Listopad 27, 2016 at 4:19 pm

Bożena Kropka – Jak dbać o swoje jelita i pozbyć się alergii (ROZ-003)

Bożena Kropka – Jak dbać o swoje jelita i pozbyć się alergii (ROZ-003)

W trzecim odcinku podcastu Rozmowy o Zdrowiu (ROZ) zaprosiłem Bożenę Kropkę – autorytet w dziedzinie dietetyki i zwalczania alergii za pomocą diety. opracowała autorski program „6 kroków wyjścia z alergii” który od kilkunastu lat pomaga ludziom wyjść często z pozoru nieuleczalnych dolegliwości. Program opiera się na restrykcyjnej diecie utrzymywanej przez kilka miesięcy.

Bożena Kropka jest także autorką kilku książek: „Pokonaj Alergię” , „Co mi dolega?” oraz publikacji dla dzieci pomagające całej rodzinie zdrowo się odżywiać.

W tym odcinku usłyszysz:

  • jakie są nasze największe błędy żywieniowe,
  • jakie problemy wiążą się z zażywaniem nadmiernej ilości leków,
  • jak za pomocą diety zatrzymać choroby autoagresji,
  • jak stan jelit wpływa na naszą psychikę,
  • dlaczego warto dbać o florę bakteryjną,
  • jak leki antydepresyjne i sterydy wpływają na nasze zdrowie
  • dlaczego aby skutecznie leczyć i diagnozować powinniśmy zebrać konsylium lekarzy z wielu specjalności,
  • na czym polega program „6 kroków z wyjścia z alergii”
  • jak pacjenci radzą sobie z restrykcyjną dietą programu,
  • jak przypadłości możemy wyleczyć dietą,
  • jak krok po kroku wygląda leczenie,
  • jak wyglądają żywieniowe warsztaty teoretyczno-praktyczne i jak pomagają przestrzegać program,
  • dlaczego inspirowanie się wyszukanymi przepisami dostępnymi w internecie może wproadzić nas w kłopoty zdrowotne,
  • jak tworzą się alergie i jak ich się pozbyć,
  • jak wyciszyć nietolerancje pokarmowe i nie dopuścić do wytworzenia się alergii,
  • jak sterydy pogłębiają alergię poprzez zaburzenie flory bakteryjnej,
  • jak samemu zdiagnozować alergię lub nietolerancję pokarmową, na co zwracać uwagę,
  • jak odbudować florę bakteryjną,
  • jak odróżnić alergię od nietolerancji pokarmowej,
  • kiedy konieczny jest przeszczep flory bakteryjnej,
  • jak długo trwa proces odbudowy flory bakteryjnej,
  • jak uczyć dzieci zdrowego odżywiania
  • jak psychika i stres wpływa na nasze zdrowie
  • dlaczego warto dbać o długość snu
  • dlaczego warto dbać o relacje z rodziną i jaki to ma wpływ na zdrowie,

Jak pobrać i odsłuchać podcast

Podcast do odsłuchania: na iTunes , Soundcloud oraz w Playerze poniżej , oraz do pobrania w mp3.

Zapraszam do subskrypcji i komentarzy.

Transkrypcja rozmowy:

Paweł Dempc: Witaj serdecznie Bożeno.
Bożena Kropka: Dzień dobry, witam serdecznie.

Paweł: Jak powszechnie wiadomo współczesne standardy żywieniowe nie są najzdrowsze, a jakie według Ciebie największe robimy błędy na codzień w żywieniu, jak to wpływa na nasze zdrowie?
Bożena: No na pewno największym błędem jest nadmiar cukru w diecie. Kiedyś myślałam, że dużym problemem jest gluten, jest mleko, są alergeny, a teraz widzę, że największy problem mamy z cukrem. Tego cukru jest bardzo dużo, jest często ukryty w wielu produktach. Cukier zaburza florę bakteryjną, osłabia układ immunologiczny i też bardzo wpływa źle na pracę centralnego układu nerwowego. No i myślę, że przede wszystkim nadmiar cukru jest problemem, nadmiar słodyczy w diecie, nadmiar produktów na bazie białej mąki, białej oczyszczonej mąki, czyli takie połączenie biała, oczyszczona mąka, cukier, złej jakości tłuszcze, takie tłuszcze przede wszystkim w formie trans i to wydaje mi się jest największym obciążeniem. Na pewno takim drugim obciążeniem dla naszego układu pokarmowego, a zarazem układu odpornościowego to są napoje słodzone, napoje energetyczne, które też zawierają barwniki i zawierają dość sporo cukru i na pewno dodatki typu chemiczne, dodatki do żywności typu konserwanty, barwniki,
stabilizatory, emulgatory. Z tego co zauważyłam u pacjentów, odstawienie dodatków do żywności, produktów, które zawierają dodatki do żywności powoduje, że naprawdę poprawia się stan pacjenta, zaczyna inaczej funkcjonować, zaczyna mieć więcej energii, przestaje tak chorować. Musimy zawsze pamiętać, że każdy konserwant, każdy barwnik, stabilizator jest testowany wcześniej, czyli jak wpływa na nasz organizm, żeby został dopuszczony do obrotu, ale niestety nikt nie testuje takiej sytuacji kiedy tych barwników, tych stabilizatorów, emulgatorów w jednym produkcie jest więcej. Tego nikt nie testuje. Do tego jeszcze dochodzi taka sytuacja, że na przykład nie testuje się tych związków chemicznych u osób, które mają jakieś zaburzenia typu zaburzenie trawienia, zaburzenie wchłaniania czy zaburzoną florę bakteryjną czy candidę. Zazwyczaj te substancje chemiczne testuje się na zdrowych osobach. I tutaj też wydaje mi się, że to jest bardzo duży problem i czasami odstawienie samej chemii, która jest w żywności powoduje
niesamowite efekty lecznicze.

Paweł: Czyli najprostsze w sumie rozwiązanie to odrzucić tą przetworzoną żywność i cukier, który w zasadzie znajduje się w większości naszych posiłków, które otrzymujemy w sklepach. To wydaje się dosyć oczywiste, że cukier jest szkodliwy, tak samo jak żywność przetworzona, niemniej jednak jakie są powiedzmy według Ciebie jeszcze błędy takie związanie z odżywianiem się żywnością, która pozornie wydawałaby się zdrowa bądź też być może łączenie jakichś rodzajów pokarmów, produktów, które może dla nas być niekorzystne?
Bożena: Myślę, że na pewno jest tutaj problem taki, że powinniśmy jeść na przykład produkty mleczne, nabiał w formie bardzo takiej prostej, czyli najlepiej jeść twaróg, jeść kefir czy na przykład maślankę bez żadnych dodatków smakowych, bez dodatku cukru, bez wkładu jakiegoś owocowego na przykład. I gdybyśmy jedli produkty takie, no nabiał w takiej prostej formie, na pewno by nam to nie szkodziło jak te produkty z tymi dodatkami. Więc tutaj komuś się wydaje, że się bardzo zdrowo odżywia, a jak pacjenci do mnie przychodzą na wizytę no to mówią, że się bardzo zdrowo odżywiają, bo rano jedzą płatki śniadaniowe, piją jogurty, piją soki na przykład, często jest tak, że jedzą produkty sojowe, bo są zdrowsze niż mięso i wydawałoby się że się bardzo zdrowo odżywiają, a tymczasem mają flegmę, problem z flegmą, odkaszlują tą flegmę, mają chore zatoki i też osłabiony układ immunologiczny. No więc takie pojęcie o zdrowym odżywianiu w tej chwili no nie jest tak do końca chyba sprecyzowane, tak mi się
wydaje.

