Luty 9, 2016 at 10:03 pm

Wywiad z Piotrem Bielskim

Zapraszam do zapoznania się z wywiadem z Piotrem Bielskim – Joginem Śmiechu 🙂

Do wysłuchania w wersji audio tutaj:

Paweł Dempc: Witaj Piotrze. Na początek chciałbym, abyś powiedział kilka słów o sobie i jodze śmiechu – skąd się wziął ten pomysł i od jak dawna jest to twój sposób na życie?
Piotr Bielski: Witaj serdecznie Pawle. A więc zaczynając po kolei, bo pytań jest aż kilka w jednym, z wykształcenia jestem socjologiem, przez lata też pracowałem jako dziennikarz, uczestniczyłem w różnych organizacjach pozarządowych, inicjatywach społecznych, starałem się na różne sposoby zmieniać świat na lepsze i interesowałem się tak ekologią, jak i jogą, medytacją. Gdzieś mądrość Wschodu była mi już od dłuższego czasu w pewien sposób bliska i takim transformującym doświadczeniem o którym też piszę w książce było odejście mojego ojca, który chorował na chorobę nowotworową. Towarzyszenie bliskiej osobie w takim niełatwym momencie choroby, utraty sprawności, odchodzenia pokazało mi jak jest ważne, żeby zachować pogodę ducha, pewien spokój wewnętrzny, by po prostu lepiej pomagać też innym, szczególnie najbliższym. I to mnie skierowało jeszcze mocniej w stronę właśnie różnych technik redukcji stresu. Wyjechałem w tamtym okresie do Norwegii, zrobiłem kurs takiej metody „mind detox”, która jest pracą z przekonaniami, pracą nad połączeniem umysłu z ciałem, zacząłem prowadzić z tego sesje, poznawałem różne rodzaje jogi i medytacji, coś z tego korzystając, ale dalej jakby jeszcze gdzieś szukałem. I po odejściu już, niestety, mojego taty, a może też jest tak czasem, że tak naprawdę każde doświadczenie, nawet najtrudniejsze, pokazuje, że zawsze jest jakiś potencjał, że zawsze gdzieś ta karta może się zmienić na trochę lepszą, jeśli umiemy z tego skorzystać. Więc faktycznie po tym jak miałem taki okres żałoby, smutku, wycofania się do siebie, nastał taki okres po prostu pogodzenia się z tym i odważnego wyjścia do życia. Też o tym dużo mówię w książce, że przestałem żyć tak jakby na pół gwizdka, tak jakby to jeszcze miałbym „kiedyś” zrobić wszystko co najważniejsze, , więc nabrałem takiej po prostu większej mocy, zdecydowania, aby żyć w zgodzie ze swoimi wartościami i te swoje najważniejsze marzenia realizować w pierwszej kolejności.

I wszystko można powiedzieć zaczęło się układać prawie jak w bajce. Poznaję wspaniałą kobietę, dziś moją żonę – Anetę i razem zaczynamy siebie inspirować. Okazuje się, że oboje mamy takie marzenie, żeby wyjechać do Indii. Ja to marzenie odkładałem przez siedem lat, z roku na rok, ciągle się wyraźnie nie czując gotowym albo przez różne właśnie trudne okoliczności związane z chorobą ojca, i postanawiamy, że jedziemy do ndii. Wtedy ja, szukając ciekawych tematów, które mógłbym i zarówno doświadczyć i wzbogacić siebie w perspektywie rozwojowej, jak i również jako dziennikarz, też ciekawie w Polsce zaprezentować, dowiaduję się, że są ludzie, którzy się spotykają codziennie rano w parku wspólnie, by się śmiać i ta praktyka to jest joga śmiechu, że stworzył ją lekarz w Indiach. I temat mnie tak rozpalił, że od razu czułem, że to jest to, że to jest coś co może być dla mnie ważne, fajne i potrzebne.
Na początku marca 2013 ląduję na kursie instruktorskim jogi śmiechu w Bangalore w południowych Indiach. Robię też wywiad z doktorem Kataria, poznaję ludzi z całego świata, którzy przyjechali też wprowadzić w swoje życie więcej radości. Na początku jeszcze jestem z takim lekkim dystansem, dziennikarza, reportera, ale bardzo szybko go tracę i widzę, że to jest coś, co po prostu jest tak proste, że aż genialne i zaczynam to praktykować. Jeżdżę też po Indiach, odwiedzam kilka takich klubów, prowadzę zajęcia w szkołach w Indiach, towarzyszę doktorowi w różnych jego wystąpieniach, w zajęciach.
Wracam po jakimś miesiącu do Polski i w tamtym czasie też podejmuję się takiej codziennej praktyki, bo czuję, że to jest ważne, żeby utrzymać jakby ciało i umysł na odpowiednich obrotach, na odpowiednich wibracjach, więc codziennie praktykuję i też zaczynam po prostu w naturalny sposób działać, oferować ją znajomym, pokazywać. I bardzo szybko się okazuje, że najwyraźniej dobrze to prowadzę, bo ludzie chętnie wracają, chcą wiedzieć więcej, polecają to innym znajomym. Dostaję zaproszenia, trafiam szybko do ośrodków rozwoju, do firm, do szkół jogi i gdzieś po jakimś roku już tylko i wyłącznie tym się zajmowałem zawodowo.
