Kwiecień 9, 2017 at 8:33 pm

HAnia Świątkowska – MA-URI – polinezyjski system transformacji i samouzdawiania (ROZ-007)

HAnia Świątkowska – MA-URI – polinezyjski system transformacji i samouzdawiania  (ROZ-007)

W dzisiejszym odcinku rozmawiam o tajemniczym systemie samouzdrawiania pochodzącym z Polinezji.

Z MA-URI miałem styczność w roku 2016 podczas warsztatów organizowanych w Gdańsku. Głęboka energia wyrażona w tańcu oraz silne przeżycie duchowe, które wtedy doznałem skłoniły mnie do zaproszenia HAni Świątkowskiej (prowadzącej ten warsztat) do rozmowy.

W tym odcinku usłyszysz:

  1. co to jest MA-URI
  2. czym jest sesja bodywork i dlaczego nie można nazwać tego masażem
  3. czego spodziewać się po sesji MA-URI
  4. jaka jest historia Hani
  5. jakie transformacje zachodzą w człowieku podczas i po sesji MA-URI

Jak pobrać i odsłuchać podcast na iTunes i Soundcloud

Podcast do odsłuchania: na iTunes , Soundcloud oraz w Playerze poniżej , oraz do pobrania w mp3.

Zapraszam do subskrypcji i komentarzy.

Transkrypcja rozmowy :


☟☟kliknij aby rozwinąć transkrypcję rozmowy ☟☟

Paweł Dempc: Witaj Haniu. Na początek chciałem Cię zapytać jak w prostych słowach wytłumaczyć co to jest MA-URI osobie, która po raz pierwszy spotyka się z tym pojęciem?
Hania Światkowska: Witaj Pawle. Tak naprawdę to MA-URI jest taką sztuką uzdrawiania, zresztą nazywany się MA-URI Healing Arts, mówimy, że jest to system uzdrawiania, który przechodzi też w sztukę życia kiedy zaczynamy to praktykować. Jest to system przede wszystkim zwiększenia osobistej mocy i samouzdrawiania poprzez osobistą transformację. To samouzdrawianie i osobista transformacja jest tutaj dość mocnym kluczem. Tych narzędzi transformujących jest parę, jest to przede wszystkim praca z ciałem, są to tańce, no i praca oczywiście z wartościami, przekonaniami, postawą i wzorcami naszych reakcji emocjonalnych. Mówię, że jest to też sztuka uzdrawiania przede wszystkim, bo sztuka wywodzi się ze starożytnej Polinezji. Została wprowadzona w sposób, unowocześniona w sposób dla nas przyjazny przez naszych nauczycieli – Hemiego i Katję, o tym może powiem później troszkę więcej, ale jest to sztuka, która wywodzi się ze starej Polinezji, ma swoje korzenie z nauk Huny. Ponieważ starożytni Polinezyjczycy zdawali sobie sprawę, że dotykając czyjegoś ciała komunikujemy się z całą jego biografią, z systemem przekonań, no z tymi dobrymi rzeczami, ale również z traumami przede wszystkim i z mądrością tej osoby. Stąd dotyk MA-URI jest taką uświęconą rzeczą.