Paweł: No tak, reklamy nas tutaj rzeczywiście bombardują takimi informacjami, że jak powiedziałaś, że jogurty słodzone z owocami czy też soki owocowe, w cudzysłowiu, to są zazwyczaj koncentraty też naszpikowane cukrem, że są zdrowe dla naszych dzieci, niemniej jednak tak jak powiedziałaś przed chwilą to niezbyt jest dobre rozwiązanie na codzień.
Bożena: Albo płatki śniadaniowe…

Paweł: Tak płatki z mlekiem, pij mleko będziesz wielki, ale jeśli to połączymy z płatkami to może być rzeczywiście niezbyt korzystne. Tak jak mówisz dobrze jest zastąpić to mleko kefirem, a płatki powiedzmy płatkami takimi bez dodatku cukru.
Bożena: Czyli na przykład jeżeli mam do wyboru, jeżeli chcę się zdrowo odżywiać i chcę na śniadanie jeść jakieś produkty takie zbożowe typu kasza, płatki itd. to po pierwsze powinna to być ugotowana kasza, czyli ugotowana kasza jaglana czy ryż naturalny, trzeba uważać z kaszą kukurydzianą, czyli naturalna kasza. Najlepiej ją ugotować na wodzie do której można później dodać nasiona, do której można dodać przyprawy typu cynamon, trochę imbiru i dopiero to zalać najlepiej jogurtem naturalnym, najlepiej kefirem, a jeżeli ktoś woli ciepłe, bo na przykład w zimie no to jednak wolimy, żeby te kasze były ciepłe to wtedy można od czasu do czasu dodać do takiej kaszy prażone owoce typu jabłko, gruszka. Ale bardziej korzystne dla zdrowia jest dodawanie jednak warzyw duszonych do takiej kaszy niż owoców, bo wtedy taka kasza, która ma dodatek warzyw duszonych, która ma dodatek tłuszczy, czyli na przykład orzechy czy nasiona słonecznika, dyni, sezamu, wtedy mamy taki równomierny poziom cukru we krwi po
zjedzeniu takiej kaszy niż na przykład po zjedzeniu kaszy z dodatkiem jabłka, które podnosi indeks glikemiczny, później mamy niedocukrzenie i jesteśmy głodni, nadpobudliwi i mamy takie różne właśnie problemy związane z wahaniem cukru. A jeżeli na śniadanie jakieś płatki przemysłowe na przykład z dodatkiem cukru czy kakao, bo często rodzice myślą, że właśnie takie płatki są zdrowsze, bo jest tam kakao, które ma magnez, które ma żelazo, to jest nie do końca prawda, bo przede wszystkim trzeba pamiętać, że kakao ma histaminę. Czyli jeżeli dziecko dostaje takie śniadanie typu różnego rodzaju płatki, mieszankę płatków, czy to będą płatki takie owsiane, płatki jakieś tam kukurydziane i do tego dodane kakao, dodany cukier i różnego rodzaju złej jakości nawet tłuszcze no to wtedy dziecko będzie nadpobudliwe. Ono zje takie śniadanie, przyjdzie do szkoły i dwie godziny, nawet czasami wcześniej, nawet godzinę po zjedzeniu takiego śniadania dziecko już jest nadpobudliwe i na przykład nie potrafi się skoncentrować na
lekcji, ale tego rodzic nie widzi, to widzą nauczyciele.

Paweł: No tak, to jest przykład o którym chciałem mówić troszeczkę później, bo to rzeczywiście jest ciekawy związek właśnie odżywiania z naszą psychiką. Ale kolejne pytanie, które chciałem Ci zadać to właśnie takie – jako że prowadzisz gabinet w którym pomagasz osobom zwalczać ich problemy żywieniowe, ale także, może i przede wszystkim, kwestie alergii to może byś na początek powiedziała jakie są najczęstsze przypadki z jakimi spotykasz się w codziennej praktyce?
Bożena: Od 18 lat zajmuję się przede wszystkim alergiami, więc no największe doświadczenie mam w leczeniu alergii i w leczeniu nietolerancji pokarmowych, ale teraz bardzo dużo pacjentów trafia do mnie z autoagresją. Czyli oprócz alergii, która się objawia, astmą, atopowym zapaleniem skóry czy zapaleniem spojówek to teraz pojawiają się pacjenci w większości, którzy mają na przykład autoimmunologiczną chorobę watroby czy trzustki, tarczycy, na przykład hashimoto. Więc pojawiają się pacjenci z chorobami z autoagresji, pojawia się bardzo dużo pacjentów z chorobami centralnego układu nerwowego, czyli autyzm, ADHD, pacjenci z zespołem Downa. Trudno powiedzieć w tej chwili, leczenie jelit, wzmacnianie układu immunologicznego, odbudowa flory bakteryjnej pomaga, no muszę powiedzieć, że w 80% różnych schorzeń, różnych. Czyli jeżeli leczymy jelita, odbudujemy florę bakteryjną, zmienimy żywienie pacjentowi, jesteśmy w stanie wyleczyć no około 80% chorób z którymi pacjent do mnie trafia, z którymi na
codzień mamy do czynienia.

Paweł: Nawet takimi chorobami, które przed chwilą wymieniłaś? Czyli autyzm, ADHD, zespół Downa? Zespół Downa nawet? To jest chyba ciężka choroba…?
Bożena: To jest choroba genetyczna, tak, ale pacjentom z zespołem Downa można wtedy pomóc w tym, żeby inaczej…, ale tak samo pacjent z zespołem Downa może być alergikiem, tak samo może być nadpobudliwy i źle trawić, źle wchłaniać składniki odżywcze, jest niedożywiony, często ma nadwagę, więc tak samo pomaga się pacjentom w różnych takich właśnie zespołach, nawet takich genetycznych.

Paweł: Czyli odżywianie może potęgować jakby tę chorobę czy pogłębiać?
Bożena: Tak, złe odżywianie może pogarszać stan tych pacjentów. Ale w tej chwili bardzo dużo czasu poświęcam pacjentom w gabinecie przez to, że muszę analizować leki jakie biorą i pod kątem tego jakie zaburzenia w organizmie te leki powodują. I to jest największy problem dla mnie w leczeniu dzisiaj pacjenta. Dla mnie już nie jest problemem wyciszenie autoagresji, nie powiem, że da się wyleczyć autoagresję do końca tak, czyli jeżeli do mnie przychodzi pacjent, który ma hashimoto ja nie jestem w stanie dietą odbudować mu tarczycy, ale jestem w stanie dietą zatrzymać rozwój choroby na pewno. Także w zasadzie każdą chorobę…, nie ma choroby, której żywieniem nie można by było troszeczkę zmniejszyć, objawy danej choroby, pomóc pacjentowi, poprawić jego jakość życia. Ale najgorszy problem jest z lekami, bo tutaj często jest tak, że pacjent do mnie przychodzi i na przykład ma alergię, ale przy okazji ma schorzenia, które dotykają układu pokarmowego. Czyli ma alergię, oprócz tego ma biegunkę albo
luźne stolce albo zaparcia, do tego zaczynają się problemy tarczycowe i na przykład problemy depresyjne, bo to jest wszystko ze sobą, to jest tzw. mat alergiczny, to jest wszystko ze sobą powiązane. I do mnie przychodzi pacjent i ma tak – leki na na przykład na biegunkę, ma leki psychotropowe albo przeciwdepresyjne, ma jakieś na przykład sterydy i na przykład na to wszystko podawany omeprazol. I teraz przychodzi do mnie taki pacjent i on jest prowadzony przez kilku specjalistów i czasami jest tak, że ci specjaliści w ogóle nie patrzą na to. Na przykład psychiatra przepisuje leki przeciwdepresyjne i jego nie interesuje stan jelit albo nie interesuje go w ogóle, że pacjent bierze sterydy i teraz nie wiadomo jak sterydy wpływają na leki przeciwdepresyjne i na odwrót. I często jest tak, że na przykład leki przeciwdepresyjne zaburzają florę bakteryjną i pogłębiają alergizację pacjenta. I na to pacjent dostaje sterydy, które niszczą florę bakteryjną, a zniszczona flora bakteryjna pogłębia depresję. I teraz do mnie
przychodzi taki pacjent i tak jak mówię jeżeli to jest jedna jednostka chorobowa gdzie pacjent nie zdążył dostać za dużo leków to jest proste leczenie, ale później żeby wykluczyć leki przeciwdepresyjne no to jest bardzo trudno, to trwa czasami rok, dwa, trzy, oczywiście współpracując z lekarzem, ograniczyć sterydy do eliminacji sterydów i jeszcze wziąć pod uwagę to jakie zaburzenia niektóre leki powodują. Czyli na przykład jeżeli dziecko dostaje leki przeciwpadaczkowe to my czytamy w ulotce, że lek przeciwpadaczkowy powoduje takie i takie uszkodzenia, mogą być problemy z trzustką itd. I w zasadzie dostajemy taką długą ulotkę, że w zasadzie nikt już tego nie czyta, ale w naszych książkach dietetycznych my mamy informację, że leki przeciwdepresyjne na przykład powodują problem z wchłanialnością witaminy D czy kwasu foliowego. I często tej informacji pacjent nie dostaje. I teraz trzeba wszystkie te leki przeanalizować i uzupełnić ewentualne niedobory pokarmowe, które mogą wyniknąć z ich brania. I czasami ta
wizyta u mnie w gabinecie, pół tej wizyty schodzi na to, że ja muszę przeanalizować wszystkie substancje czynne leków, dodatki do tych leków i jeszcze jak te substancje czynne wpływają na wchłanianie składników odżywczych. I tu się robi problem.

