Luty 28, 2016 at 6:10 pm

Przyjaciele czy wrogowie Twojego zdrowia – wywiad z Januszem Arrasz

Przyjaciele czy wrogowie Twojego zdrowia  – wywiad z Januszem Arrasz

W ostatni weekend (20-21 lutego) pomiędzy kolejnymi wykładami na 5-tym konwencie wiedzy alternatywnej miałem okazje porozmawiać z Januszem Arrasz – promotorem zdrowia, wykładowcą i konsultantem w tematyce zdrowego odżywiania. Janusz prowadzi warsztaty na żywo wśród dzieci, dorosłych i seniorów. Pokazuje, że zdrowe odżywianie potrafi dawać wiele przyjemności i jest najlepszym lekarstwem jakie możemy sobie zafundować.

Janusz Arrasz przeprowadził właśnie wykład połączony z panelem dyskusyjnym, na którym poruszył bardzo istotną kwestię, wpływ mikroorganizmów na stan naszego zdrowia. Pewnie niewielu z nas wie, że w samych jelitach znajdziemy 100 000 miliardów różnych bakterii, których masa całkowita wynosi około 2 kilogramów. Mają silny wpływ na stan naszego zdrowia, trawienia, a nawet reakcje i przyzwyczajenia/upodobania smakowe.. dlatego tak ważne jest aby były one naszymi sprzymierzeńcami.

Paweł Dempc: Januszu chciałem zadać Ci na początek kilka pytań związanych z tematyką wykładu.

Dzisiejszy temat związany był z florą bakteryjną – z tego co powiedziałeś 90% naszych bakterii  decyduje o tym co jemy, jak się czujemy, jak jesteśmy zdrowi. W zasadzie jeżeli jesteśmy chorzy, jeżeli mamy problemy z tym, że cały czas jemy dużo niezdrowych rzeczy to o tym decyduje flora bakteryjna.
Janusz Arrasz: To znaczy ja bym powiedział trochę inaczej, to nie 90%, tylko tak naprawdę 5%, bo 5% to jest skrajnie patogennych, a 5% jest probiotycznych. 90% to są tzw. komensale, czyli one się dostosowują do środowiska. I teraz w zależności kto jest liderem to te 90% może nas wspierać albo może nas niszczyć.

Paweł: Czyli te 5% przekonuje te 90%…
Janusz: Dokładnie.

Paweł: No tak, i pewnie większość z nas żyjących w obecnych czasach ma właśnie przeważającą patogenną florę bakteryjną.
Janusz: Tylko też ważna rzecz, to my decydujemy jaką. My, z poziomu talerza, z tego jak myślimy, jak funkcjonujemy, czy te 5% będzie dominowało czy będzie nas zabijało, bo właśnie to jest znów to co mówiłem – wróg i przyjaciel. To my decydujemy które 5% będzie nas chroniło albo nas niszczyło.

Paweł: No właśnie, ale czy według Ciebie ciężko jest zmienić proporcję tych mirkorogranizmów na korzystną dla nas?
Janusz: Tak naprawdę bardzo prosto. Ciężko tylko jest z poziomu mentalnego. Jeśli zmieniamy swój talerz, jeśli na naszym talerzu dominują warzywa, co najmniej 80%, idealnie by było w 100%, to kwestia paru miesięcy i naprawdę mamy bardzo ciekawy obraz siebie wewnątrz.

Paweł: Czyli osoba, która odżywia się głównie w fast foodach, lub w sposób tradycyjny to tak z dnia na dzień nie zmieni swojego talerza na zielony, nie zacznie jeść probiotyków. Może jest jakiś pierwszy krok, który można zrobić?
Janusz: Pierwszy krok to jest zmiana. Trzeba zmienić proporcje na talerzu. Jeśli na tym talerzu było 100% takich produktów to zacznijmy np. od 30% zwiększenia objętości zdrowych rzeczy, potem zwiększamy systematycznie aż wyprzemy te produkty, które są niewłaściwe. W ten sposób też będziemy pomału wypierać te mikroorganizmy, które są dla nas niekorzystne. To też będzie się wiązało z tym, że im więcej na talerzu tych produktów to zmienią się także nam smaki. Jeśli się zmienią smaki to też się zmienią preferencje i będziemy coraz łatwiej sięgali po zdrowe produkty. Ale jest to czas, proces.