Paweł: No właśnie. Dla osoby, która po raz pierwszy przychodzi z zewnątrz, taka sesja MA-URI będzie rodzajem masażu uzdrawiającego i przypuszczam, że takie są najczęstsze oczekiwania…
Hania: Staramy się odchodzić od słowa masaż i to jest też jedna z takich rzeczy o której mówimy czym tak naprawdę MA-URI nie jest, bo no MA-URI nie jest przede wszystkim kursem masażu, tam oczywiście uczymy się technik pracy z ciałem, bo ono jest tutaj tą bramą do naszych przekonań, do tego co czujemy, jest ważnym elementem, ale tak naprawdę techniki masażowej uczymy się tylko na pierwszym poziomie. I później oczywiście one towarzyszą nam cały czas, natomiast jest to jeden z elementów. To oczywiście jeśli ktoś wstępuje na tą ścieżkę treningową i później sam będzie dawał sesji. MA-URI jest też no jednak takim sposobem świadomego życia. Jeśli oglądałeś filmiki na YouTubie to też pewnie oglądałeś tam relacje różnych osób, które mówiły, że jest to przede wszystkim trening samoświadomości, rozwoju. Ten masaż, ta praca z ciałem jest jednym z elementów. Bardzo często jest też tak, że osoba, która nie jest praktykiem, a jest pacjentem, klientem również doświadcza tych dobrodziejstw, które my
doświadczamy podczas treningu. Ponieważ to się zadziewa to jest chyba najważniejsze i najistotniejsze, że cała odpowiedzialność osoby, która przychodzi do nas na sesję jest po jej stronie. Odpowiedzialność w tym dobrym słowa znaczeniu. Mamy dość złą konotację w naszym świecie Zachodu – odpowiedzialność, która nam się kojarzy z kredytami, z chodzeniem do pracy, z takimi trudnymi, mocnymi rzeczami, z rzeczami, które są obowiązkiem niejako. A tu odpowiedzialność, czyli ta nasza moc i siła. To jest tak naprawdę, że my jako osoba będąca na stole, leżąca na stole, my przyjmujemy pewną formę, wchodzimy w naszą moc i możemy kreować tą rzeczywistość, żeby ta sesja była sesją dla nas dobrą. Jest wiele zasad, którymi się kierujemy i z którymi pracujemy i kiedy ktoś przychodzi do nas na taką sesję, jak to mówisz masażu, czyli pracy z ciałem, najczęściej jest to osoba, nawet jeśli nieświadoma to przynajmniej szukająca. To szukanie jest bardzo często mocno z poziomu nie szukania masażu relaksującego, nie czegoś co będzie
ulgą, ale czegoś co będzie pewną formą transformacji. I nawet jeśli nie jest to uświadomione podczas przyjścia, bo zdarzają mi się również klienci, którzy mówią – ja nie wiem po co ja tu przyszedłem, ale ta tranformacja, ta chęć, te pytania, to wszystko co jest wewnątrz tej osoby, tak mocno rezonuje, tak mocno w nim brzmi, że on szuka takiego rozwiązania czy też takiej metody, która mu przyniesie tą ulgę.

Paweł: Czyli pojawienie się na sesji MA-URI zazwyczaj nie jest przypadkiem i ma przeważnie drugie podłoże…
Hania: No bardzo często się zdarza tak, że osoby po prostu przychodzą świadome i wiedzą dokładnie na co przychodzą, że przychodzą na sesję Bodyworku MA-URI i są świadome, że jest to praca z ciałem, gdzie pracuje się z przekonaniami, z całym systemem wartości i przede wszystkim z intencją, która jest główna, prowadząca całą sesję. Ale przychodzą też osoby, które totalnie nie wiedzą po co i te osoby są bardzo ciekawe dlatego, że one nie mają oczekiwań bardzo często. To coś z czym przychodzą osoby, które mają już jakąś świadomość, są po jakichś warsztatach, bardzo często mają dużo oczekiwań, a to jest bardzo ciekawe, bo MA-URI mówi właśnie – nie miej oczekiwań. Bardzo mocno o tym powtarzamy, że brak oczekiwań sprawia, że nie mamy pewnej formy zawodu, ale też nie mamy, nie rysujemy, nie kreujemy jak ma coś wyglądać, poddajemy się.

Paweł: Czyli nie trzeba być specjalnie do tego przygotowanym ani też mieć konkretnych oczekiwań?
Hania: Na początku tak może być, ale jeśli ktoś już przychodzi świadomie i jest to praca, która jest dla niego wartościowa i praca, która przynosi dla niego różnego rodzaju efekty, niekoniecznie muszą to być mierzalne w świecie materii efekty, ale jeśli przychodzi ta, przede wszystkim ta, często niewielka, transformacja, ale małymi krokami, kiedy przychodzi moment kiedy ktoś poczuje ulgę, zaczyna czuć swoje ciało coraz bardziej to wtedy te osoby jeszcze chętniej przychodzą i wtedy ta świadomość ich czy też świadomość tego po co przychodzą jest bardziej prowadząca.