Paweł: Czyli w zasadzie pierwszy przypadek z którym się spotykasz, najbardziej poważny to to że pacjenci biorą zbyt dużą ilość leków, które są od wielu specjalistów, które mają interakcje między sobą bądź też mają działania uboczne powodujące to, że nie wchłaniają się podstawowe składniki odżywcze.
Bożena: Dokładnie.

Paweł: Tak jak powiedziałaś przed chwilą ma to też duży związek z tymi chorobami natury psychicznej i to jest jakby koło napędzające się. Czyli te psychotropy powodują pogorszenie stanu jelit co wpływa znowu na pogorszenie stanu psychicznego. I to o czym mówisz w swoich książkach, piszesz, ten fakt jest według mnie, ja już to czytałem z wielu źródeł, że stan jelit ma związek z psychiką, tam jest nawet układ nerwowy, który jest jakby częścią centralnego układu nerwowego i to nie jest nic nowego ani wymyślonego, niemniej jednak lekarze psychiatrzy niezbyt często od tej strony rozpoczynają leczenie. Czy coś się zmieniło w tym temacie czy cały czas jest taka praktyka, że raczej się te objawy stara maskować a nie uderzamy w te przyczyny, czyli nie próbujemy tych jelit zregenerować? Z czego to się może brać?
Bożena: Tutaj się nic nie zmieniło. Kiedyś jak jeździłam jeszcze z tym moim programem ‚Sześć kroków wyjścia z alergii” na różne konferencje to muszę powiedzieć, że najbardziej otwarci byli psychiatrzy, psychologowie i byłam zdziwiona, że nie gastroenterolodzy, nie alergolodzy, tylko psychiatrzy. Ale ja myślę, że w tej chwili główny problem jaki my mamy, tak obserwując co się dzieje w ogóle, po pierwsze pacjent, sam pacjent, jest w tej chwili bardzo zabiegany, nie ma czasu zająć się swoim zdrowiem, nie ma czasu zrobić badań i dopiero jak faktycznie nie potrafi funkcjonować, wtedy dopiero zaczyna interesować się swoim zdrowiem. A to jest już trochę za późno, bo wtedy trzeba więcej czasu i pieniędzy i czasu w kuchni poświęcić, żeby ten pacjent wrócił do zdrowia. A więc to jest problem, czyli sam pacjent jest w tej chwili, jak tak obserwuję moją pracę, na przykład dziesięć lat temu a w tej chwili to problem jest z samym pacjentem, który nie potrafi się skoncentrować nawet na wizycie. Często jest tak, że coś do pacjenta mówię, o coś pytam, a on nie potrafi mi odpowiedzieć na te pytania. Często jest tak, że proszę o przeczytanie książki przed wizytą, tej mojej książki „Pokonaj alergię’ i kiedyś było tak, że jak pacjent do mnie przychodził, dwa, trzy lata temu to było nie do pomyślenia żeby on tej książki nie przeczytał i myśmy mieli zupełnie inny poziom rozmowy. A w tej chwili pacjent przychodzi i on nie miał czasu tej książki przeczytać. Więc problem jest z pacjentem, problem jest w tej chwili z samymi terapeutami też, że my mamy coraz mniej czasu dla pacjenta. Pacjentów jest coraz więcej, my mamy coraz mniej czasu dla tego pacjenta, a w tej chwili jest taka potrzeba – żeby prowadzić jakiegokolwiek pacjenta powinno być zwołane konsylium, czyli powinien być dietetyk, powinien być psycholog, psychiatra, lekarz i w zasadzie czasami nawet fizjoterapeuta, czyli w zasadzie powinno być parę osób, które wspólnie zastanawiają się jak tego pacjenta dalej prowadzić. I tego w tej chwili nie ma, nie mamy na to
czasu. A leczenie pacjenta się teraz zmieniło. Po prostu ten pacjent jest teraz, ten objaw, objawy chorobowe, stan pacjenta się znacznie, znacznie pogorszył niż tak jak mówię kiedyś, trzy czy cztery lata temu. Bardzo dużo pacjentów ma w tej chwili hashimoto, czyli sama choroba tarczycy powoduje to, że pacjent jest taki, nie potrafi się skoncentrować, wpada w depresję, no więc no dosyć takie trudne w tej chwili muszę powiedzieć jest leczenie pacjenta, trudne jest jego prowadzenie.

Paweł: A teraz są rzeczywiście takie czasy, że wszystko chcemy zrobić szybko, nie mamy czasu na nic, nie mamy nawet czasu przeczytać tej książki żeby przygotować się do wizyty. A to co mówisz, że żeby przygotować pacjenta potrzebne jest konsylium to szczerze mówiąc nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek była taka sytuacja, że zbiera się konsylium lekarzy…
Bożena: Żeby zastanowić się czy dać antybiotyk na przykład, na infekcję…Ale no niestety ja widzę, że sami rozmawiając między sobą, czy dietetycy, lekarze, jak już mamy czas się spotkać gdzieś na jakiejś konferencji, gdzieś na jakichś takich rozmowach prywatnych, my już to wszyscy widzimy, że nie da się już samemu prowadzić pacjenta dlatego, że leki nie działają, przestają leki działać. I to jest niesamowite, że kiedyś były lepsze efekty lecznicze przy podawaniu leków, a teraz już leki nie działają tak jak kiedyś. No i tu jest problem.

Paweł: Co najgorsze czy też trudne w zasadzie to sam twój program, który nazywa się ‚Sześć kroków wyjścia z alergii’ i on jest dosyć restrykcyjny, bo zawiera m.in. eliminację nabiału, jednocześnie glutenu oraz cukru.
Bożena: I jeszcze histaminy.

Paweł: Jeszcze histaminy, jeszcze kilka innych punktów, ale te według mnie są jakby najbardziej restrykcyjne i trudne do wykonania według mnie przez człowieka, który ma nagle zrezygnować z tych wszystkich elementów żywienia. Jak twoi pacjenci do tego podchodzą, jaka jest jakby skuteczność wdrażania tego programu przez samych pacjentów? Czy duża część rezygnuje z tego, bo to jest takie restrykcyjne? Jak ich motywujesz, czy oni są w stanie do tego w ogóle podejść, bo to jest według mnie bardzo trudne?
Bożena: To znaczy przede wszystkim ja mam pacjentów z całej Polski, więc jeżeli już pacjent do mnie przyjeżdza na przykład do Skoczowa z Warszawy, z Tczewa, gdzieś tam z Wrocławia itd., więc on już jest zdesperowany. Zazwyczaj jest tak, że nic już nie pomaga, nic już nie działa. Sterydy nie działają, lekarze rozkładają ręce, jest wysypka, są duszności, są jakieś objawy, czy z centralnego układu nerwowego, czy tarczyca chora i pacjenci przyjeżdzają do mnie i oni chcą już wszystko zastosować, żeby przestać cierpieć.