Paweł: No właśnie trzeba być świadomym tego, że to jest proces, że to się nie wydarzy w ciągu tygodnia czy miesiąca, co wiąże się z docelową zmianą stylu życia…
Janusz: Barierą będzie też to, że zmieniając swoje nawyki to też będzie zmiana układu pokarmowego, zaczną się problemy gastryczne, czyli wzdęcia, problemy z jakością, ilością kału, ale to jest naturalne. No po prostu jak się oczyszczamy to najpierw jest brudno, żeby było czysto.

Paweł: Panuje jeszcze taka opinia, że w obecnych czasach jedzenie jest tak zatrute, naszpikowane chemią, że w zasadzie czego byśmy nie jedli to i tak się trujemy, więc ludzie z tego założenia wychodząc nie podejmują działania, żeby zmienić swoją dietę. Gdzie według Ciebie powinniśmy szukać takiej żywności, która jest nieprzetworzona, lub przetworzona na tyle, żebyśmy mogli bezpiecznie ją spożywać? Ewentualnie może nie warto jej szukać, może po prostu warto słuchać swojego ciała?
Janusz: Tak, ale po pierwsze mamy słuchać swojego ciała, musimy ponosić decyzje zakupowe, to co mamy na talerzu, bo to tylko od nas zależy czy wybieramy żywność w miarę zdrową czy zdrową np. ekologiczną czy wybieramy fast food. Większości populacji na razie nikt nie karmi, czyli nasze decyzje zakupowe ponosimy, czy chcemy realizować, sami. I teraz jeśli ja zaczynam jeść zdrowe produkty, no to będę się zdrowo czuł, i do tego aktywność fizyczna, praca z głową, czyli psychohigiena. No ale jeśli na moim talerzu będą dalej te fast foody, a będę mieć życzeniowość, że będę zdrowy, no to nie będę zdrowy. To jest też bardzo sprawiedliwe: dbasz – masz, nie dbasz – płacisz karę.

Gdzie kupić jeszcze dodam. Tej żywności jest coraz więcej, tu ważną rzeczą jest, żeby się otwierać na nowe smaki, żeby się nie zamykać w tych wzorcach kulinarnych, które mamy, tylko próbować. Pewne rzeczy na początku nigdy nie będą smakować, ale z czasem zaczynają nam smakować. Też jak zmiana nawyków, zmiana flory, zmiana ciała, to też będziemy zmieniać preferencje. I np. rzeczy świeże, naturalne, pachnące będą bardziej przez nas preferowane, a nie te wysoko przetworzone o dość charakterystycznych zapachach.

Paweł: No właśnie, tak jak powiedziałeś na wykładzie ta nasza flora bakteryjna potrafi się uczyć nowych smaków, nowych zapachów, no i kwestia czasu jak się przestawi na tą zdrową żywność.
Janusz: Tak, tylko my znów jej tworzymy środowisko. Ona się może uczyć pozytywnie, czyli jak damy zdrowe rzeczy to ona od nas będzie się uczyć i będzie nam pomagać trawić, wchłaniać i metabolizować, ale też w drugą stronę, jeśli dajemy coś starego, nieświeżego, wysoko przetworzonego to będziemy sobie tworzyć taką florę, która chce przetrwać w naszym środowisku m.in. kosztem nas. To znów od nas zależy. To jest fascynujące, ale też sprawiedliwe.

Paweł: Kiedyś coś takiego przeczytałem, że z biegiem lat rośliny straciły swoją pierwotną zawartość witamin i minerałów, nawet o kilkadziesiąt procent w ciągu ostatniego stulecia.
Janusz: Zgadza się, tak.