Czyli można powiedzieć, że dwa lata minęły odkąd tylko jogą śmiechu się zajmuję. Nie zajmuję się poniekąd długo, ponieważ trzy lata jest całej tej historii, ale bardzo niesamowicie, intensywnie, dużo było takich, szczególnie ten pierwszy rok, kiedy po prostu dzień w dzień gdzieś jeździłem i zdarzały się takie szalone wyjazdy, że poniedziałek w Szczecinie, wtorek we Wrocławiu, środa w Gdańsku, czwartek w Białymstoku, dosłownie, i tutaj firma, tam spółdzielnia socjalna, tutaj warsztat szkoleniowy, tutaj gdzieś jeszcze spotkanie w urzędzie miasta i zaprezentowanie na konferencji. Więc naprawdę bardzo tutaj szeroko z tym działam. Zacząłem też szkolić instruktorów i w tej chwili kursy te, na licencji od doktora Katarii i też mojej własnej, skończyło 300 osób i zarejestrowałem fundację.
Pojawiło się też w pewnym momencie dosyć duże marzenie, ambitne, żeby pobić w Polsce światowy rekord Guinnessa największej liczby śmiejących się w jednym miejscu, zgromadzić 50 tysięcy ludzi na Stadionie Narodowym albo na stadionie w Gdańsku, Poznaniu, Wrocławiu, może innym mieście. Chcę wprowadzić też taką pozytywną konkurencję między miastami, które będą gospodarzem takiego wydarzenia i po prostu pokazać, że w Polsce mamy wielki potencjał radości, otwarcia się na cieszenie się chwilą, na duchowość, na takie bycie razem ponad wszelkimi podziałami. I tak to się ta historia rozwija.
Dalszym też ważnym punktem tej historii jest napisanie książki. Tutaj przez ostatnie pół roku była moim zdecydowanym priorytetem, także cieszę się bardzo z tego jak z własnego dziecka. A tak fajnie się złożyło, że tydzień temu urodziła się moja córka i też czuję, że to się nawzajem napędzało, taki twórczy proces. I misterium rozwijającego się nowego życia też bardzo pięknie wpływał na moje takie twórcze pobudzenie w stronę książki i dlatego też mojej córce – Rozalii zadedykowałem tą książkę.
Paweł: Wymieniasz wiele typowo zdrowotnych zalet jogi śmiechu -zwiększenie dotlenienia, odporności, redukcja stresu, wydzielenie endorfin… Czy znasz konkretne przypadki osób, które dzięki jodze śmiechu poprawiły swój stran zdrowia lub wyleczyły jakąś przewlekłą chorobę?
Piotr: Tak, mogę podać przykład, w książce też jest on szerzej opisany, bo oddałem w jednym z rozdziałów głos moim uczniom. Jednym z nich jest Andrzej z Wrocławia, który dostał w pewnym momencie życia bardzo trudną diagnozę – okazało się, że zachorował na nowotwór. I na jednym z takich programów simontonowskiej terapii, to jest taka bardziej holistyczna terapia dla osób dotkniętych nowotworami, Andrzej praktykował śmiech. Bardzo mu się to spodobało. Prowadzący powiedział, że ma po prostu wrodzony talent. Andrzej szukając trafia do mnie, kończy kurs. W tej chwili bardzo aktywnie działa. Zaczął też prowadzić zajęcia, głównie właśnie w środowisku osób dotkniętych rakiem, ale nie tylko. Zdarzało mu się też prowadzić sesje na 200 osób. I jego objawy nowotworowe, jak ostatnim razem rozmawialiśmy, szczęśliwie się cofnęły. Oczywiście rak jest taką chorobą trudną, nieobliczalną i gdzieś tam zawsze rozsądek podpowiada ludziom, żeby nie trąbić, że ktoś gdzieś śmiechem wyleczył raka. Ale jakoś to tak wygląda, że wspiera go to mocno, ma ważną misję życiową i ufam, że to trzyma go w dobrym zdrowiu.
