Czerwiec 19, 2016 at 7:52 pm

Monika Ptak – Ajurweda (ROZ-002)

W drugim odcinku podcastu Rozmowy o Zdrowiu (ROZ) poznamy Ajurwedę czyli system medycyny indyjskiej, który rozwinął się już w starożytności i jest wykorzystywany do dzisiaj w medycynie współczesnej.

Zapraszam was do wysłuchania (lub przeczytania) rozmowy z Moniką Ptak – praktykiem Ajurwedyjskim z wieloletnim doświadczeniem, autorką książki „Ajurweda-Medycyna Indyjska” oraz pracy akademickiej na temat „Pańczakarmy” czyli Ajurwedyjskiemu systemowi oczyszczania ciała i umysłu.

W tym odcinku usłyszysz:

  • co to jest Ajurweda
  • dlaczego Monika zainteresowała się Ajurwedą i jakie zmiany doświadczyła w swoim życiu wprowadzając zasady ajurwedyjskie
  • czy te starożytne nauki można wykorzystać w XXI wieku
  • czy nauka wywodząca się z Indii ma zastosowanie dla europejczyków
  • co to są typy konstytucyjne i jak określić swój
  • jak żyć zgodnie ze swoją „doszą” we współczesnych czasach
  • czy można określić „doszę” u dziecka
  • jak ajurweda diagnozuje problemy zdrowotne i choroby
  • jakie są sposoby wspomagania leczenia w Ajurwedzie
  • jak znaleść wartościowych praktyków ajurwedyjskich
  • jak współczesna medycyna może praktycznie łączyć się ze starożytną medycyną indyjską

Podcast do odsłuchania: na iTunes , Soundcloud oraz w Playerze poniżej , oraz do pobrania w mp3.

Zapraszam do subskrypcji i komentarzy.

Poniżej transkrypcja rozmowy:

Paweł Dempc: Witaj Moniko.
Monika Ptak: Dzień dobry.

Paweł: Ajurweda z tego co zdążyłem się dowiedzieć pytając znajomych to pojęcie dość tajemnicze i w zasadzie większość w ogóle nie wiedziała co to jest, a część osób mówiła mi, że to jest jakaś medycyna naturalna bądź też jakiś rodzaj kuchnii ajurwedyjskiej. Tak więc te pojęcia są różne i chciałbym abyś na początku wyjaśniła mi co to jest Ajurweda. Jak byś to opisała najprościej osobie, która po raz pierwszy spotyka się właśnie z tym pojęciem?
Monika: Te wszystkie osoby, które pytałeś o Ajurwedę rzeczywiście miały rację, dlatego, że Ajurweda to jest generalnie wiedza o życiu, Ajur to jest życie, a Weda to jest wiedza, czyli cały ten zlepek słów oznacza wiedzę o życiu. Czyli to jest na zasadzie wszystko, począwszy od kuchni, przez aktywność fizyczną, przez terapię kolorami, poprzez postrzeganie świata, czyli tak naprawdę wszystko. Ta osoba, która mówiła o masażach miała rację, ta osoba, która mówiła o kuchni miała rację, czyli generalnie Ajurweda jest to wiedza o życiu, o tym jak żyć, żeby uniknąć chorób, żeby przeżyć to życie w zdrowiu i w spokoju przez 100 lat, a może i więcej.

Paweł: Ok, czyli Ajurweda jak mówisz obejmuje wszelkie dziedziny życia.
Monika: Dokładnie. Wszystko to co nas otacza, wszystko to co wykonujemy, to jak się odżywiamy, to jak funkcjonujemy.

Paweł: Ok. A od jak dawna stosujesz właśnie Ajurwedę w swoim życiu i jakie przede wszystkim pozytywne zmiany zaobserwowałaś od kiedy wprowadziłaś właśnie ją do swojego życia?
Monika: Znaczy tak, generalnie Ajurwedą zajmuję się 12 lat, teraz już mija w tym roku właśnie 12-ty rok. Zaczęłam tak naprawdę bardzo, bardzo powoli ją wprowadzać przez to, że sama miałam bardzo duże problemy zdrowotne i już w zasadzie po roku stosowania zasad kuchni ajurwedyjskiej, bo od tego zaczęłam, zmiany troszeczkę ustąpiły. Ja miałam bardzo duże zmiany reumatoidalne, zapalenia stawów i to wszystko powoli ustępowało, a w momencie kiedy pojechałam do Indii na naukę, już tak się bardziej zagłębiłam, tak naprawdę wszystko minęło i już więcej żadnych problemów zdrowotnych nie miałam od tego momentu. Czyli tak naprawdę wprowadzenie takich podstawowych zasad Ajurwedy spowodowało, że pozbyłam się wszelkich chorób.