Paweł: No i w związku z tym, czy powinniśmy tych roślin więcej jeść, żeby to nadrobić czy może suplementować te witaminy czy może jeszcze coś innego?
Janusz: Generalnie, w wyniku technologii, które są stosowane, rzeczywiście jakość gleby, produktów, które są zbierane, chodowane i przetwarzane, zobojętniają różne składniki m.in. też florę bakteryjną. Ale ważne jest żeby sobie jedną rzecz uświadomić, im bardziej coś jest świeże tym jest bardziej zasobne w składniki, nawet jeśli jest ich mniej, jak coś co jest wysoko przetworzone, bo nie dość, że produkt wyjściowy jest ubogi to samo przetwarzanie powoduje, że ten produkt jest jeszcze bardziej ubogi. Dlatego ważne jest, nawet obecnie, jedzenie produktów, które są uboższe w składniki, ale jedzenie i zróżnicowanie tych składników powoduje, że będziemy mieć o wiele mniejsze straty jak jedzenie żywności rzeczywiście przetworzonej. Kłania się tu znowu flora bakteryjna, ona nam bardzo pomaga w wyłapywaniu tych składników. Człowiek żył na różnych poziomach odżywienia, więcej lub mniej składników pokarmowych było w diecie, ale to że przetrwał na diecie tzw. ubogiej, pytanie co to znaczy, to była też
m.in. zasługa flory bakteryjnej, bo ona też potrafiła pomóc nam wchłonąć wiele składników pokarmowych. Ale jeśli nie mamy przyjaciół, nie mamy narzędzi, no to nie wchłoniemy nawet z tego co jest ubogie.

Paweł: Czyli można powiedzieć, że ta flora bakteryjna wraz z obniżeniem jakości żywności dostosowuje się do tego i lepiej wchłania?
Janusz: Lub nas zabija. To jest też ważne, że my tworzymy coraz bardziej nieprzyjazne środowisko, biologicznie, dla nas, dla flory bakteryjnej. Kiedyś ziemia była mało przetworzona, nie była tak zniszczona, nie było całej ochrony roślin, nie było później konserwacji żwyności i wielu innych procesów, które są abiotyczne. No po prostu tak się dzieje. Dlatego im bardziej wybieramy produkty pierwotne, naturalne, nieprzetworzone, tym mamy szansę być, nawet w tych dziwnych czasach, zdrowi i pogodni, pełni energii.

Paweł: Niestety obecnych czasach,  jak czasami zdarzy mi się spojrzeć na telewizję bądź też posłuchać radia to głównie słyszę reklamy związane z suplementami diety, które głównie mają zatuszować objawy typu wzdęcia, ból, zaparcia, bezsenność, impotencja, stres do tego idzie kolejny blok reklam, w którym reklamowane są słodycze, chipsy, słodki nabiał, fast foody, które są jak wiadomo bardzo niezdrowe. Jak taki człowiek, który jest cały czas atakowany takimi informacjami ma się w tym odnaleźć?
Janusz: To co dzisiaj mówiłem też na wykładzie, że musimy ponosić frycowe na początku zmiany naszych nawyków, musimy doświadczyć negatywnych rzeczy, żeby wiedzieć co jest pozytywne, a co negatywne. W miarę jak zaczynamy się zmieniać, budujemy swoje doświadczenie empiryczne, praktyczne i wtedy zauważamy, że pewne rzeczy nam służą, pewne działania w stosunku do siebie nam służą, a inne nie. To powoduje, że z czasme stajemy się coraz bardziej świadomi swoich potrzeb. A z czasem wiedząc czego potrzebujemy jesteśmy coraz mniej podatni na manipulacje przez różnego rodzaju telewizje, mass media. Nie jest tak, i bardzo dobrze, że dostajemy gotowe recepty, bo uczy nas to bezmyślności i lenistwa. Musimy się wywrócić, żeby się nauczyć, to jest bardzo dobra lekcja, odkrywanie swojego potencjału.

Paweł: No właśnie, zazwyczaj ten impuls do zmiany to jest albo jakaś tragedia zdrowotna w rodzinie albo nasza choroba. Rzadko zdarza się aby impuls wyszedł od nas kiedy jest w miarę OK. Z drugiej strony przekonywanie kogokolwiek aby się zmienił nie przynosi w 90% przypadków żadnego efektu.
Janusz: Dokładnie. Są sytuacje skrajne i dość mocno bolesne, które nas do tego skłaniają, ale to też jest dobra rzecz. Zresztą osoby, które piszą książki na temat swoich problemów z chorobą, piszą, że bardzo paradoksalne jest to dobre, mówią, że cieszą się, że zachorowali, bo to zmieniło ich życie na zdrowe. Więc nie ma gotowej recepty i bardzo dobrze. Współczesne czasy powodują, że ludzie są rozleniwieni, chcieliby gotowe, magiczne formuły, a ich nie ma. Jedyną magiczną formułą jest trwanie w zdrowiu, bo to jest najbardziej skuteczna metoda.