Paweł: Ok, ale wróćmy jeszcze do Twojej historii, jak zaczęła się Twoje ścieżka MA-URI – czy właśnie od takiej sesji bodywork-u, czy w całkowicie inny sposób?
Hania: No jak każdy praktycznie, podczas warsztatów, treningów MA-URI opowiadamy sobie kto z jakiego klucza się znalazł na tej ścieżce i w moim przypadku był to moment poszukiwania bardzo mocnego. Ja byłam w takim okresie swojego życia, że zaczęłam się bardzo interesować pracą z ciałem, zrobiłam kurs masażu, który nie przyniósł mi większej ulgi i nie zaspokoił takiej typowej mojej ciekawości o co chodzi z tym ciałem, dlaczego jest ono takie ważne, dlaczego mówimy umysł, to tak jak Ty masz w tytule swojej strony prawda trzy czynniki, no i gdzieś ten czynnik umysłowy, który hołubimy i wielbimy i bardzo go w naszym świecie Zachodu rozwijamy, czyli intelekt, uczymy się, mamy bardzo mocno rozwinięty, tak to ciało, no nie mówiąc o lekcjach wf-u, które nie dają tego kontaktu, tego czującego kontaktu, mogą rozbudzić nasze ciało, ale nie ma tego przepływu, więc to pytanie z ciała we mnie cały czas było. No i oczywiście bardzo też dużo takich pytań z poziomu mojego życia, co ja mam w ogóle w tym życiu
robić. Zaczynałam być przed 40-tką, wiele takich pytań z poziomu drogi życiowej zaczęły się pojawiać – jakie ja mam dary, po co ja tutaj w ogóle jestem, czy tylko ta praca, którą wykonuję, a wówczas pracowałam w korporacji. Nie powiem, żeby to była praca, która mnie mierziła i chciałam ją strasznie zmienić, wręcz dawała mi wiele satysfakcji, natomiast to pytanie, to nieukojenie, to nieczucie się w pełni było tutaj przewodnikiem. I tak naprawdę ja mogę powiedzieć, że przypadkiem trafiłam na MA-URI, bo poszłam na spotkanie podczas którego była prezentacja i moja trenerka Magda pokazywała masaż demonstracyjny i tańczyła taniec albatrosa między innymi, który znasz, który doświadczyłeś jak się poznaliśmy w Gdańsku. I ten taniec na mnie zrobił olbrzymie wrażenie. Ja pamiętam, że ja wtedy z ciała miałam taki impuls, popłakałam się i poczułam, ja wiedziałam dokładnie – ja chcę to robić, nie wiedziałam jeszcze jak, dzięki Bogu, bo gdybym wiedziała, że ten trening wymaga ode mnie paru wyrzeczeń to myślę, że z poziomu
głowy bym powiedziała nie, nie, nie to nie dla mnie. Natomiast to było tak niesamowicie mocne i tak poczułam, że chcę to robić, że dopytywałam się non stop Magdy kiedy będzie trening, kiedy będzie trening. I jak już weszłam na tą ścieżkę, kiedy zaczęłam uczyć się tego, kiedy zaczęłam przede wszystkim czuć w sobie transformację, zmianę i ilość pytań, które wcześniej zadawałam łagodniała, zmniejszała się, ja coraz bardziej czułam, że to jest to moje miejsce. I stąd potrzeba, chęć, poczucie takie, że chcę również zrobić ten ostatni etap, czyli etap trenerski.

Paweł: No jeszcze może wróćmy do samego MA-URI, bo ta nauka wywodzi się z Nowej Zelandii, od Maorysów, mogłabyś powiedzieć coś na temat historii? I z tego co wiem te treningi odbywają się też w Nowej Zelandii, to wymaga pewnego zaangażowania, nawet też finansowego, żeby tamtą ścieżkę przejść?
Hania: No jak każde dążenie do pełni, no gdzieś jest dla nas takim mocnym treningiem. MA-URI przede wszystkim wywodzi się, tak jak powiedziałeś, z Polinezji, jest nauką, którą przybliżyli nam nasi nauczyciele – Hemi i Katja, którzy sprawili, że te nauki bazują na polinezyjskim stylu nauczania, jednak zostały wprowadzone dla świata Zachodniego, dlatego, że podczas tego treningu wiele jest takich sytuacji kiedy my widać jak bardzo mocno mamy tą nakładkę świata Zachodniego, co nie jest oczywiście złe, tylko zderzenie świata polinezyjskiego z naszym jest czasami mocno widoczne chociażby w sposobie uczenia gdzie każdy uczeń wyjmuje zaraz kartkę, pisze, prosi o powtórzenie, a nauczyciele nasi mówią, Hemi z Katją – poczuj z ciała, masz to w ciele. I to bardzo często budzi jakąś konsternację i naprawdę wejście w trening szkoleniowy sprawia, że ten taki wydatek, który mamy bardzo przynosi duże rezultaty. A wracając do Katji i Hemiego, w latach 90-tych MA-URI zaczęło się rozprzestrzeniać na Norwegię,
Szwecję i Polskę, bo Katja – nasza nauczycielka pochodzi z Norwegii gdzie poznał ją Hemi i tam z połączenia tych dwóch osób powstało MA-URI, które zostało do nas w takiej formie teraz przybliżone jako sztuka uzdrawiania i wzmacniania, dojrzewania. Natomiast ona się zmienia, oczywiście ten core główny jest niezmienny, ta praktyka, elementy, moduły z jakich składa się trening są niezmienne, natomiast wiele elementów jest zmienianych. Tak jak życie płynie tak MA-URI nie stoi w miejscu i ulega pewnym modyfikacjom. Oczywiście tak jak wspomniałam ta główna zasada jest niezmienna.