Paweł: Aha, czyli to są już przypadki takie ciężkie, można powiedzieć, że nie ma innego wyjścia.
Bożena: Nie ma innego wyjścia, więc tak prawdę mówiąc ja mam do czynienia tylko z takimi pacjentami. Bardzo mało mam pacjentów takich, którzy…, no powiedzmy jest sporo takich pacjentów których rodzina posłała do mnie. I on nie ma przekonania, a rodzina chce go leczyć, a on nie chce się leczyć, więc to szybko wyłapuję i szybko się rozstajemy, bo nie jesteśmy w stanie dalej ze sobą współpracować. Ale 90% moich pacjentów chce ze mną współpracować. Więc przede wszystkim muszą przeczytać książkę, ale tak jak mówiłam jest z tym coraz większy problem. Ale żeby do mnie do gabinetu można było się zapisać na konsultacje to zapraszam na warsztaty. Pacjent przychodzi do mnie na warsztaty, od godziny 9 do godziny 17 ma wykłady teoretyczno-praktyczne, czyli taka dietetyka, której nikt nas nie uczył. Tak naprawdę ani w szkole podstawowej ani w średniej itd. nikt nie uczy zasad zdrowego odżywiania. Niby się o tym wszystkim mówi, ale tak zazwyczaj no proszę zauważyć, że no nauczyciele przyrody czy biologii uczą jak się odżywiać, no przecież oni nie mają zupełnie pojęcia na ten temat, oni tylko wiedzą, że jest białko, są węglowodany, tłuszcze i tego tylko uczą, bo większej wiedzy na ten temat nie mają. I teraz jeżeli żywienie jest lekarstwem to ja naprawdę muszę troszkę dowiedzieć się coś z tej dietetyki. Więc ten kurs taki jednodniowy jest takim kursem bardzo…, jest tam dietetyka w pigułce podana, czyli podstawy żywienia, dalej jest omówiony dokładnie cały program i pokazujemy pacjentom jak sobie poradzić w kuchni żeby nas ta kuchnia nie pochłonęła, bo nagle my w tej kuchni musimy wszystko zrobić. Nie ma wędlin, nie ma serów żółtych, które się zazwyczaj kroiło na kanapkę itd. Tu nagle trzeba zrobić pasty, trzeba upiec chleb, trzeba zrobić zupę, drugie danie itd., więc tego trzeba się nauczyć. A często jest też tak, że pacjenci do mnie przychodzą i szczególnie właśnie młode pokolenie kompletnie nie umie gotować. I nagle musi zacząć gotować, żeby ratować swoje zdrowie czy dziecka i na przykład często zdarzało
mi się tak, że pacjenci przechodzili na moje zalecenia i później miałam taką informację zwrotną, że oni słabną, że nie mają siły na nic. Tego można nauczyć się gotować, ale tak prawdę mówiąc nie jest to bezpieczne dla alergika, bo często się zdarza tak, że wydaje się, że coś jest zdrowego, że ktoś nam coś, na przykład jest blog, który zajmuje się, który gdzieś tam opisuje tą dietetykę bez glutenu, bez mleka, bez cukru, bez jajek itd. i są tam przedstawiane jakieś potrawy, ale prawda jest taka, że żeby prowadzić blog i żeby było zainteresowanie tym blogiem to te potrawy muszą być bardzo smaczne. I pacjenta nie można wyleczyć takimi potrawami gdzie jest bardzo dużo dodatków smakowych, które faktycznie, one walory smakowe potrawy poprawiają, ale bardzo obniżają wartość zdrowotną tej potrawy. Podam to może na przykładzie, że mam pacjentkę, dużo mam pacjentek takich, które później same otwierały blogi czy na przykład książki pisały dietetyczne itd.. Ale na przykład pacjentka, która ma dwójkę alergicznych dzieci i
te dzieci ładnie ustabilizowałyśmy, dzieci przestały się dusić, wysypka złagodniała i nagle pacjentka do mnie przychodzi, bo stan dziecka się pogorszył. No i zaczynamy analizować co się dzieje i okazuje się, że pacjentka zaczęła prowadzić blog i zaczęła wymyślać jakieś ciasteczka, ciasta, jakieś potrawy, wprowadziła taką ilość węglowodanów oczyszczonych w diecie tych dzieci, że się rozwinęła Candida.

Paweł: A ta pacjentka już była na programie ‚Sześć kroków wyjścia z alergii’ czy jeszcze nie?
Bożena: Tak była, tylko ona potrafiła gotować i zaczęła właśnie prowadzić blog, wciągnęła się w to gotowanie i zaczęła wymyślać bardzo smaczne potrawy i nagle się okazało, że te smaczne potrawy niekoniecznie były zdrowe. I tu jest problem, bo tak naprawdę dieta naturalna, bardzo prosta ma najlepsze efekty lecznicze. Czyli do mnie jak przychodzi pacjent z bardzo poważnymi alergiami, podam taki przykład siostry zakonnej, która przyszła do mnie z taką astmą, że ona nie potrafiła wejść na pierwsze piętro. Dostawała sterydy, dostawała antybiotyki, miała takie duszności, że zastanawiała się czy w ogóle, no co dalej ze swoim życiem zrobić, bo to był problem. I wprowadziłyśmy proste potrawy jednogarnkowe, proste, czyli w jednym garnku gotowała kaszę, mięso, warzywa i na końcu dawała tłuszcze. I na tych potrawach jednogarnkowych ona wyszła z potężnej astmy w ciągu czterech czy pięciu miesięcy, już teraz nie pamiętam, ale chyba nie dłużej niż pięć miesięcy.

Paweł: No to rzeczywiście bardzo szybko.
Bożena: No tak, tylko tej potrawy jednogarnkowej, która jest bardzo prostym daniem, nie jesteś w stanie sprzedać na blogu. Także te wszystkie blogi, przepraszam, że to mówię, one są inspiracją, ale niestety często blokują całkowicie, no blokują wyprowadzenie pacjenta z alergii czy tam różnych innych chorób. Czyli czym prostsze jedzenie tym bardziej skuteczne w leczeniu.

Paweł: No niemniej jednak przeżyć całe życie na tak restrykcyjnych wymaganiach żywieniowych według mnie jest często trudne, dlatego moje kolejne pytanie – jak długo takie reżimy żywieniowe trzeba według Ciebie utrzymywać, żeby wyjść z danej choroby? Rozumiem, że to są różne przypadki, ale średnio ile czasu twoi pacjenci muszą takie restrykcje utrzymywać?
Bożena: Zazwyczaj trzy miesiące.

Paweł: Czyli nie aż tak długo.
Bożena: Nie. Zasada jest taka – czym pacjent bardziej zdyscyplinowany, czym bardziej przeszkolony, żeby nie robił błędów po prostu, tym ma szybsze i w krótszym czasie efekty. I później może tą dietę powoli rozszerzać. Oczywiście jeżeli pacjent ma celiakię no to on nie może sobie diety rozszerzać o gluten.