Taka terapia pomaga też w depresji. Mam indywidualnego klienta, który korzysta z joy coachingu, który prowadzę. To jest metoda pracy indywidualnej, dostosowana do każdej osoby, gdzie korzystamy z jogi śmiechu, ale też pracujemy trochę z przekonaniami. Wprowadzam też chętnie elementy medytacji, relaksacji. Idea jest taka, że joga śmiechu pobudza ciało w stronę radości i można to w natychmiastowy sposób poczuć, a przy regularnej praktyce zaczynamy dużo radośniej reagować na wszystko co się dzieje wokół nas. Też czasem jest tak, że gdzieś w tej radości mogą nas blokować pewne przywiązania, pewne przekonania, które niepotrzebnie sobie nakładamy jako takie ograniczenia. Oczywiście zazwyczaj u źródeł tych wszystkich ograniczeń jest podstawowy „grzech”, którym jest po prostu niekochanie siebie samego. Ale to wszystko da się w większości przeskoczyć bez wpadania głęboko w jakąś taką klasyczną pracę psychologiczną, po prostu pracując z tymi przekonaniami. I też coś takiego w ramach joy coachingu proponuję, zazwyczaj w możliwie lekkiej i przyjemnej formie, gdyż staram się taką formę, jeśli tylko jest to możliwe, wdrożyć. I osoby, które są ze mną w regularnej pracy, zapominają o tej depresji, potrafią się śmiać z tej depresji, jest to w jakiś sposób możliwe. Oczywiście należy zachować ostrożność, bo żeby powiedzieć, że kogoś zupełnie wyprowadziliśmy z depresji, to to wymaga zawsze dużo uważności, obserwowania umysłu, rozwoju swojej świadomości, czyli tutaj mój rozsądek mi podpowiada, żeby nigdy zbyt szybko nie odbębniać, nie mówić, że pokonało się depresję czy raka. Ale za to mogę rzetelnie i uczciwie powiedzieć, że kilka osób jest na dobrej drodze, żeby z tych swoich problemów wyjść.
Też mam takie fajne świadectwa, które są opisane w książce, Diany na przykład, która skończyła u mnie w Płońsku kurs. Diana miała w pewnym momencie takie trudne doświadczenie życiowe, że jej syn uległ wypadkowi samochodowemu. Praktycznie był sparaliżowany, nie mógł się ruszać. Wcześniej Diana zareagowałaby pewnie w jakiś bardziej klasyczny sposób, pełny płaczu, rozpaczy, bezradności, a teraz potrafiła pomagać synowi, jednocześnie gdzieś się czasem śmiejąc z sytuacji, która no była trudna, ale na którą nie miała wpływu, i tak nie mogła nic zmienić. Ostatecznie to się tak dobrze skończyło, że syn powrócił do sprawności. Więc takie mam świadectwo i bardzo dużo takich rzeczy słyszałem. Inny przykład, akurat w książce nie zmieściłbym w żaden sposób wszystkiego, Ani, która odbyła u mnie kurs instruktorski. Ania jest osobą, dyplomatycznie mówiąc, nie szczupłą i przyznała mi, że miała problemy z tym, by swoją nadwagę zaakceptować, że to ciało nie jest takie jak by się chciało, żeby było. Podjęła się codziennej praktyki jogi śmiechu i poczuła w pewnym momencie, to było piękne, jak mi to powiedziała, że śmiech jest językiem miłości do siebie samej, stwierdziła, że to uczy zaakceptowania siebie takim jakim się jest i ciała jakim jest i oczywiście jak się uda nam to w pełni zaakceptować to potem okazuje się, że też i ciało może wtedy odpowiedzieć pozytywnie i zeszczupleć, szczególnie, że śmiejąc się spalamy tkankę tłuszczową. Więc takie historie najróżniejsze mogę opowiadać.
Paweł: Czy nie widzisz zagrożenia, że ludzie praktykujący jogę śmiechu zaczną wyśmiewać/bagatelizować ich poważne problemy życiowe i zdrowotne, co w konsekwencji może doprowadzić ich do załamania zdrowotnego lub finansowego…?
Piotr: Mam poczucie, że w przypadku większości ludzi, szczególnie w Polsce, większym wyzwaniem jest zdobycie się na większą lekkość życia, bo zbyt wielu ludzi wokół mnie traktuje życie zbyt poważnie. Podam przykład, na przykład na moim facebooku, lubię czasem wrzucać śmieszne anegdoty i obrazki z życia wzięte, na przykład mojego kota leżącego na komputerze. Bo czasem się zdarza, że kot mi się po prostu kładzie na komputerze, no i na przykład piszę – „słuchajcie kochani, czy wy, tak jak ja w takich sytuacjach gdy komputer zajęty, piszecie treść waszego przemówienia, artykułu lub ustawy nad którą pracujecie, na telefonie?” Oczywiście jest to żart. Gdy mam coś ważnego do zrobienia to oczywiście tego kota zrzucę, ale pojawiają się wtedy komentarze pod tym obrazkiem – „jak to można tak pozwalać na coś takiego”, że „zwierzęta muszą ustępować ludziom”. Ludzie nie łapią często tego, że jest to przymrużenie oka i czuję, że to jest jakby kluczowe, że ludzie po prostu poważnie to życie traktują, a naprawdę nikt nie powiedział, że mamy tutaj żyć w znoju, w powadze.
Mam też taki tekst w swojej książce o tym, że chciałbym, żeby Sejm się połączył we wspólnym śmiechu. Jasne, że mają ważne różnice światopoglądowe, gospodarcze, inne, ale gdzieś na moment można by było o tym zapomnieć i wtedy też spojrzeć na siebie z większą miłością, zrozumieniem, życzliwością, co by tylko poprawiło jakość debaty życia w Polsce. Oczywiście z drugiej strony może się zdarzyć ktoś, kto będzie miał taki syndrom wesołka. Psycholodzy pewnie, z doświadczeniem, niejednego takiego mieli pacjenta, który gdzieś tam od dzieciństwa miał wyuczoną odpowiedź na wszystko – dowcipkowanie, które jest takim rodzajem tarczy, pewnej maski przed tym, żeby poczuć z kolei to życie dogłębnie, z całością emocji, z całością bólu.