Paweł: Oprócz samego jedzenia według mnie też ważne jest takie coś jak to, kiedy jemy i jak jemy. Ostatnio popularne jest takie stwierdzenie – mindful eating, czyli  skupianie się na czynności jedzenia i nieodbieganie myślami, doświadczanie powoli pełni smaku, a nie  nienapychanie się tym jedzeniem, jak to mamy w zwyczaju często robić. 
Janusz: Generalnie dostaliśmy od matki natury wszystko co nam służy, po pierwsze, żeby odkrywać przyjemność z jedzenia, mamy do tego narzędzia, żeby to trawić i mamy przede wszystkim układ nerwowy, który zarządza tym procesem, odkrywania tych przyjemności trawienia. I teraz, ja też tego uczę, że mamy się skupić na sobie, obserwować siebie. I tak samo proces jedzenia jest obserwowaniem, ale i doświadczeniem niesamowitej przyjemności. Pomijając kwestie już nawet zdrowotne, jeśli lubimy przyjemości, ale nie skupimy się całkowicie na tej przyjemności to wiele uwagi tracimy, bo nie odczuwamy tej przyjemności. Jeśli skupiamy się na trawieniu to ten proces jest najbardziej efektywny. Ja nie mówię, żeby siedzieć w postaci ascetycznej, ale jak jem to czuć organoleptykę tego, fakturę, smak, zapach. To jest tylko taki stan skupienia. No ale jeśli my traktujemy się jak worek, gdzie trzeba się napchać, nie mamy czasu. Kolejna rzecz, jeśli jemy w skupieniu to trawimy świadomie i ten proces jest jeszcze bardziej efektywny. Wtedy możemy zjeść mniej, ale tak jak uczą bardzo dobrzy kucharze albo tam, gdzie się uczy świadomego jedzenia odkrywamy przyjemność z jedzenia. Jeśli ja zjem coś w pięć sekund to nie jestem w stanie zaabsorbować tej przyjemności, już pomijając nawet zdrowie, dlatego ważne jest jedzenie pomału. Dostaliśmy węch, dostaliśmy smak, dostaliśmy wzrok, to wszystko wpływa na to, że talerz staje się przyjemnością.

Paweł: Często właśnie, jak szybko jemy to gubimy ten moment w którym jesteśmy najedzeni…
Janusz: Tak, mamy różne rodzaje reakcji fizjologicznych na jedzenie, dlatego to co mówiłem, możemy jeść o wiele mniej, ale bardziej efektywnie.

Paweł: Powszechny jest pogląd, że żeby zacząć się zdrowo odżywiać to trzeba sobie dużo odmawiać, w zasadzie wtedy nie ma co jeść no i to jedzenie nie jest smaczne. Szczególnie jeśli chcemy naszą dietę wzbogacić o rośliny, odrzucić produkty przetworzone, i większość mięsa to jest ryzyko, że będziemy mieli niedobory – np. białka, żelaza, wapnia i będziemy musieli to suplementować. Jak się w tym odnaleźć?
Janusz: Pierwsza rzecz to, bo to też trzeba zrozumieć, że jedzenie jest psychoaktywne tzn. oddziaływuje na nasze emocje, na stany emocjonalne, które odczuwamy i trzeba pamiętać o tym, że to co do tej pory jedliśmy tak na nas psychicznie wpływa, m.in. uzależnienie, przyzwyczajenie, tradycje. I teraz, jeśli wychodzimy z tej tzw. sfery komfortu to oczywiście będziemy odczuwać dyskomfort. Kolejna rzecz, często jeśli nie do końca jesteśmy pogodzeni ze zmianą i chcemy tej zmiany to przyjmujemy takie pozycje ofiary, ascetyczne, że mi się zabrania, że sobie odmawiam, takie rzeczy. To jest gdzieś wewnętrznie niezgoda na to, że chcę spróbować nawet być zdrowym. To jest naturalny proces. To jest też odkrywanie siebie, jakie mamy zasoby zrozumienia siebie, czy chcę sobie coś pomóc w życiu, czy mam na to siłę, czy potrafię to zrobić, i my często uważamy na początku, bo to jest trudne u każdego, zawsze tak jest, że na początku czujemy się dość niekomfortowo, ale z czasem, jak zauważamy właśnie te przyjemnści psychofizyczne to czujemy się coraz lepiej. Każdy musi przejść ten proces, to jest bardzo ważne, bo dzięki temu zauważymy co tak naprawdę jest dla nas dobre i możemy później trwale funkcjonować jako zdrowa osoba. Wszystko jest względne i poczucie przyjemności na talerzu też jest względne, bo dla kogoś jedzenie fast foodów jest mega przyjemnością, a warzywa są obrzydliwe. Tylko, że zmiana nawyków powoduje, że warzywa zaczynają być pyszne, ale też są przede wszystkim dla nas zdrowe, znaczy w ogóle produkty nieprzetworzone. Każdy musi tą lekcję przerobić na sobie.