Paweł: No właśnie też jest bardzo ważna sprawa, ponieważ zajmujesz się takimi pojęciami jak nietolerancje, pseudoalergie i alergie, które wychodzą właśnie podczas wywiadu, podczas analizy przypadków twoich pacjentów. I czy teraz analizując ten program ‚Sześć kroków…’, czy pacjenci są w stanie całkowicie wyjść z tych nietolerancji, alergii? Czy to jest czasami na takim etapie, że trzeba czasami do końca życia jakiś elemnt, wiem, że w przypadku celiakii tak, ale czy w przypadku innych nietolerancji czy także w ten sposób trzeba do tego podchodzić, czyli do końca życia?
Bożena: No to wygląda w ten sposób, że zazwyczaj każda alergia zaczyna się od nietolerancji pokarmowych, czyli na przykład zaczyna się od tego, że…, rzadko się zdarza, żebyśmy się rodzili z alergiami, zazwyczaj rodzimy się z nietolerancjami pokarmowymi. Nietolerancja pokarmowa jeżeli mamy jakieś takie objawy typu luźne stolce, biegunka, zaparcia czy różne inne schorzenia, jeżeli to szybko zdiagnozujemy i dojdziemy do wniosku, że to jest wina mleka, że to jest wina glutenu, wycofamy to z diety to wtedy starczy sześć tygodni, ja twierdzę, że trzy miesiące, ale naukowcy twierdzą, że sześć tygodni, starczy trzy miesiące wprowadzić dietę bez glutenu, mleka i cukru, żeby to wszystko wyciszyć. Jeżeli tego nie zrobimy i w nietolerancje pokarmowe włączy się układ immunologiczny wchodzimy w alergie. Leczenie alergii trwa no gdzieś znowu w zależności od tego jak pacjent jest zdyscyplinowany, w jakim środowisku mieszka, od roku do trzech lat, różnie to bywa. Bo czasami jest tak, że ja jestem w stanie
wyciszyć pacjenta ze strony jelit, ale ja nie jestem w stanie wyrwać tego pacjenta z jego środowiska. Czyli na przykład jeżeli do mnie przyjdzie pacjent i ma astmę, która wynika z nietolerancji traw, a on mieszka wśród pól no to ja nie jestem w stanie mu szybko pomóc. Czyli tu już dochodzi środowisko do tego. W nietolerancjach pokarmowych środowisko jeszcze nie ma wpływu, a przy alergiach środowisko zaczyna już mieć niesamowity wpływ. Czy grzyby w otoczeniu, czy roztocza w otoczeniu itd. A pseudoalergia bierze się zazwyczaj z zaburzonej flory bakteryjnej, czyli jest tak, że pacjent zazwyczaj na alergię dostaje antybiotyki i sterydy i przez to ma zaburzoną florę bakteryjną i zaburzona flora bakteryjna między innymi doprowadza do problemów z histaminą i wtedy wchodzimy znowu w pseudoalergię i wydłuża nam się okres leczenia pacjenta.

Paweł: To jest jakby dosyć płynne przejście między tymi konkretnymi przypadkami, no i taka osoba, która nie ma jakiejś takiej wiedzy na ten temat nie jest w stanie według mnie zdiagnozować u siebie czy ma pseudoalergię czy alergię czy to jest nietolerancja czy być może jeszcze coś innego. Czy można na podstawie jakichś takich podstawowych objawów już jakieś mieć podejrzenia konkretne z czym mamy do czynienia czy mamy od razu się zgłosić, żeby chociażby mieć podstawę, żeby zwrócić się o pomoc? Na co zwracać uwagę przede wszystkim?
Bożena: To znaczy tak – zawsze niepokojące są wszelkie dysfunkcje ze strony układu pokarmowego, czyli tak jak mówiłam luźne stolce, biegunka, zaparcia, bóle brzucha, bóle jelit. To już jest informacja, że jest nietolerancja pokarmowa. Na nietolerancję pokarmową niestety nie ma testów. Testy IgG, one nie tak do końca to wszystko diagnozują. Czyli na nietolerancje pokarmowe raczej brakuje testów, no chyba, że ktoś ma nietolerancję laktozy, na to wtedy są testy, na nietolerancję laktozy. Na nietolerancję fruktozy też są testy. Ale żeby tutaj nie zagmatwać całej tej sytuacji, więc są objawy ze strony układu pokarmowego, wtedy zaczynamy przyglądać się naszej diecie i zawsze próbujemy wyeliminować mleko i gluten i po prostu na sześć tygodni chociaż i obserwujemy czy przelewanie w jelitach się zmniejszyło czy zaparcie jest mniejsze czy ten stolec się poprawił, no i wtedy możemy mleko na przykład wprowadzić w większej ilości i obserwować czy znowu te objawy nie powróciły. I wtedy konkretnie wiemy, że przyczyną nietolerancji pokarmowej jest na przykład nietolerancja mleka czy laktozy czy glutenu no itd. Czyli to jest nietolerancja pokarmowa. Jeżeli zaczynamy mieć anemię, cierpieć na schorzenia takie typu zapalenie zatok, oskrzela, stan zapalny oskrzeli czy płuca chore, jakieś tutaj problemy z układem oddechowym to trzeba podejrzewać, że już weszliśmy w alergię. Czyli jeżeli się to powtarza i już dotyka raczej układu immunologicznego, czyli jest osłabiona odporność to tu już jest alergia. Czyli proponuję zrobić test, panel z krwi i dowiedzieć się czy właśnie tu nie ma jakichś odchyleń.

Paweł: Czyli przede wszystkim zwracamy uwagę na ten układ trawienny, jak się zachowuje, wtedy mamy do czynienia z nietolerancją. Jeżeli mamy już bardziej poważne, że tak powiem objawy, czyli osłabienie, anemia to być może w tym momencie mamy do czynienia z alergią.
Bożena: Tak, tak, czyli anemia, czyli właśnie stan zapalny zatok, bardzo często ignorowany, bierze się leki tylko na to, czy na przykład jesteśmy zalani takim śluzem, który ciągle gdzieś tam odchrząkujemy, czyli to już zaczyna być alergia. I tutaj natychmiast powinny być zrobione testy. I tu już pacjent musi być kierowany do kogoś kto się tym zajmuje zawodowo, czyli tu już raczej trudno sobie samemu z tym poradzić. Na pseudoalergię można zrobić badanie w kierunku histaminy, czyli czy wytwarzam odpowiednią ilość enzymu rozkładającego histaminę czy nie. No jest badanie, które można wykonać tutaj w tym kierunku. W kżażdym razie jeżeli są objawy niepokojące ze strony naszego organizmu, nigdy nie wolno przyjąć takiej informacji od terapeuty, że to jest nasza uroda. Żadna dysfunkcja nie jest naszą urodą. Czyli nie jest urodą anemia, nie jest urodą ból głowy itd.

Paweł: Ok. Mówiliśmy do tej pory o nietolerancjach, pseudoalergiach i alergiach jako takie można powiedzieć pośrednie przyczyny naszych chorób, ale czy są jeszcze jakieś inne ważne elementy, które wpływają na stan naszego zdrowia?
Bożena: No to jest zaburzona flora bakteryjna. To w tej chwili zaczyna być bardzo duży problem, czyli chore jelita, które są nieszczelne i przepuszczają toksyny alergenów i między innymi alergenów przez barierę, krew, mózg, ale zaczynamy mieć coraz większy problem z florą bakteryjną i tutaj samo leczenie probiotykami nie przynosi efektów, bo trzeba czasami u tych pacjentów zrobić przeszczep flory bakteryjnej od zdrowego człowieka. I jeżeli jest zaburzona flora bakteryjna to dochodzi do wzrostu grzyba Candidy. I ogólnie na przykład bakteria Escherichia cola, która znajduje się w naszej florze bakteryjnej, ona stymuluje układ immunologiczny, który produkuje IgA sekrecyjne. I to IgA sekrecyjne wiąże każdego wirusa, bakterie, wszystko co dostaje się do naszego organizmu. Kwas solny, który mamy w żołądku niszczy lamblie, niszczy pasożyty itd. Czyli my mamy całą ochronę, wszystko to co jest nam potrzebne do ochrony, my to wszystko mamy w naszym organizmie. Ale jeżeli mamy zaburzoną florę bakteryjną właśnie przez antybiotyki to rozrasta się grzyb Candida, zaczynamy mieć za mało IgA sekrecyjnego, to wtedy doprowadza do dalszych, poważnych schorzeń w organizmie.