Tyle, że ja nie mam takich obaw, bo czuję, że joga śmiechu właśnie jest taką drogą do serca, szczególnie właśnie w sposobie w jaki to prowadzę. Przez śmiech oczyszczamy ciało z emocji i spotykamy się ze sobą w prawdzie, nasze emocje s bardziej przejrzyste, kontakt z nimi ułatwione… Mam takie doświadczenia, że ludzie, którzy są miłośnikami marihuany nie potrafią się odnaleźć na jodze śmiechu. Wyglądają z jednej strony na takich właśnie bardzo wyluzowanych, zapalą jointa, sypią żarcikami, są na luzie, na kolorowo ubrani, a jak mają stanąć z prawdą twarzą w twarz, czy gdzieś z innymi zdobyć się na śmiech serca to jest zazwyczaj dla nich bardzo trudne do przekroczenia. I właśnie stąd mam takie poczucie, że to właśnie osoby, które tylko wesołkują nie są zainteresowane rozwojem, świadomością, poznaniem siebie bliżej, nie idą na jogę śmiechu, tylko właśnie idą na piwo czy marihuanę. Ci, którzy szukają czegoś więcej to trafiają na jogę śmiechu.
Paweł: Mam dzieciaki w wieku wczesnoszkolnym i widzę, że śmiech jest czymś jak najbardziej naturalnym, dzieci potrafią śmiać się długo i spontanicznie – niestety z czasem ten naturalny instynkt zamiera. Często w późniejszych latach spontaniczny śmiech staje się czymś wręcz niepożądanym, a nam samym jest trudno go z siebie naturalnie wydobyć. Czy praktyka jogi śmiechu potrafi wywołać naturalną łatwość uśmiechu, któy dawno już zanikł?
Piotr: Zdarzało mi się to słyszeć ileś razy, nawet łącznie kiedyś z komentarzami, że słuchaj ja się w ogóle od dwóch lat nie śmiałem, że coś się wydarzyło, czasami coś traumatycznego, najczęściej odejście jakiejś bliskiej osoby, jakieś inne zdarzenie i naprawdę ludzie potrafią się gdzieś w żałobie czy w jakimś smutku na lata zasklepić i dlatego ja też z taką łatwością opowiadam o swoich doświadczeniach, o odejściu ojca, o tym, że jest możliwe, że bliscy, którzy odchodzą tam gdzieś nas wspierają, z innego wymiaru i po prostu oni wcale nie wymagają, żebyśmy my latami byli smutni i rozgoryczeni. Więc takie mam podejście. No różne osoby trafiają na warsztaty, zarówno mi się zdarzają optymiści, otwarci, weseli, po prostu świetnie się w tym odnajdują i mówią, no nareszcie mam jakieś narzędzie, by przekazywać innym dalej tą radość, bo faktycznie dowcip jest takim zabawnym środkiem.
Początki jogi śmiechu w Indiach też takie były, że doktor Kataria, lekarz, który założył jogę śmiechu, zbierał ludzi w parkach, oni wspólnie opowiadali sobie dowcipy, ale zaczęli się po pewnym czasie kłócić, w końcu mieli różne poczucie humoru, niektóre dowcipy zahaczały o jakieś gorące, polityczne, seksualne tematy i ludzie się kłócili. To samo jeśli chodzi o portale społecznościowe, czasami wrzuca się jakieś zupełnie niewinne tematy, a ludziom włączają się dziwne skojarzenia. Ostatnio pochwaliłem się, że wykąpałem córeczkę w wiaderku. To jest taki nowoczesny produkt, stabilne wiadro do kąpieli, w którym można spokojnie kąpać dzieci, które dzieci lubią, szczególnie noworodki, bo czują się w nim jak w macicy. No to się pojawiły jakieś komentarze – „jejku dzieci do beczki wsadza”. Więc coś tak niewinnego już może wywoływać takie reakcje. Więc naprawdę potrzebujemy, żeby się po prostu cieszyć, śmiać w nie sarkastyczny sposób, tylko taki serdeczny, z serca, nawet gimnastyczny. Jogi śmiechupo prostu to ułatwia, czyniąc śmiech doświadczeniem uniwersalnym. Miałem też osoby z różnych kultur, zdarzało mi się być na międzynarodowych konferencjach z 30-40 krajów, śmiech to naprawdę nowy rodzaj esperanto.
Paweł: Stawiasz sobie ambitny cel, aby Polska stała się najbardziej roześmianym Państwem świata – jak chcesz to zrobić, przecież Polska to chyba jeden ze smutniejszych krajów na świecie….? Założyłeś fundację, której wizją jest m.in. to że joga śmiechu dotrze do większości szkół jogi i fitnessu, firm, szpitali, domów kultury, centrów dla seniorów, szkół i uniwersytetów, a nawet więzień. Jak chcesz do tego doprowadzić?