Paweł: No właśnie, bo ludzie chcąc zmienić swoją dietę często głodzą się lub jedzą potrawy proste i niesmaczne doprowadzając się do anemii. Z tego co wiem to Ty prowadzisz warsztaty, na których uczysz jak smacznie i jednocześnie zdrowo jeść.
Janusz: Tak, tylko uczę przede wszystkim, nie dawania przepisów, bo na moich warsztatach nikt nie dostanie przepisu, ja uczę ich odkrywania tego co mają w sobie, potencjału, czyli nie żadnych miar, wag, tylko próbowania, my się uczymy. To, że ja sobie tak doskonale radzę m.in w kuchni wynikało z doświadczenia powtórzenia, wielokrotnie mi nie wychodziło wiele rzeczy, ale to jest ta wiedza, którą otrzymałem. To co wcześniej mówiliśmy, ludzie by chcieli gotowe recepty. Nie ma recepty na zdrowie, która jest gotowa. Jedyna, która można powiedzieć jest gotowa to zmień swój talerz, zacznij się ruszać i zacznij robić porządek w swojej głowie.

Janusz Arrasz

Paweł: Według mnie na początku warto jest znaleźć miejsce, po prostu coś co nam szkodzi zamienić na coś pozytywnego.
Janusz: Ale my na początku nie wiemy co nam szkodzi, a co nam pomaga, dlatego, że jeszcze nie mamy tej wiedzy. Warto zacząć się zmieniać, to jest najlepsze. To jest tak, jak ktoś kiedyś powiedział – największa przygoda, wycieczka, polega na tym, że stawiasz pierwsze kroki – to jest dokładnie tak samo. To dopiero z czasem zauważamy co nam szkodzi, a co nie. Ważne, żeby zacząć po prostu próbować.