Paweł: Aha, super. Wiem, że pisałaś pracę magisterską związaną z Ajurwedą, później też napisałaś książkę, obecnie kończysz drugą. Więc to jest w zasadzie pasja twojego życia i przypuszczam, że musiała się pojawić jakaś taka istotna rzecz oprócz tych efektów zdrowotnych, która cię na początku zaskoczyła czy zainteresowała bądź też zainspirowała. Co właśnie zwróciło twoją uwagę na początku, na czym polegała ta różnica, ta jakość, ta wartość dodana?
Monika: Przede wszystkim to byłam bardzo, bardzo pozytywnie zaskoczona tym, że w pismach ajurwedyjskich sprzed kilku tysięcy lat można znaleźć informacje dotyczące popularnych powszechnie chorób. To jest bardzo ciekawe, ale generalnie już w Jaraka Sankitie, to jest kilka tysięcy lat temu, już można znaleźć informacje. One są oczywiście bardzo rozmyte, to nie jest tak, że ktoś nazwał w ten sam sposób, jak my, daną chorobę, ale już można znaleźć takie zaczątki jakby informacji na temat alergii, na temat różnych chorób układu krążenia, które są obecnie popularne, znaczy popularne, no oczywiście w cudzysłowie prawda, występują, szczególnie na zachodzie. Także te różne choroby, które w tym momencie mamy, które są bardzo powszechne, one generalnie już w czasach starożytnych miały swoje wytłumaczenie.

Paweł: No to bardzo ciekawe, bo właśnie kolejne pytanie, które chciałem Ci zadać to jest właśnie związane z tymi współczesnymi chorobami. Właśnie, czy techniki ajurwedyjskie można wykorzystać? Jak przed chwilą powiedziałaś można, no ale nie chce mi się wierzyć, że tysiące lat temu były podobne problemy jakie są teraz pod kątem np. ciągłego narażania na stres, kwestie bardzo złego odżywiania związanego z przetworzonymi produktami. Czy tutaj też można to porównać?
Monika: To znaczy tak, jeśli chodzi o stres to to co mój mąż zawsze powtarza, że dawniej ludzie musieli uciekać przed mamutami i mieli też duży stres, żeby ich coś nie pożarło. Ja się śmieję oczywiście, to nie jest tak, ale generalnie ten stres był, jest i będzie. Natomiast Ajurweda jest medycyną przede wszystkim taką zapobiegawczą, prewencyjną i gros chorób tak naprawdę bierze się stąd, że nie zauważamy tych pierwszych symptomów, które wysyła nam organizm i generalnie to o czym ja mówię, czyli to, że Cheraka czy Sushruta już widzieli te jakby zaczątki mówi o tym, że każdą chorobę można tak naprawdę, powinniśmy zauważać dużo wcześniej i powinniśmy reagować dużo wcześniej na tą chorobę. Czy to jest związane ze stresem, bo stres jest jakby też zaczątkiem choroby, stres powoduje pewnego rodzaju choroby, ale jakby daje organizm od razu sygnał, że coś jest nie tak, napinamy mięśnie i Ajurweda daje jakby wskazówki do tego co powinniśmy zrobić, żeby tego stresu było jak najmniej, żeby go unikać,
ewentualnie, żeby ten stres w jakiś sposób od razu neutralizować. I tak samo tyczy się to innych chorób, czyli np. jeśli chodzi o złe odżywianie. To nie jest tak, że w dawnych czasach ludzie się odżywiali tylko i wyłącznie super, bo wcale tak nie jest, bo też potrafili zjeść np. za dużo na raz, co też powoduje pewnego rodzaju dysfunkcje trawienne. To, że teraz jemy przetworzone, rzeczywiście wcześniej tego nie było, nie było takich przetworzonych, jakichś tam konserwowanych rzeczy itd., ale też były błędy żywieniowe np. można było jeść za tłusto albo za gorąco, w sensie za dużo smażonych rzeczy albo przejadać się. To też są jakby pewnego rodzaju.., no po prostu złe odżywianie powodujące dysfunkcje trawienne, no co za tym idzie gros następnych chorób, które się pojawiają.