Piotr: Coraz więcej socjologów, psychologów, interdyscyplinarnych specjalistów zajmuje się badaniem szczęścia. Poświęciłem esej temu tematowi w mojej książce, w rankingu Happy Planet Index Polska ma 71 miejsce bodajże wśród 170 państw czyli jesteśmy tak naprawdę w takim miejscu jak polska reprezentacja piłkarska w rankingu FIFA zanim gwiazda Roberta Lewandowskiego nie rozbłysła, pojawił się świetny strateg w postaci trenera Nawałki i chłopaki nie zaczęli lepiej grać. No i tak też można powiedzieć, że w tym zakresie, takiej szczęśliwości i poczucia zadowolenia z życia, jak i takiej łatwości okazywania tej emocji, nie jesteśmy najgorsi na świecie, ale że tak właśnie 70 na 170. Ale z drugiej strony jesteśmy krajem z potencjałem, ja to bardzo podkreślam. I też zawdzięczam tutaj dużo ludziom, którzy uwierzyli w jogę śmiechu przez ostatnie trzy lata, to dzięki Wam wierzę, że w najbliższych latach wejdziemy do pierwszej dziesiątki światowej szczęśliwości. To jest do zrobienia – mamy już wiedzę i fachowe kardy.
To że mówię o tym sukcesie, że kurs instruktorski, pierwszego stopnia, który trwa jedynie weekend, skończyło aż 300 osób, sporo osób zdecydowało się na moje cykliczne zajęcia w ramach Akademii Jogi Śmiechu. Dwa razy pojechaliśmy do Indii z grupą około 12 osób na 3 tygodnie. Więc to są różne moje propozycje, które najwyraźniej odpowiadają na ważne zapotrzebowanie społeczne. Czy to Sylwester, kilkudniowe pure party bez używek spotykają się z przychylnym przyjęciem w Polsce, ludzi, którzy mieszkają w naszym kraju. Więc czuję, że mamy po prostu duży potencjał, że gdzieś dużo ludzi już czuje, że coś trzeba zmienić, że już mamy dosyć tych narzekających wszędzie osób, rozgniewanych i nadętych polityków, potrzebujemy czegoś optymistycznego, lżejszego i że po prostu chcemy zmienić kulturę w pewien sposób. Też o tym piszę w mojej książce. Nasza kultura nawet nas tak programuje trochę nie do końca na szczęśliwych ludzi.
I choćby to słynne powiedzenie -„nie śmiej się jak głupi do sera” albo „nie porywaj się z motyką na słońce”. Są jakieś takie po prostu wpajane od dziecka głupie powiedzenia, które ograniczają nas w przeżywaniu radości, ograniczają ambicje i mówię, trzeba to zmieniać, trzeba tworzyć nowe powiedzenia, trzeba tworzyć po prostu nowe społeczności i to się udaje. Widać jak ludzie są spragnieni pozytywnych emocji.
W tym tygodniu miałem miłe spotkanie z Krzysztofem Hołowczycem, który też fajnie to podsumował, jak podzieliłem się z nim ideą, żebyśmy zebrali razem 50 tysięcy osób i połączyli we wspólnym śmiechu, czyli uczynili Polskę najbardziej roześmianym Państwem świata. No i Krzysztof mi powiedział – „no właśnie o to chodzi, bo ja ciągle słyszę: Ty Hołek się za dużo śmiejesz” -, że gdzieś tam pada taka uwaga pół żartem, þół serio od różnych prowadzących programy itd., a on ma to po prostu w naturze, on ma po prostu tak to w sobie wyrobione, że po prostu czuć, że poznał taką głębszą prawdę o życiu, że ono jest lekkie i fajne i tak naprawdę nie ma co go za mocno komplikować. Nie wszyscy to rozumieją, ale czuję, że szczęśliwie, tak jak moja idea spotkała się z bardzo fajnym przyjęciem ze strony Krzysztofa Hołowczyca, tak czuję, że jest też dużo znanych osób, które to czują.
Pięknej rekomendacji udzielił mi też Jacek Żakowski, jeden z najbardziej znanych polskich dziennikarzy, pisząc o mojej książce, że właśnie wspólny śmiech może być taką drogą ku zebraniu ludzi razem, połączeniu w pozytywny sposób. Można powiedzieć też o jodze śmiechu jak o idei, która może odbudowywać taką wspólną po prostu jakość spotkania się. Z kolei z obszaru zdrowia doktor medycyny Preeti Agrawal, która prowadzi klinikę leczenie integralnego we Wrocławiu i propaguje wiele fajnych, naturalnych metod, szczególnie adresowanych do kobiet, gdyż jest ginekologiem. Napisała książkę „Odkrywam macierzyństwo” na przykład i też pięknie się wypowiedziała o jodze śmiechu jak o lekarstwie, które jest praktycznie bezkosztowe, dostępne i bardzo potężne. Z psychologii, Katarzyna Miller, jedna z najbardziej znanych psycholożek w Polsce, znana ze Zwierciadła, z mediów też, bardzo przychylnie przyjęła moją książkę. Więc czuję, że po prostu jest ten potencjał, pełno świadomych ludzie, również wśród liderów opinii w Polsce i to jest kwestia tylko czasu, aż joga śmiechu stanie się powszechnie znana.