Paweł: No rzeczywiście ten temat flory bakteryjnej pojawia się dosyć często. Też ważna jest rzecz o której wspomniałaś, że ciężko jest ją odbudować w obecnych czasach. Czy według Ciebie można odbudować florę za pomocą probiotyków spożywanych właśnie doustnie, w formie suplementów?
Bożena: My mamy około 150 do 300 szczepów bakterii kwasu mlekowego w naszych jelitach. I teraz jeżeli dostaniemy antybiotyki i zostaną zlikwidowane niektóre szczepy, na przykład mamy takie szczepy, co jakiś czas są odkrywane szczepy, które za coś są odpowiedzialne i na przykład bodajże trzy lata temu odkryli szczep, dwa takie szczepy bakterii, które produkują tylko śluz, takiej ochrony na jelitach w której pływają bakterie kwasu mlekowego. Inne szczepy, na przykład są takie, które żywią się glutenem, tylko glutenem i one pomagają tym osobom, które mają problemy z reakcją na gluten w ogóle funkcjonować w tym świecie, że oni nawet nie wiedzą, że mają problem z glutenem, bo te bakterie ten gluten trawią. Ale niestety nikt nie wyprodukował szczepów bakterii, inaczej, nikt nie wyprodukował takiego probiotyku, który by miał w swoim składzie od 150 do 300 szczepów. Czyli na przykład jeżeli brakuje jakiegoś szczepu, powiedzmy szczepu, który produkuje śluz ochronny na jelitach, a my nie jesteśmy w
stanie z żadnego probiotyku, bo nie ma takiego probiotyku, suplementować tych szczepów, po prostu tego szczepu nie będziemy mieć i tyle. I dlatego u takich moich pcjentów, którzy są bardzo mocno zaburzeni muszę wprowadzić przeszczep flory bakteryjnej od zdrowego człowieka. Czy można odbudować florę bakteryjną – odbudowa flory bakteryjnej naprawdę dobrymi, drogimi probiotykami trwa tak gdzieś z półtora roku do dwóch lat. Czyli wystarczy wziąć, że tak powiem parę antybiotyków, a męczymy się później z tą florą bakteryjną przez parę lat, żeby ją odbudować.

Paweł: A czy możemy jakoś zbadać to, stwierdzić na jakim poziomie jest nasza flora bakteryjna, czy są jakieś badania?
Bożena: Tak, są w tej chwili, zaczyna być coraz więcej laboratoriów, bo to jest modny temat w tej chwili, więc laboratoria ściągają właśnie te, możliwość zrobienia tych badań. Także jest w Polsce parę tych laboratoriów, które robią skład flory bakteryjnej. Wysyła się kał do nich, oni robią posiewy i gdzieś tam po dwóch, trzech tygodniach mamy już informację faktycznie jaką mamy tą naszą florę bakteryjną.

Paweł: Ok, więc szanujmy swoją florę bakteryjną, no i spożywajmy antybiotyki w bardzo szczególnych przypadkach, ponieważ tak jak słyszeliśmy odbudowa tej flory może potrwać nawet kilka lat. Ok, jak słyszymy twój program ‚Sześć kroków wyjścia z alergii’ to nie jest prosta sprawa, która może być załatwiona na kilkunastominutowej wizycie, więc chciałbym się dowiedzieć jak wygląda cały proces leczenia pacjenta, który się do Ciebie zgłasza?
Bożena: No więc wygląda tak, że najpierw pacjent po prostu dzwoni i opowiada jakie ma problemy zdrowotne, czy ja w ogóle mogę się tym zająć. Jeżeli się okaże, że tak to wtedy na mojej stronie internetowej jest wykaz badań, dość sporo tych badań, ale no niestety trzeba je zrobić i z tymi badaniami przyjeżdza się do mnie na wizytę. Zazwyczaj już proszę, żeby pacjent miał te badania, bo wtedy już na tej pierwszej wizycie jesteśmy w stanie dać zalecenia. Proszę pacjenta żeby przeczytał moją książkę, bo wtedy wiemy o czym mówimy, proszę żeby przeszedł praktyczne warsztaty, bo wtedy wiem, że pacjent sobie poradzi w kuchni, że będzie to umiał wszystko sobie zorganizować. Wizyta trwa no czasami, pierwsza wizyta trwa zazwyczaj dwie godziny i ja w trakcie tej wizyty muszę przeanalizować wszystko, czyli całą historię choroby, leki, które pacjent bierze, obciążenia rodzinne, środowisko w jakim żyje, warunki w których pracuje, czy sobie radzi ze stresem, wszystko się muszę dowiedzieć. I wtedy daję
zalecenia pod to co z tym pacjentem się dzieje uwzględniając też jego warunki finansowe, no bo muszę wiedzieć jakie probiotyki muszę dać, jakie suplementy mogę dać, czy z wyższej półki, czy muszę gdzieś szukać czegoś tańszego, no to wszystko zajmuje czas. Także muszę się też dowiedzieć, czasami nawet muszę wiedzieć jaka jest sytuacja w domu, bo jeżeli na przykład jest alkohol w domu, są problemy jakieś takie emocjonalne no to wiem, że nie mogę za dużo zaleceń dać w tym momencie, tylko jakieś takie minimum. No także no przez te dwie godziny trzeba tego pacjenta jakoś tak ogarnąć i dać mu zalecenia już po tej pierwszej wizycie.

Paweł: Czyli to jest cały proces, który pacjent musi przejść. I w związku z tym, że to jest taki długi proces na pewno masz, no i twoja praktyka ma, tak jak powiedziałaś 18 lat w tym programie, to na pewno masz kilka spektakularnych przykładów można powiedzieć wyzdrowień czy pomocy pacjentom, którzy zgłosili się do Ciebie z przypadkami potencjalnie beznadziejnymi z których powiedzmy wyszli.
Bożena: Tak, tak. Jest trochę tych pacjentów takich, że ja nawet jestem zaskoczona, że jednak ta dieta tak działa, zalecenia, mimo wszystko dieta działa i odbudowa flory bakteryjnej tak bardzo działa. No właśnie chyba w najgorszym stanie pacjenta jakiego miałam to był chłopczyk, który przyszedł do mnie z taką astmą i dusznościami, że no właśnie po każdym pokarmie jaki zjadł to miał, do 15-20 minut miał 39, 38 stopni gorączki i duszności. No i tutaj sterydy nie działały, była to astma sterydoodporna, no i w zasadzie lekarz powiedział, że przy następnym napadzie no to proszę się modlić, bo ja już nie wiem jakie zalecenia tutaj mogę dać. I muszę powiedzieć, że po trzech miesiącach diety sterydy zaczęły działać, czyli dziecko już nie reagowało po posiłkach opuchnięciem i wysoką temperaturą, no a po pięciu, sześciu miesiącach dziecko w tej chwili w ogóle nie ma astmy. Także efekty są, tylko czasami jest to zastanawiające, że czasami pacjent przyjdzie w bardzo ciężkim stanie i tutaj rokuję długie
leczenie, a pacjent po paru miesiącach jest zdrowy. A czasami przychodzi pacjent gdzie by się wydawało, że bardzo prosta sprawa, a my jednak gdzieś tam szukamy ciągle tej przyczyny i trudno nam jest znaleźć rozwiązanie. Ale też mi się wydaje, że to wynika właśnie z tych warunków jakie są w domu, jakie jest środowisko, bo jeżeli pacjent mieszka blisko jakiejś ruchliwej ulicy no to wiadomo, że o wiele trudniej jest mi mu pomóc niż pacjentowi, który mieszka w lepszym trochę środowisku. No ale z drugiej strony jeżeli pacjent ma alergię na przykład na brzozę, a mieszka pod lasem brzozowym, no to wiadomo, że tych efektów takich nie będzie tak jak powinny być.

Paweł: Dokładnie. To też kwestia jest przestrzegania programu – pierwsza rzecz, druga, jak mówisz – miejsce w którym przebywa pacjent, warunki, a jeszcze jakie inne czynniki można powiedzieć pozażywieniowe mają też głęboki, główny wpływ na jakby rozwój naszych chorób według Ciebie?
Bożena: Psychika. Przede wszystkim psychika, bo tak naprawdę my w nadnerczach produkujemy sterydy, nasz wewnętrzny steryd w dawce takiej, która nam jest potrzebna. I jeżeli żyjemy w przewlekłym stresie, w konfliktach w domu, nakładamy na siebie za dużo obowiązków, jest za dużo pracy, czy praca na przykład w firmach, w korporacjach – tu jest bardzo duży problem, to wtedy wyczerpujemy ten nasz naturalny steryd, wyczerpujemy nadnercza, które produkują sterydy i nie mamy ochrony przeciwzapalnej. I tu jest problem. Dlatego wydaje mi się, że w tej chwili nie tak środowisko jest problemem, czyli to, że mamy wodę gorszej jakości czy powietrze, pokarm itd. niż powiedzmy było 10 lat temu, ale jest większy problem z napięciami emocjonalnymi, z radzeniem sobie ze stresami, z przeciążeniem pracą. Tu jest największy problem.