Paweł: No tak, bo sama tak mówisz, ta ścieżka nie ma takiej długiej historii, niemniej jednak ma korzenie…
Hania: Tak dokładnie, ma historię może krótką w tym naszym świecie Zachodnim, natomiast ma bardzo długi przekaz, bo Hemi jest Maorysem, jego przekaz jest od jego babki Maoryski i on jakby pokazał to światu Zachodniemu. Zresztą takich historii jest wiele w naszym świecie kiedy ktoś przywozi nam czy też zapoznaje z innymi systemami uzdrawiania, które są od tysięcy lat znane ludziom z innych półkul, czy to tradycja chińska czy polinezyjska, natomiast nam, ludziom Zachodu jest to trudno ugryźć i myślę, że jest to nam też przede wszytskim trudno zasymilować, bo jesteśmy po prostu trochę inni i nie przyjęłyby się te nauki, takie mam wrażenie, gdyby one nie zostały troszeczkę jednak przełożone na nasz język i tak jakby no nam dane żeby można było je doświadczyć.

Paweł: Czyli jest to dostosowane do naszych europejskich potrzeb. No ale już patrząc bardziej konkretnie, czy jak osoba chciałaby wejść na tą ścieżkę, czy musi mieć jakieś konkretne predyspozycje, fizyczne, pychiczne, bo Ty mówisz, że to jest praca z ciałem, taniec, też jak widziałem, nie mówiąc masaż, ale też interakcja wymaga tutaj dużego wysiłku, czy każdy może tą ścieżkę przejść?
Hania: Czy wymaga wysiłku – na pewno trzeba brać pod uwagę, że jest to praca z drugą osobą, więc to jest bardzo istotne, natomiast uczestnicy treningu to są ludzie w różnym wieku, o różnym wykształceniu, światopoglądach, pewnie to co najbardziej ich łączy to tak jak mówiliśmy ilość kwestii, która się pojawia w ich życiu, pytań – kim jestem, jakie jest moje przeznaczenie, skąd pochodzę. Natomiast na pewno jest to trening na który trzeba mieć dość dobrą kondycję fizyczną, sprawność ruchową, bo jest dużo ruchu. Trening trwa, pierwszy moduł trwa, to są cztery etapy po sześć dni w których tak naprawdę aspekt fizyczny jest głównym aspektem i tutaj ta kondycja fizyczna jest dość istotna. Natomiast z góry mówię, że nie przekreślałabym tutaj osób czy też nie chciałabym zniechęcać osób, które mają jakąś słabszą kondycję fizyczną dlatego, że jest to przede wszystkim, proszę pamiętać, trening samouzdrawiania. Ja byłam na warsztacie z koleżanką, która miała bardzo duże problemy z ciała, miała
zdiagnozowaną chorobę i dla niej początkowo wykonywanie tych ruchów tanecznych, a przede wszystkim masowanie, miała bardzo duże problemy ze skórą na dłoniach, było początkowo bardzo utrudnione, ale z czasem, jest to osoba, która ze mną skończyła ostatni poziom, czyli właśnie poziom w Nowej Zelandii – trzeci poziom i skończyła go w świetnej formie. Także ta chęć jest ważna tutaj. Dobra fizyczna sprawność na pewno, natomiast no jest to trening bez nałogów, więć trzeba pamiętać o tym, że osoby, które spożywają alkohol, palą papierosy będą miały z tym dylemat, bo nie zostaną zakwalifikowane, to jest dość restrykcyjne. Na pewno jest to trening w którym wymaga się od kandydatów zdolności dobrego skupienia, stabilności emocjonalnej, no i otwartości przede wszystkim, ciekawości na to co przyniesie ten trening, no i od pewnego momentu jest nacisk na to, żeby osoby znały angielski dlatego, że trening trzeci odbywa się w Nowej Zelandii i jest totalnie nietłumaczony. Więc wiele rzeczy można z ciała, oczywiście jak
najbardziej poczuć, tym bardziej, że trzeci poziom jest poziomem bardziej duchowym, u źródła, gdzie dochodzi się do własnych kwestii też samemu, nie tylko z nauczycielem, niemniej jednak ten angielski jest tutaj ważny. No i rzadko się zdarza żeby osoby się nie kwalifikowały, ale trzeba brać pod uwagę, że osoby, które są, no nie wiem mają małe dzieci, mają trudności z wzięciem parodniowego urlopu czy też mają jakieś sztywne oczekiwania względem tego jak to ma wyglądać czy też nieustabilizowaną sytuację finansową czy emocjonalną mogą mieć problemy, więc myślę sobie, że wtedy trzeba podejść do praktyka, zobaczyć jak ta praca wygląda, popracować sobie i wtedy się zdecydować ewentualnie na trening.