Paweł: Oczywiście, szczególnie, że ta dieta kiedyś może nie była tak kompletna, po prostu czasami jadło się to co po prostu było, a czasami się nic nie jadło…
Monika: Dokładnie. I to też jest źle. Znaczy ja nie mówię, że post jest zły, ale taki nieokreślony post, nie do końca kontrolowany to też jest jakby według Ajurwedy nie do końca dobry.

Paweł: Ok, no to do oczyszczania wrócimy za moment, bo to też jest ciekawy temat, ale jeszcze mam jedną kwestię, która mnie zastanawia, zarówno w przypadku jogi, jak i też Ajurwedy. Te nauki wywodzą się jak wiadomo z Indii i jak wiadomo tam jest też troszeczkę inna kultura, Hindusi mają trochę inną budowę, inny sposób bycia, czy to także nie ma bezpośredniego wpływu na tworzenie tej nauki ajurwedyjskiej pod kątem właśnie tutaj mieszkańców Indii?
Monika: To znaczy tak, generalnie Ajurweda bazuje na filozofii Sankhji. To jest jedna z indyjskich szkół filozoficznych i dla nas Europejczyków jest to w ogóle jakaś abstrakcja, że coś jest wodą, że związane jest z wodą, z powietrzem czy z eterem czy z jakimkolwiek innym żwyiołem. Także sama podbudowa filozoficzna tak naprawdę jest rzeczywiście przynależna tym kulturom wschodu, u nich ta żywiołowość, w sensie żywioły, no jakby są, no dla nich to jest zupełnie normalne, no bo to się wywodzi gdzieś tam ze starożytności, natomiast pomijając już tą podbudowę filozoficzną, pomijając tą otoczkę, tą otoczkę filozoficzno powiedzmy historyczną, wyciągając sam taki abstrakt Ajurwedy jest to bardzo uniwersalna nauka, jest to bardzo taka życiowa, że tak powiem nauka i jest do zastosowania wszędzie tak naprawdę i w każdym czasie i dla każdej jednostki, czy to jest mieszkaniec Kanady czy Europejczyk, pomijając te wszelkie takie właśnie filozoficzne kwestie, wyciągając samą taką powiedzmy już praktykę
Ajurwedy jest generalnie do przejścia, że tak powiem dla każdego.

Paweł: Oczywiście, czyli każdy może wyciągnać z tego coś dla siebie. Być może Hindus będzie miał łatwiej..
Monika: Tak, będzie miał łatwiej, bo rozumie to, bo wie skąd się to bierze, dany żywioł, dana jakaś tam powiedzmy właściwość pożywienia, potrafi sobie jakby wyciągnąć to. Ale równie dobrze ktoś z Europy, kto ma dosyć otwarty umysł, tak to nazwijmy, kto nie jest ograniczony czy w jakiś sposób taki, brzydko to ujmę, ale zaklapkowany myślowo też jest w stanie to zrozumieć.

Paweł: No właśnie, wracając do tych żywiołów, bo to jest jakby podstawa według mnie, tak jak wyczytałem w twojej książce, właśnie nauki ajurwedyjskiej, te żywioły, które później tworzą tzw. doshe, tzw. typ konstytucyjny, jak dobrze przeczytałem, czyli to jest podstawa jakby określenia tego typu dla danego człowieka. Czy właśnie mogłabyś rozwinąć ten temat w skrócie, czym są te właśnie doshe i jak je właśnie można określić u siebie?
Monika: Tzn. tak, tych 5 podstawowych elementów, tych żywiołów, kondensuje się je w ciele człowieka do takich trzech zasad, czyli nazywamy je właśnie temperamentami lub humorami i one są znane jako Tridoshe, czyli Vata, Pitta albo Kapha. No i teraz tak, ta dosha to jest generalnie coś co się zmienia, dlatego, że to są takie dynamiczne siły, które się nieustannie poruszają i w takim balansie utrzymują organizm przy funkcjonowaniu, przy życiu. One jakby zawiadują wszelkimi procesami, które się dzieją w organiźmie, czyli wszelkimi biologicznymi, psychologicznymi, fizjologicznymi funkcjami, ale nie tylko ciała, również umysłu i świadomości. Sterują procesami tworzenia się, życia, potem niszczenia komórek, czyli generalnie odpowiadają za wszelkie takie no różne fizjologiczne cechy człowieka, ale też np. za emocje, za uczucia, za powstawanie jakichś tam skłonności, jakichś tendencji, które są we wszystkich sferach naszego życia, czyli jakby są fundamentem psychofizycznej egzystencji człowieka. I
teraz tak, bardzo ważne jest to, że niektórzy ludzie myślą, że doshe są przynależne tylko do jednego żywiołu, a wcale tak nie jest, dlatego, że doshe są efektem połączenia jakby wszystkich tych pięciu żywiołów, ale jeden lub dwa dominują. I to one zawsze określają charakter tej bioenergii. Tak, żeby to było jaśniej, bo może to jest takie troszeczkę zawiłe chodzi o to, że Vata powstaje jakby z kombinacji eteru i powietrza, czyli jakby one dominują, te dwie, te dwa żywioły – eter i powietrze. W Pittie dominuje ogień, a w Kaphie dominuje woda i ziemia.