Paweł: Czyli jakby wprost ten stres, chroniczny stres powoduje zaburzenie pracy nadnerczy, które wydzielają sterydy i kortyzol bodajże, który jest hormonem stresu tak?
Bożena: Tak. I jeszcze w tym wszystkim myślę, że godziny snu. To też jest bardzo duży problem, bo nam jest potrzebna melatonina, która działa przeciwzapalnie i też wpływa na nadnercza, a melatonina niestety wytwarza się w naszym organizmie tylko od godziny 22:00 do godziny 1:00, 2:00, czasami 3:00. I problem jest też taki – jak chodzimy spać o 2:00 czy 1:00 czy 24:00 w nocy i nasz organizm nie wytworzy dostatecznej ilości melatoniny i znowu nie mamy tej takiej naturalnej ochrony przed chorobami. Czyli brak snu, pośpiech, życie w stresie, konflikty w domu, trzeba pamiętać, że nawet kłótnia ze współmałżonkiem tak potrafi osłabić nadnercza, że one są rozchwiane przez 72 godziny. Czyli to jest duży problem. Do tego dochodzi dieta, no i myślę, że chyba też problem z tym, że brak takiego w rodzinach, brak kontaktu fizycznego, emocjonalnego. Bardzo często jest tak, że pacjent przychodzi czy w ogóle przychodzimy do domu i nie odpoczywamy w tym domu, tylko wchodzimy w następne konflikty. No i to też
jest duży problem dla naszego zdrowia i jelit.

Paweł: Czyli w zasadzie bardzo ważnym elementem w tygodniu jest ten weekend według mnie, który powinien służyć takiej regeneracji dla naszego stanu jakby psychicznego tak? Bo często żyjemy, tak jak mówisz, jesteśmy w korporacji, wracamy do domu, tutaj się też pojawiają konflikty, jakieś sprawy bieżące, stres, a jednak w ten weekend też często pracujemy, zajmujemy się rzeczami, które nie powinny podczas tych dwóch dni, które są przeznaczone na odpoczynek, wystąpić, bo tak jak powiedziałaś przed chwilą te nadnercza potrzebują 72 czy nawet trzech dni, żeby się zregenerować, więc te dwa dni to jest takie minimum.
Bożena: Tak, doładować, no i też nie doceniamy, zazwyczaj mamy obok siebie no drugiego człowieka i gdybyśmy więcej czerpali z siebie, miłości sobie nawzajem dawali, takiej i dotyku i miłości takiej wiadomo chodzi o uczucia, ale i o cielesność, o dotyk, o pieszczoty, naprawdę nie wykorzystujemy tego. Bardzo często jak pacjenci do mnie przychodzą do gabinetu to naprawdę widać to napięcie, że nie ma współpracy między małżonkami, że są konflikty i to naprawdę nie pomaga w leczeniu choroby. No nie korzystamy z tego co mamy, czyli powienien być ten weekend wolny dla rodziny, weekend dla żony, dla męża, dla dzieci, żeby gdzieś tam nawiązywać jakieś relacje, które nas później naładują na cały tydzień, no i tego później brakuje. Nie dość, że pracujemy od rana do wieczora to później wracamy do domu i w takim napięciu i konfliktach, nierozwiązanych sprawach, no i to bardzo obciąża nasz układ odpornościowy, bardzo, bardzo. I jeżeli bym miała wybrać co jest najważniejsze dla zdrowia człowieka, dieta,
psychika, ruch, no to mimo wszystko chyba psychika na pierwszym miejscu. No wiadomo dieta, no ja jestem dietetykiem, więc bardziej jestem tutaj za dietą, no i oczywiście ruch jest tutaj bardzo ważny. Ale psychika bez…, muszę powiedzieć, że nawet taką sytuację miałam, że właśnie leczenie tego dziecka o którym ja teraz mówię też by się nie powiodło gdybym tutaj nie pomogła w rozwiązaniu konfliktów rodzinnych. To też jest problem, bo czasami muszę tutaj wchodzić w tę rodzinę, żeby gdzieś, no na przykład jest taka sytuacja, że kobieta, żona wchodzi do gabinetu z chorym dzieckiem, a mąż siedzi w poczekalni, czyli dla mnie to jest informacja, że ona jest sama z problemem i nie ma tutaj współpracy. No więc ja muszę iść po tego męża, posadzić go na tym krześle i przekonać go do tego, że to nie jest tylko problem żony i dziecka, tylko to jest ich wspólny problem. No i jeżeli oni zaczynają ze sobą współpracować to nagle się okazuje, bo my jesteśmy, kobiety, jesteśmy bardzo emocjonalne i ja na przykład bardzo lubię
jak w gabinecie jest mężczyzna, że jest właśnie ojciec, jest partner kobiety, bo czasami on mi mówi to na co kobieta w ogóle nie zwraca uwagi. Także on mi wiele rzeczy podpowiada. Na przykład jest tak, że kobieta, matka, przychodzi z dzieckiem na następną wizytę i mówi – wie pani co, nie ma żadnych efektów, a mąż mówi tak – słuchaj, on jest oczywiście rzadziej z tym dzieckiem, bo zazwyczaj matka jest, ona nie widzi pewnych rzeczy, a mąż mówi – Słuchaj, dziecko zaczęło spać, mniej go swędzi, zobacz potrafi się skoncentrować jak rysuje jakiś tam obrazek, a żona mówi – Tak? Naprawdę? Nie zauważyłam tego. Bo my się do tego przyzwyczajamy i wtedy jak jest ta współpraca, że przede wszystkim mąż nie podważa tego co robi żona i to jest bardzo ważne, że na przykład żona nie daje, wie o tym, że nie może być słodyczy w domu i mąż robi to samo, nie kupuje tych słodyczy i nie daje dziecku.

Paweł: Dokładnie. Współpraca jest bardzo ważna, szczególnie w takim programie, który wymaga jakby zmiany nawyków żywieniowych, według mnie całej rodziny, bo jeśli to dziecko ma restrykcyjne przyjąć tutaj zalecenia żywieniowe no to według mnie tutaj także rodzice powinni się do tego dostosować, żeby po prostu nie kusić dziecka słodyczami.
Bożena: Dokładnie, dokładnie, żeby glutenu nie było. Jeżeli dziecko musi być na diecie bezglutenowej to nie może być tak, że siedzimy przy wspólnym stole, jemy kolację, a mąż sobie kroi bułeczkę chrupiącą, pachnącą itd. I teraz dziecko ma wytrzymać na diecie bezglutenowej, to jest nie do przeskoczenia. Więc tutaj musi być współpraca. I tutaj jeżeli chodzi o rodzinę muszę powiedzieć, że jest coraz lepiej, coraz lepiej, tutaj jest właśnie ta współpraca, no i to cieszy, naprawdę cieszy. Także no nie jest myślę, nie będzie źle.