Paweł: Ok, ale czy wchodząc na ścieżkę MA-URI możemy spodziewać się jakichś konkretnych efektów zmiany, które manifestują się na podstawie Twojego doświadczenia np. z grupami z którymi pracujesz?
Hania: Wiesz co, no taka główna intencja zawsze jest głównym takim motywatorem przyjścia, najczęściej przychodzą osoby, które z czymś chcą pracować, a efekty hmm, oczywiście jeśli intencja jest taka z serca, z głębi i ona naprawdę brzmi to pewnie będzie się manifestowała tylko w tym obszarze. Natomiast no bardzo często mamy intencje z głowy, że chcielibyśmy, oczekujemy, pragniemy, więc wtedy ta intencja jest weryfikowana. Natomiast jakby odpowiadając na twoje pytanie w tym temacie myślę sobie, że to co jest cudowne w tym treningu, że większość z nas, mogę to powiedzieć po swojej grupie, po osobach, które znam, doznanie pewnej formy elastyczności na tym treningu, bo my nie tylko uelastyczniamy nasze kończyny i uczymy się je obsługiwać z poziomu takiego mięśni, jakby masażu poszczególnych kończyn, ale my się też uelastyczniamy jakby na oczekiwania, one się w pewnym momencie rozpuszczają, więc przychodzi to co jest istotne. Bardzo dużo znam historii tego co się zadziało w różnych osobach, w
różnych życiach różnych osób, i bliskie mi osoby ze środowiska i te które przede wszystkim uczestniczyły w treningu, no doznają bardzo dużej transformacji. Mogę tu mówić o osobach na przykład z mojej grupy, które wyszły z choroby nowotworowej czy też w wieku 40-tu lat nie mogąc wcześniej poznać nikogo w swoim życiu poznały cudownego człowieka na treningu, no i urodziły dzieciątko. Świetnym przykładem takiej osoby jest nasza trenerka Justyna, która napisała świetną książkę „Dar życia i moc kreacji” i która sama no borykała się z tematem macierzyństwa. Także takich tematów gdzie ktoś przychodzi, ma pewną formę oczekiwań, one jakby ewoluują, zmieniają się jest bardzo dużo. Myślę, że przede wszystkim otwartość, chęć poznawiania siebie, ciekawość, odwaga, wartości, które potrafią przez ten trening przeprowadzić sprawiają, że te efekty są czasami bardzo nieoczekiwane.