Ja też używam takiego fajnego porównania z nordic walking, gdyż kilka lat temu na jednym z moich kursów miałem Andrzeja, który z kolei zajmuje się nordic walking i mówił, że był jedną z pierwszych osób w Polsce, które zaczęły chodzić z kijkami i na początku po prostu z takich ludzi z kijkami się wyśmiewano – „gdzie tam kolego narty zgubiłeś, co ty tu robisz?” A dzisiaj jak byś się śmiał z kogoś kto chodzi tak po prostu po parku z kijkami, no to tylko pokazujesz swoją głupotę, niewiedzę i nienadążanie za współczesnymi trendami. No i tak samo jest z jogą śmiechu, że na początku też gdzieś tam zbierałem ludzi w parkach, trochę się tam dziwili, hejterzy w internecie szaleli robiąc jakieś głupie filmy i wyśmiewając to. A w tej chwili, jeśli ktoś coś takiego wyśmiewa, hejtuje to tylko pokazuje swoje ograniczenia i nic więcej.
Też widać jak media się zmieniają, jak byłem w 2013 roku zaproszony do Dzień Dobry TVN to też mnie brano za freaka i pytano – „czyli co, wchodzi pan do piekarni i mówi poproszę 3 bułeczki ha ha ha?” – a pod koniec zeszłego roku byłem gościem „Rozmów w Toku” TVN już jako poważny specjalista od nauk o radości i poprowadziłem sesję z osobami dotkniętymi problemem agresji. Ewa Drzyzga przedstawiła to jako formę zmieniana agresji w pozytywne emocje i jako sprawdzoną metodę rozwoju osobistego. A w tym tygodniu będąc w Pytaniu na śniadanie, byłem zaproszony razem z panią doktor z Luxmedu, która w samych superlatywach wypowiadała się o śmiechu. I też prowadzący Michał Olszański i Anna Popek, właściwie w samych superlatywach się wypowiadali. Czyli nic nie musiałem mówić, przekonywać, tylko po prostu przypomnieć, że jest joga śmiechu i tyle.
Paweł: Wiem, że w planach masz m.in. Igrzyska Radości…
Piotr: Powiem tak, że jest to moje marzenie, żeby po prostu zebrać ludzi i połączyć w takiej bardzo dużej ilości na prowadzonej przeze mnie sesji jogi śmiechu. Oczywiście widzę też szersze ramy, stąd nazwanie to Igrzyskami Radości, żeby to nie była tylko sesja jogi śmiechu, ale również, aby wykorzystać to, że tyle świadomych osób się razem zjeżdża, więc, żeby można było zastosować też inne metody rozwoju osobistego, medytacji, relaksacji, byłaby przestrzeń na różne koncerty itd. I cóż, jest mi bliskie takie też po prostu pragmatyczne podejście do marzeń, dzięki temu udało mi się już sporo osiągnąć, choćby tych wszystkich instruktorów, choćby wydanie książki. Także marzenie, które miałbym określić w czasie ma tendencję do odwlekania się. Rok temu powiedziałem sobie, że daję sobie na to dwa lata i stąd wypada wiosna-lato 2017. Nie wiem czy uda nam się wtedy już te 50 tysięcy, Stadion Narodowy, ale przynajmniej chciałbym kilka tysięcy osób zebrać w jednym miejscu i taką dużą sesję poprowadzić.
Jeśli chodzi o działania to już sama moja książka „Joga śmiechu. Droga do radości” jest działaniem w tą stronę zmierzającą. Będzie okazja do wielu spotkań, nawiązywania różnych kontaktów, które nie wiadomo czym ostatecznie zaowocują. Więc tak to wygląda z książką, plus poznaję tutaj różne osoby, które mają dużo do powiedzenia, a w Polsce mogą być także liderami opinii, o niektórych miejscach zdążyłem wspomnieć i tutaj będziemy pracować nad tym, by po prostu osoby, które gdzieś się kojarzą ludziom w Polsce w pozytywny sposób, artyści, czy już wspomniany Krzysztof Hołowczyc, sportowcy, Robert Lewandowski, żeby po prostu stali się Ambasadorami Radości i tego projektu, zachęcając ludzi po prostu do udziału we wspólnych powiedzmy Igrzyskach Radości. I tak krok po kroku gdzieś tam mam taką intencję, by po prostu przyciągnąć osoby, które też poczują ten pomysł i pomogą trochę też od takiej strony praktycznej go zrealizować. Tutaj mi się na pewno przyda wsparcie, jak każdemu wizjonerowi, który dobrze się czuje w byciu wizjonerem, w opowiadaniu o tym, w nawiązywaniu kontaktów i potrzebuje marketignowców, logistyków, itp.
Paweł: Już niedługo ukaże się Twoja książka, powiedz proszę dlaczego warto ją przeczytać?