Paweł: Właśnie te nasze nawyki budowane są latami, tak jak zauważam u dzieci, które w zasadzie uczą się jeść od swoich rodziców, ale też oczywiście mogą dawać im dobry przykład. Jednak w instytucjach takich jak szkoły nie mają już wyboru na zdrowe-niezdrowe wyżywienie, tylko po prostu dostają na talerzu to co dostają i w tym momencie nie jesteśmy w stanie z tym za bardzo polemizować. Jak Ty to widzisz?
Janusz: To jest też tak, że niestety większość rodziców nie pokazuje zdrowych wzorców, dlatego, że odziedziczyliśmy to znów po swoich rodzicach. Dużo dzieci, szczególnie teraz, jak była zmiana ustawy związanej z żywieniem w szkołach, powoduje to, że dzieci znów wzmacniają te swoje negatywne rzeczy, bo w szkole jak na przykład jedzą ograniczoną ilość soli, cukru, to jedzenie stało się dla nich jeszcze bardziej niesmaczne, czyli znów się wzmacnia te negatywne rzeczy. No wiadomo, w domu się jadło zawsze takie produkty, w szkole się zmienia, więc te produkty jeszcze bardziej będą smakowały. To jest proces, tylko, jeśli chcemy zmieniać dzieci to musimy się najpierw zmienić. Żadne programy, żadne szkoły nie rozwiążą tego. Dzieci 8 godzin, 6 godzin są w szkole, 3/4 posiłków jakie zjadają, zjadają w domu, więc to rodzice decydują. Ale jeśli dziecko się tyranizuje zdrowym odżywianiem, a samemu się tak nie je, no to wiadomo, że dziecko jest też bystre i obserwuje rodziców i zauważa ten taki dualizm. No i wtedy te rzeczy są absurdalne, bo dochodzi wtedy do czegoś, czego bardzo nie lubię i też bardzo tłumaczę, opresyjności zdrowego odżywiania. Dziecko sobie koduje, że zdrowe odżywianie jest czymś strasznym i przymuszonym, a nie odwrotnie, że jest to przyjemne, kreatywne, integrujące, smaczne, zdrowe. Zresztą tak pracuję z dziećmi, pokazuję to, i dzieciaki zjadają surowe warzywa i że tak powiem się zabijają o surowe warzywa, ale to jest właśnie pokazywanie tych wzorców. Główna baza i odpowiedzialność to są rodzice. Ważna rzecz, to też tłumaczę rodzicom, właśnie a propos zmiany nawyków, rodzice nie mogą dać dziecku wymarzonego partnera życiowego, domu, samochodu, bo nie dadzą, ale mają jedną pewność, którą mogą dać – zdrowe ciało i zdrowy umysł. Z tymi narzędziami to już dziecko jako dorosła osoba może sobie poradzić w życiu, może wszystko osiągnąć, ale jeśli tego nie będzie miało, nie będzie miało wielu innych rzeczy.

Paweł: Tak, dobry przykład jest bardzo ważny, bo w pierwszych latach życia dziecko jest wpatrzone w rodzica, jak w zasadzie w Boga i to co rodzic robi jest dla niego jakby wyznacznikiem.
Janusz: Tu jest jeszcze ważna rzecz: żeby ten przykład był przyjemny. Bo całe nasze życie polega na tym, że dzielimy coś na przyjemne i nieprzyjemne i ja cały czas pokazuję i uczę ludzi, że zdrowie jest przyjemnością, nie ascezą, nie karą, tylko przyjemnością. To jest ten najwyższy stan hedonizmu, jaki człowiek może osiągnąć w tym najlepszym tego słowa znaczeniu, jak czuje się zdrowy. Doświadcza przestrzeni, o których wcześniej nawet nie wiedział, że posiada, natroju, ciała, psychiki, talerza. To jest właśnie przyjemność. Ja uczę generalnie przyjemności w życiu. Zresztą jak każdy z nas, lubimy przyjemności.

Paweł: Żebyśmy znaleźli tą przyjemność w swoim życiu to jest bardzo istotne. Dziękuję Ci w takim razie Januszu za ten wywiad.
Janusz: Życzę odkrywania przyjemności w życiu. Zdrowych przyjemności.

Paweł: Zapraszam wszystkich do kontaktu z Januszem, na jego warsztaty, na pewno można go spotkać tutaj w Gdańsku oraz na konwencie wiedzy alternatywnej, gdzie już jest chyba po raz trzeci czy czwarty.
Janusz: No prawie od początku, nie byłem chyba tylko na pierwszym, ale już jestem stałym elementem konwentu.

Paweł: Oby więcej takich ludzi jak Ty, aktywistów, którzy właśnie zmieniają ten świat i pokazują zdrowy kierunek zmian.
Janusz: Każdy z nas, jeśli zmienia swój talerz, zmienia swoją świadomość. Tak jak mądra tradycja mówi – talerz zmienia świadomość, i to jest prawda, że tak powiem, absolutna.

Paweł: Super. No to jeszcze raz dziękuję i zapraszam wszystkich na webinar, który odbędzie się na łamach naszego projektu 18 marca o godzinie 18:00 .

Zapis na ten bezpłatny webinar pod liniem: https://www.mindbodyspirit.pl/janusz-arrasz/

0 likes Odżywianie , Ruch , Wydarzenia , Wywiady # , , , , , , ,
Share: / / /
POLUB NAS NA FACEBOOK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

POLUB NAS NA FACEBOOK
Co Cię interesuje ?