Paweł: A czy na przykład osoba, która by chciała zainteresować się MA-URI indywidualnie, bez interakcji z drugim człowiekiem, czy może zacząć jakąś praktykę na początek żeby dotknąć tego MA-URI bez angażowania się właśnie powiedzmy w treningi, warsztaty i już tutaj czegoś doświadczyć?
Hania: Wiesz co no na pewno mogłaby przeczytać książkę Katji Fox czy też Justyny właśnie czy też Abrahama Kawai’i, który też jest tutaj bardzo dużą inspiracją, którego poznał nasz nauczyciel Hemi i każdy kto chociaż trochę gdzieś tam w świecie systemów uzdrawiania polinezyjskich się obraca to wie, że Abraham Kawai’i jest osobą, która miała wpływ na, dość duży, taki świat właśnie samouzdrawiania. Czytając na pewno, natomiast powiem szczerze, że jak się jest praktykiem, kiedy się już zna te techniki to tak, natomisat jeśli się nie wie o tym nic to myślę, że trudno, bo nawet chyba trudno jest z czegoś zacząć, no można iść za intuicją, natomiast no nie wiem, można przyjść na warsztat jednodniowy i na przykład zobaczyć jak to wygląda, ewentualnie poczuć czy się to czuje właśnie. Natomiast takie praktykowanie samemu chyba jest o tyle trudne, że jest to bardzo interaktywne na początku, a później kiedy się już jest na tej ścieżce nawet jako osoba przychodząca tylko na sesje bodyworku to można samemu pracować. No uczenie się takiej pracy samemu ze sobą przy MA-URI jest mocno efektowne dopiero później, natomiast myślę, że fajnie jest przyjść na taką sesję, poczuć jakie to uczucie jest właśnie coś osiągnąć, coś zrobić, coś przejść, z później na przykład samemu pracować z tym, z taką intencją.

Paweł: Ok, czyli na początek mówisz, że są już nawet jakieś książki…
Hania: Tak, tylko, że to nie są książki instruktażowe, to jest bardziej książka, książka Justyny jest opisem o jej ścieżce dochodzenia do macierzyństwa, tego co poczuła i jak to ewoluowało i jest ona oczywiście opisana cudownie, według zasad MA-URI i wiele się można z niej dowiedzieć, natomiast no nie jest to instruktaż treningu, bo to tak jakby komuś chcieć opowiedzieć w paru zdaniach jakie to uczucie chodzić na przykład do podstawówki przez 8 lat. Jest to proces, który jakby niesie ze sobą wiele różnych aspektów, tego, że my właśnie dorastamy, zmieniamy się podczas tego treningu. Trening trwa parę dobrych miesięcy i to nie dlatego, żeby jakoś wydłużać ten czas specjalnie, tylko właśnie po to żeby wiele rzeczy, które się pojawia na tych poszczególnych modułach zostało zintegrowane i w ciele i w umyśle, na poziomie też duchowym, dlatego, że jest to jednak dość mocna transformacja, dlatego ona też wymaga dłuższego czasu, takiego inkubowania w sobie. Także samemu na pewno można wiele rzeczy
robić, natomiast na pewno nie da się treningu samemu przejść. Zresztą bardzo fajna zasada jest taka, że osoby, które się na trening zgłaszają nigdy nie są przypadkowe. Moja grupa liczyła 4 osoby i bardzo mocną więź mamy ze sobą i to się tworzy taki team, taki zespół. Maorysi pływają na wakach, to są takie dwukadłubowce, takie łodzie, canoe prawie że, na których się wiosłuje drużyną, my tutaj też płyniemy drużyną, więc zarówno praca razem przez te parę dni treningu sprawia, że się w sobie odkrywa różne rzeczy, uczy się też dbania o siebie, bo ten system, ta nauka, ten trening sprawia, że my nie tylko nabywamy technik pracy z ciałem, nie tylko się rozwijamy w obszarze duchowym czy też umysłowym, ale też przede wszystkim z poziomu takiego poznawania siebie, dbania o swoje zdrowie, dbania o swoją higienę, o tą higienię i fizyczną i psychiczną. Także trening odbywa się w grupie i naprawdę polecam, bo jest to świetne doświadczenie.