Piotr: A więc w skrócie, warto po tą książkę sięgnąć dlatego, że jest to pierwsza w Polsce książka poświęcona jodze śmiechu i jest to książka napisana w bardzo przystępny sposób. Łączy w sobie cechy zarówno dobrze napisanej autobiografii, dobrze napisanej powieści. Swego czasu byłem na studiach, na Uniwersytecie Jagiellońskim, literacko-artystycznych, publikowałem poezje, opowiadania, więc pisanie, lekkie pióro jest moją taką dobrą cechą, mocną stroną. Z drugiej strony mam zaplecze socjologa, dziennikarza i pozwala mi to dokonać przeglądu zarówno naukowych opracowań na temat śmiechu, medycznych, psychologicznych, jak i przedstawić je w taki popularno-naukowy, ciekawy sposób. Myślę, że czuć też ten taki powiew świeżości i historii, którą dopiero co piszemy, jak gdzieś w szatni, w środku meczu, po prostu z ludźmi, którzy tak jak piłkarze zostali złapani w przerwie ważnego meczu, czyli jest tutaj 14 osób, które działają cały czas pokazując jogę śmiechu. Tak naprawdę jest to pewien wybór, bo tych osób jest dużo więcej. Też nie mógłbym wszystkich tych historii zamieścić w książce, jak różnorodne osoby od nauczycieli przez lekarzy, przez osoby, które są trenerami rozwoju itd. podchwytują temat jogi śmiechu i dalej z nim idą w Polskę i świat. No i też jest takie spojrzenie ku przyszłości, ja wiem, że to jest dopiero początek dłuższej przygody, dlatego opowiadam o badaniach nad szczęściem, o psychologii pozytywnej, o tym, że praktycznie optymizmu można się nauczyć, tak jak mówi choćby dzieło jednego z najwybitniejszych psychologów dzisiejszych czasów Martina Seligmana. Pokazuję też, że świat się będzie zmieniał i możemy naprawdę inspirować te zmiany, delikatnie go popychać w stronę tych pozytywnych zmian.
Kreślę wizję, jak może się zmieniać edukacja, jak może się zmieniać życie polityczne, jak może się zmieniać urbanistyka, czyli po prostu cały świat wokół nas za sprawą śmiechu. Także mało kto myślę, by pomyślał, że taki temat – joga śmiechu może być takim szerokim tematem. Możecie mieć taką pokusę, by chcieć wrzucić jogę śmiechu do jakiejś szufladki z napisem „metody relaksacji” albo „różne rodzaje jogi”, a ja właśnie tą książką chcę trochę nabronić i pokazać, że nie można tego wrzucić do jednej szufladki. Sam zbudowałem taką teorię, którą też w książce przedstawiam – czterech poziomów jogi śmiechu, która w największym skrócie mówi o tym, że zaczynamy po prostu od gimnastyki, praktyki prozdrowotnej, ale idziemy dalej w stronę narzędzia integrowania ludzi, też ci ludzie się śmieją razem, rozmawiają, pracują, też w obszarze biznesu, team buildingu i później też metody rozwoju kompetencji osobistych. Też odwołuję się do badań jak to buduje asertywność, jak to poprawia kreatywność, komunikację, umiejętność szybkiego uczenia się nowych rzeczy. Nazywam to zbiorczo po prostu „know-how radości”.
Czwarty poziom jest poziomem duchowym, kiedy po prostu nabieramy tej większej jakości życia, czujemy to zjawisko, że po prostu czujesz, że wszystko samo się dzieje, masz taki optymalny poziom pobudzenia, radości, fanu z życia, z tego co robisz. I ten taki fajny sposób powoduje, że coraz częściej tego doświadczam i też osoby, które uczą jogi śmiechu. O kimś pomyślimy, zaraz ta osoba do nas dzwoni, wszystko się samo układa.
Tak jak ten webinar, pomysł mi chodził po głowie by przy okazji premiery książki zrobic takie internetowe spotkanie autorskie, i od razu jak ta myśl się pojawiła i zgłosiłeś się do mnie Paweł z tą propozycją. Więc jest to naprawdę fajne. Czyli joga śmiechu jest wielopoziomową praktyką i co jeszcze dodajmy ma niesamowicie szerokie spektrum odbiorców. No bo od narzędzia dla biznesu przez metody pracy z seniorami, a nawet osobami w wieku podeszłym. Również z osobami z ograniczonymi możliwościami poznawczymi można pracować. Można pracować z dziećmi, nawet z przedszkolakami prowadziłem sesję śmiechu, też to się daje zrobić, podstawówka jak najbardziej. W tym roku, minionym, też prowadziliśmy z moją żoną „team buildingi” dla klas gimnazjalnych, licealnych, techników. Nowo zawiązane klasy, siedem nauczycielek, które widzą potrzebę, żeby uczniowie się w jakiś taki bardziej twórczy sposób zintegrowali, poznali i tutaj taką dorosłą technikę też mogę zaproponować młodzieży. Z każdą grupą wiekową tak naprawdę możemy pracować, na różnym poziomie przedstawiać. Jeśli jest to gdzieś studio fitnesu czy jakaś grupa zainteresowana prozdrowotnie, jak najbardziej się skupiamy na zdrowiu i nie ma potrzeby robienia im wykładu z duchowości, ale dla osób, które są zainteresowane rozwojem, duchowością, joga śmiechu skrywa właśnie więcej niż taka zwykła gimnastyka, bo wszystko jest właśnie połączone, ciało, umysł, duch i joga jest tego najlepszym przykładem.