Paweł: Ok. Na koniec jeszcze chciałem Cię prosić o jakąś taką jedną radę, którą byś mogła nam dać, szczególnie rodzicom, na koniec, aby ich dzieci rozwijały się zdrowo. Jaką jedną radę mogłabyś dać, jaka by to była rada?
Bożena: No to teraz muszę powiedzieć, o takiej godzinie mi to pytanie zadałeś, więc powiem Ci tak – nie ulegać dzieciom. To jest chyba podstawowa rada, żeby nie dzieci rządziły domem i rodzicami, tylko rodzice rządzili dziećmi. Ja podam taki przykład, że na przykład dziecko musi być na diecie eliminacyjnej i bardzo często jest taka sytuacja, że dziecko mówi tak – tego nie będę, tego nie będę i mama przygotowuje jakiś posiłek, podaje dziecku, a dziecko mówi – nie, tego to ja nie będę jadł. I mamusia szybko gdzieś tam pędzi do tej kuchni i robi następny posiłek, żeby a może to by ci zasmakowało. I ona się w tym momencie robi niewolnikiem tego dziecka, tej kuchni, tego wszystkiego, to tak nie może być. Przede wszystkim w domu rządzą rodzice, nie dzieci. To jest podstawowa zasada i dzieci to akceptują. To jest rzeczywiście coś niesamowitego, że dzieci to akceptują. I na przykład zawsze na szkoleniach mówię tak – siadacie do posiłku to siadajcie przy jednym stole. Oczywiście nie tak, że jeden
gdzieś tam w jednym pokoju, drugi w drugim pokoju, przy telewizorze, różnie to bywa, bo na przykład mąż chce teraz iść oglądać mecz czy tam nie wiem dziennik na przykład. I teraz najważniejsze żeby te posiłki wyglądały w ten sposób, że wszyscy siadają do stołu, jest wszystko wyłączone, telefon wyciszony, telewizor nie jest załączony i najlepiej tak jak robili nasi dziadkowie – ojciec nakłada matce jedzenie, matka ojcu i pytają dziecko – słuchaj, teraz ile chcesz tego i tego, ziemniaczków może tyle, surówki tyle i dziecko zaczyna grymasić, więc mówi się dziecku – proszę odejść od stołu i na kolację dostaniesz to co miałeś zjeść na obiad. Żeby po prostu nauczyć to dziecko, że jak jest pora posiłków to nie dziecko rządzi przy stole, ale dorośli rządzą przy stole. Żeby nie było czegoś takiego, że my z łyżeczką w ręce biegamy za dzieckiem. Pamiętam była kiedyś taka sytuacja, że matka mi się skarżyła, że dziecko nie chce jeść i w ogóle jakieś problemy, nie wiadomo co się tutaj dzieje. I przyszłam do tych rodziców w porze posiłku, to chyba było jakoś tam przez weekend, i chciałam zobaczyć jak oni funkcjonują jak jest pora posiłków. I proszę sobie wyobrazić – dwójka dzieci, dwóch dorosłych i dwóch dorosłych biega za dwójką dzieci z łyżką w ręce.

Paweł: No tak, to rzeczywiście może wyglądać z boku kuriozalnie.
Bożena: Nie, tego nie wolno, to absolutnie czegoś takiego nie może być. Dorośli siedzą przy stole, dzieciaki mają siedzieć przy stole i wszyscy mają wspólnie jeść. Jeżeli dzieci nie chcą jeść – proszę odejść od stołu, odnieść talerz do zlewozmywaka i nie dostaniesz jedzenia dopóki nie będziesz głodny.

Paweł: No tak, to jest rzeczywiście ważna rzecz, żeby nie dać sobie wejść na głowę, no i według mnie też jest o tyle ważną rzeczą, żeby dawać dobry przykład, bo jak te dzieci mają się nauczyć zdrowo odżywiać, jeżeli rodzice będą po prostu łamali wszystkie zasady, że tak powiem zdrowego żywienia.
Bożena: Dokładnie. No nie może być tak, że w domu są chipsy, w domu są słodycze, w domu są jakieś takie produkty, które są antyodżywcze. Dla mnie to jest coś niesamowitego, że w domu na przykład no są słodycze na stole. To jest tak kuszące. Dajmy te owoce na stół, ale żeby nigdy nie było tak, że słodycze są na stole, bo dziecko będzie podchodzić, będzie podjadało, będzie domagało się. Jeżeli dziecko wie, że mama kupiła chipsy no to będzie chodziło i będzie tak długo męczyło tych rodziców aż te chipsy dostanie. I następna rzecz – nie bierzmy dzieci na zakupy, jeżeli idzie o produkty spożywcze. Bo później jak tak zauważysz to zobacz co się dzieje, dziecko idzie i wrzuca do koszyka, chociaż nie wiem, może się to zmieniło, bo szczerze dawno już nie byłam w takich supermarketach. No ale z tego co tam kiedyś pamiętam to właśnie dzieciaki wrzucały jakieś tam chipsy, soczki.

Paweł: Tak, to co jest kolorowe, co zawiera motywy jakieś bohaterów z bajek, takie rzeczy, które są specjalnie tak stworzone żeby dziecko po nie sięgnęło.
Bożena: Tak mi się wydaje, że po prostu lepiej kompletnie nie brać tych dzieci na zakupy i będzie spokój, bo kupuję tylko to co ja chcę. Najlepiej napisać na kartce, że jest mi makaron potrzebny, to, to, to, warzywa takie i takie i iść kupić i nie rozglądać się po półkach, bo najgorzej jak jesteśmy głodni i zaczynamy sięgać po jakieś ciasteczko, tu po jakiś batonik, no i tak wrzucamy do tego kosza jak te dzieci.

Paweł: Tak, tu powiedziałaś bardzo ważną rzecz, że jeżeli słodycze są w domu to dziecko będzie zawsze miało z tyłu głowy, że ten słodycz jest i potrafi właśnie nawet zrezygnować z obiadu, bo będzie wiedziało, że w końcu do tego słodycza się dostanie. A jak nie będzie to sam zauważyłem, że jak są owoce położone to prędzej czy później nawet jeżeli nie ma ochoty to w końcu w pierwszej kolejności weźmie ten owoc niż nie miałoby nic wziąć. Więc to rzeczywiście polecam z autoautopsji, że to zaczyna działać. No i z tej jednej rady zrobiło się kilka rad, ale myślę, że warto je wdrożyć w naszych życiach, szczególnie dla rodziców, a Tobie Bożeno jeszcze raz dziękuję za dzisiejszą rozmowę. Być może już wkrótce spotkamy się na szkoleniu online, czyli na webinarze. No i wszystkich zachęcam do przeczytania książki Bożeny Kropki, tych książek jest wiele, więc polecam zapoznać się z całą biblioteką na stronie, którą podam w linku poniżej tego wywiadu. Dziękuję jeszcze raz, do usłyszenia.
Bożena: Dziękuję. Dzięki za wywiad i mam nadzieję, że te informacje, które przekazałam troszeczkę komuś ułatwią życie, może rozwiążą jakiś problem. Także bardzo cieszę się, dziękuję za zaproszenie na podcast, no i powodzenia Ci życzę.

Paweł: Dziekuję, do usłyszenia.

Paweł Dempc

 

0 likes Odżywianie , Relacje , Umysł , Wywiady
Share: / / /
POLUB NAS NA FACEBOOK

2 thoughts on “Bożena Kropka – Jak dbać o swoje jelita i pozbyć się alergii (ROZ-003)

  1. Anna napisał(a):

    Witam, Dziękuję za publikację tak cennego materiału. Jest jednak jeden aspekt z którym nie mogę sie zgodzić, a dotyczy on podejscia do współpracy z dziećmi. Przytoczone tu metody „dyscyliny” są wg mnie chybione. Zamiast autorytarnie zakazywać/nakazywać proponuję tłumaczyć. Swoim dzieciom od najmłodszych lat tłumaczę z czego wynika dana idea, co za nią stoi. Prowadzi to do wytworzenia w dzieciach ŚWIADOMOŚCi i wewnetrzenej motywacji (nie zaś oczekiwania na sytuację, w której „rodzic nie będzie widział”). Dziś z duma mogę powiedzieć, że przy wszelakich okazjach typu urodziny, zakupy itp. dzieciaki (5 i 7) są już w stanie same nie sięgać po bezwartościowe produkty. Jeszcze raz dziękuje za materiał i serdecznie pozdrawiam!

    1. Paweł Dempc napisał(a):

      Dziękuję Ci Anno za tę cenną opinię. To słuszne co mówisz na temat tłumaczenia zamiast nakazywania. Obawiam się jednak, że nie zawsze jest to możliwe. Sam mam dzieci w podobnym wieku (6 i 7 lat) i staram się jak najczęściej uświadamiać je o wartościowych i bezwartościowych posiłkach. Niestety ze względu na kontakt z innymi dziećmi, rodziną itp. uzyskują często całkowicie odmienne opinie i nie są na tyle asertywne żeby świadomie odmówić sobie tych „przyjemności”. Wychodzę z założenia, że jeżeli w domu nie będzie słodyczy na stole to nikt ich nie zje… , dlatego staram się zamiast tego dbać o to aby pojawiły się tam zdrowe zakąski – orzechy, owoce … Pozdrawiam 🙂 Paweł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

POLUB NAS NA FACEBOOK
Co Cię interesuje ?