Paweł: Ok, ale jak już taki terning powiedzmy przeszłaś, uczysz kolejnych, jak wygląda taka praktyka na co dzień MA-URI, czy wykonujesz jakieś ćwiczenia codzienne czy po prostu to jest zmiana podejścia do życia? Ten bodywork, oczywiście te sesje jakie prowadzisz, czy musisz wykonywać jakieś konkretne czynności?
Hania: No z takiego poziomu, takiego jaka jest codzienna praktyka, przede wszystkim ta praktyka jest z trzech różnych poziomów, na pewno też z fizycznego gdzie są właśnie narzędzia w postaci tańca i są momenty kiedy tańczę sobie albatrosa albo inne tańce kiedy mam jakieś pytanie albo chcę się przygotować do sesji, chcę wejść w stan taki, żeby na przykład oderwać się od świata z którego przyszłam, przychodzę do gabinetu i zaczynam tańczyć. Również, przede wszystkim, jest 12 zasad według któych, właśnie elementów, z których jest złożona tutaj filozofia. Praktykowanie tej filozofii w życiu codziennym no odbywa się praktycznie na każdym możliwym aspekcie naszego życia, więc trening MA-URI jest w pewnym stopniu takim niekończącym się treningiem. Dlatego ja jak powiedziałam Ci, że jest to sztuka uzdrawiania i że jest to też sposób świadomego życia, jest to naprawdę ścieżka życiowa, jest to taki moment w którym codziennie podejmujesz decyzje, to jest moment w którym bierzesz całkowitą
odpowiedzialność, czyli te zasady, których się uczymy podczas treningu, one mi się co chwilę wyświetlają w momentach na przykład trudnych, pracy na przykład z moim szefem czy idę gdzieś na miasto coś załatwić. Więc to branie odpowiedzialności czy też bycie nawigatorem swojego życia, ciągłe doskonalenie i zmiana to jest coś co nie ustaje, więc wyjście z treningu praktycznie nigdy nie istnieje z takiego poziomu kiedy chodzi o wartości i zasady. Z poziomu fizycznego jak wspomniałam jest medytacja w różnych aspektach, którą praktykuję i większość osób, które znam, które są po treningu MA-URI również to robi. No i taka absolutnie naturalna rzecz – praca jak przychodzi ktoś na sesję, no to wtedy jestem 100% MA-URI, natomiast w ciągu dnia myślę, że jestem 99. Większość rzeczy, które mówię, jak się, czym kieruję bardzo mocno mi przypomina wszystko to czego się uczyłam i wszystko to we mnie jest. Także jest to nieustanne.

Paweł: Taki kompletny system. Tak sobie pomyślałem od razu, może przykład inny, na przykład joga, ludzie ćwiczą jogę, ale kompletna joga to są też kwestie wartości, jamy, nijamy, to jest kompletny system, który prowadzi człowieka przez życie, no i wiadomo jak praktykuje się jogę w pełnym zakresie to nie jest to tylko ćwiczenie. Tak samo tutaj, sam bodywork, być może to jest pierwszy kontakt, ale jak mówisz trening i później przejście do tych wszystkich wartości i ścieżki MA-URI to jakby dopełnia całość tej drogi.
Hania: No jeszcze kolejną rzeczą, która jest bardzo istotna w MA-URI to jest, że jest to jednak system oparty na podążaniu za własnym, wewnętrznym, nie chce użyć słowa guru, ale mistrzem. To jest coś co bardzo często powtarzamy podczas treningu, ale też osobom, które przychodzą do nas. Mówimy słowo – weź całkowitą odpowiedzialność, czyli stań się nawigatorem swojego życia, czyli podążaj za swoim wewnętrznym mistrzem, czyli najpierw przede wszystkim zacznij go hołubić, czyli przestań patrzeć na ten świat zewnętrzny. I to jest też codzienna praktyka, żeby nie przeglądać się w świecie zewnętrznym cały czas jak w lustrze i szukać tej akceptacji, nie szukać ciągle winy czy też tego co nas jakoś gdzieś tam czasami boli, że dzieje się to na takim poziomie już bardziej uświadomionym. Więc to uświadamianie różnych naszych ograniczeń i kwestii, które są w nas sprawia, że ten trening jest, tak jak powiedziałeś, kompletnym systemem łącznie z tym, że no nie jest to dyrektywna metoda uzdrawiania w której
ktoś coś za nas zrobi. To jest jednak moment bardzo często zaskakujący dla niektórych osób, jak przychodzą i ja mówię intencja, natomiast kładąc się na stole proszę bądź ze mną w kontakcie, ale też przede wszystkim staraj się wziąć za to odpowiedzialność, czyli decyduj gdzie masz być dotknięty, ewentualnie jak, co ci to robi i dlaczego. I bardzo często zdarza się, że osoba mówi – nie, ale to niech pani albo proszę to zrób ty, ty będziesz wiedziała lepiej. No to jest to oddawanie mocy i dlatego będąc świadomym tego cały czas taki trening w życiu jest bardzo istotny, w swoim własnym, żeby go praktykować, żeby nie tylko mówić puste słowa później o sobie, tylko powiedzieć słuchaj, bo jak ktoś powie – nie, to nie da rady, no da radę, to jest codzienna praktyka, którą również i ja robię. Więc bycie takim przykładem, zresztą my mówimy o tym w MA-URI, że bycie liderem, ale nie liderem z poziomu zachodniego świata, liderem, który wyznacza kierunek i mówi wszystkim – idźcie, tylko sam idzie i robi, pokazuje swoim
przykładem.