Paweł: Czyli ta joga śmiechu jest czymś o wiele bardziej skomplikowanym, złożonym niż by się na pierwszy rzut oka wydawało, dlatego też z tego powodu wybrałem ten temat, aby był pierwszym webinarem tego projektu – mind body spirit – gdyż śmiech i joga śmiechu wpisuje się praktycznie prawie we wszystkie jakby filary na których ten projekt się opiera, czyli relacje, duchowość, aktywność ruchowa, czysty umysł. Być może także kwestie finansowe można by włączyć, kwestia odżywiania może tutaj nie jest poruszana, ale praktykując jogę śmiechu…
Piotr: Co prawda w kwestii odżywiania bliska jest taka opinia, że praktycznie kluczowe są emocje i że na przykład, kiedy zjadamy posiłek i mamy te emocje pozytywne to nawet frytki z najbliższego fast foodu lepiej nam zrobią niż najbardziej wyszukany jakiś wegański bezglutenowy posiłek, ale zjadany w jakichś niedobrych emocjach. Ale też się dzielę moim doświadczeniem, kilkunastu lat wegatarianizmu i też czuję, że odpowiednia strawa dla ciała pomaga temu duchowi. Więc jak gdyby wszystko jest połączone. Też jak najbardziej może być joga śmiechu takim fajnym uzupełnieniem różnych integralnych programów zdrowia. Tutaj mamy tak naprawdę wszystkiego po trochu.
Paweł: No dokładnie, jeżeli mamy pozytywne nastawienie do życia, do siebie, do otaczającego świata, no to nawet jeżeli nie prowadzimy idealnie zdrowego trybu życia to i tak to pozytywne podejście do życia powoduje, że czujemy się szczęśliwi i te choroby nas się nie łapią, nawet gdybyśmy się źle odżywiali, tak jak mówisz. Na koniec chciałem zaprosić wszystkich na webinar z Piotrem Bielskim, który dbędzie się już w piątek 12 lutego o godzinie 18:00. Powiedz proszę czego dowiemy się na tym szkoleniu?
Piotr: Tak naprawdę kształt tego webinaru zależy od was w dużej mierze, bo ja będę do waszej dyspozycji. Ja wam przedstawię na początku ogólną ideę jogi śmiechu, najważniejsza moja myśl jest taka, że jogi śmiechu łatwo się nie da zamknąć w jednej ciasnej szufladce, dzięki czemu ta idea jest bardzo ciekawa. Jesteśmy zarówno techniką relaksacyjną, jak i metodą integracji, metodą zwiększania kreatywności, tak aby umysł nie działał według stałych schematów i otworzył się na nowe tory myślenia, jak i również ścieżką, która wzmacnia naszą duchowość, rozumianą w taki najprostszy sposób, że duchowość to jest rodzaj podnoszenia siebie na duchu, by móc podnosić innych na duchu, promieniować radością, budować zaufanie wokół siebie. Podzielę się również trochę moją historią, doświadczeniami, jak i doświadczeniami moich uczniów, a także wizją Polski jako najbardziej roześmianego państwa świata. Mam wiele racjonalnych argumentów mówiących o tym, że to jest możliwe. Jest także wiele argumentów, mówiących o tym, że gdzieś tej radości w Polsce jeszcze brakuje, no to tym bardziej to można zmotywować do tej zmiany i bycia zmianą, którą chcemy zobaczyć w świecie. Reszta zależy od waszej aktywności i potrzeb, ja chętnie rozmawiam, nie ma pytania, którego bym się bał. Jestem w stanie podzielić się także moim życiem prywatnym, jak i moimi wizjami na temat świata, edukacji, zdrowia itd. Więc mam idee, które nie mieszczą się jakby w żadnych kategoriach, więc myślę, że fajnie będzie podyskutować, poinspirować, powymieniać się perspektywami. Także zapraszam serdecznie.
Paweł: Ja też zapraszam, przypominam, że webinar odbędzie się w najbliższy piątek godz. 18, potrwa około 1,5-2 godzin. Będzie można zadawać pytania. Ja ze swojej strony polecam, aby zainteresować się tematem jogi śmiechu, bo na pewno jest w tym coś głębszego. Dziękuję Ci Piotrze i zapraszam wszystkich na webinar.

0 likes Balans , Relacje , Umysł , Wydarzenia , Wywiady # ,
Share: / / /
POLUB NAS NA FACEBOOK

One thought on “Wywiad z Piotrem Bielskim

  1. tom napisał(a):

    Super! Piotrek jest najlepszy!

    popraw prosze ‚sen’ na sejm bo niektorzy moga nie zrozumiec 🙂

    Mam też taki tekst w swojej książce o tym, że chciałbym, żeby sen się połączył we wspólnym śmiechu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

POLUB NAS NA FACEBOOK
Co Cię interesuje ?