Paweł: No tak, to myślę, że ta jakby idea pojawia się w wielu ścieżkach, kwestia, żeby to zrozumieć i znaleźć tą swoją wybraną. A jeszcze na koniec chciałem Ci zadać ostatnie pytanie, jaką byś mogła dać naszym słuchaczom taką może radę, która właśnie według Ciebie jest najbardziej wartościowa, którą wyniosłaś z tej ścieżki duchowej MA-URI?
Hania: To może nie radę, a bardziej myśl, myśl taką, że tak bardziej to co teraz jest we mnie mocno i gra od pewnego momentu bardzo to jest…, taki cytat, który usłyszałam, właśnie od Abrahama Kawai’i, od osoby, która mi to powiedziała, że w momencie kiedy nie zajmujemy swojego miejsca w świecie to ono zostaje puste i jeśli nie zaczynamy przejawiać swoich kreacji, akceptować tego, że możemy również inspirować innych, być nie tyle nawet dyrektywni, inspirować, ale być, że jest pojemność na naszą jakość, jeśli nie będziemy tej jakości wyrażać to nikt tego miejsca, które jest dla nas nie zajmie, czyli ono zostanie puste. I dla mnie to jest niesamowita ostatnio praca i żeby mieć przede wszystkim właśnie odwagę żeby być sobą, żeby zajmować to miejsce, które jest dla nas, dla mnie w tym przypadku, w pełni i żeby nie robić tego na zasadzie, że robię to jak ktoś inny, tylko cały czas wchodzić do wnętrza i zadawać sobie pytanie – jak ja mam to zrobić, kim ja jestem. Nie zapomnę jak podczas jednego z
treningów, kiedy na początku jest ceremonia powitania, śpiewa się pieśń i zaśpiewałam piosenkę i dopiero wtedy zrozumiałam jej słowa, była to piosenka Varius Manx i było tam – chciałam odkryć lądy nieznane, dopłynęłam do siebie samej. I cały czas mi te słowa brzmią, że za każdym razem jak gdzieś się tam zapatrzę na kogoś albo na coś to za każdym razem odkrywam, że wracam do siebie. Więc te słowa Abrahama Kawai’i dla mnie są na dziś taką mocną lekcją i życzę każdemu kto zaczyna pracę relacji z samym sobą wytrwałości, dlatego że obserwowanie tego jak ta relacja się przejawia w nas jest przepiękne, a później jak się przejawia w świecie, bo zaczyna się od nas, a później idzie dalej. Także to jest taka myśl, żeby być wiernym sobie.

Paweł: Tak, to jest bardzo ważna rzecz – odkrywanie siebie i to może być rzeczywiście misja na życie…
Hania: Tak i bycie wiernym sobie z całymi tymi swoimi dobrodziejstwami i nie, z tymi wszystkimi trudami, bo jeśli intencja jest dobra to nie zawsze to wychodzi cudownie, mimo, że intencja była dobra, więc żeby się nie zniechęcać w odkrywaniu tej swojej jakości, darów życia, tego w jaki sposób my się jakby pojawiamy w świecie, żeby siebie po prostu tutaj nie zatracać w imię czegoś.

Paweł: Ok, czyli odkryj prawdziwego siebie i bądź po prostu sobą, to jest ta myśl, która powinna nam przyświecać. Dziękuję Ci Haniu za spotkanie, za tą rozmowę. Oczywiście pod tym podcastem zamieścimy wszelkie informacje jak dowiedzieć się czegoś więcej na temat MA-URI, zarówno tutaj w Polsce jak i na stronach anglojęzycznych. No i jeszcze raz dziękuję i do usłyszenia.
Hania: Dziękuję. Dobrego nawigowania po ścieżkach życia. Do usłyszenia, pozdrawiam.

0 likes Balans , Duchowość , Ruch , Wywiady
Share: / / /
POLUB NAS NA FACEBOOK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

POLUB NAS NA FACEBOOK
Co Cię interesuje ?