Paweł: Czyli w sumie te trzy typy konstytucyjne na podstawie których określamy swój przeważający typ.
Monika: Tak przeważający typ. Z tym że teraz tak, tak naprawdę nam samym jest bardzo trudno siebie zdiagnozować, bo nie jesteśmy obiektywni wobec siebie, czyli w internecie czy w ogóle w jakichś tam książkach możemy znaleźć różnego rodzaju testy, tak to nazwijmy, różnego rodzaju takie jakby arkusze..

Paweł: Tak, tak, takie tabelki się spotyka, można siebie tam określić, ale to chyba, tak jak mówisz, nie jest takie proste.
Monika: Nie to nie jest proste, tzn. tak, generalnie proste jest na zasadzie takiej, że mam oczy niebieskie, mam włosy rude itd. Tak, to jest proste. A jeżeli wchodzimy już w takie fizjologiczne cechy, mentalne cechy bardzo trudno jest mi określić czy ja jestem np. nie wiem, szczególnie trudno jest określić nasze negatywne cechy, dajmy na to czy ja jestem krytyczna wobec innych. Ja subiektywnie mogę to określić czy jestem krytyczna wobec innych czy nie, ale to tak naprawdę osoba z zewnątrz powinna to określać. Podobnie charakter oczu czy włosów czy czegokolwiek innego. No dobrze ja zobaczę te końcówki, czy one się rozdwajają czy nie, ale to nie jest jakby określenie całości. Dobrze jest taką osobę zobaczyć, żeby zobaczył ktoś, kto się rzeczywiście na tym zna. Ja pamiętam jak zaczynałam robić konsultacje i takie sprawdzanie doshy, ja chodziłam po ulicy i sobie mówiłam: o to jest Pitta, to jest Kapha itd., chodziłam sobie i mówiłam o różnych ludziach. Potem np. jak spotkałam tą osobę powiedzmy ze szkoły czy ktoś mnie poprosił o konsultacje, nagle wychodziło, że to jest zupełnie ktoś inny, że to jest zupełnie inna osobowość, bo się bardziej już w to wgłębiłam, bo zajrzałam do oczu, zobaczyłam na paznokcie i się okazało, że one są zupełnie inne niż tak na pierwszy rzut oka wygląda. Także bardzo trudno jest samemu postawić diagnozę, dobrze, żeby zrobił to ktoś po prostu obiektywny, ktoś kto nie do końca nas zna.

Paweł: No bo to jest, idąc dalej, określenie tego typu, który określa później nasze postępowanie wobec swojego zdrowia, wobec swojego ciała, wobec swojego otoczenia, więc to jest istotne, żeby tego nie pomylić. A z drugiej strony jak się pomylimy przypadkowo, no to myślę, że to też powinno szybko wyjść, jeżeli zaczynamy się powiedzmy odwrotnie odżywiać.
Monika: Tzn. zupełnie odwrotnie się nie da, no bo wiadomo, że raczej, jeżeli się pomylimy to naprawdę niewiele, w tym sensie, że tam ta konstrukcja Vata – Pitta czy Pitta – Vata, one generalnie może nie aż tak bardzo się różnią. Nie jest to tragedią, jeżeli rzeczywiście od razu, jeżeli się pomylimy, to to wyjdzie, pod tym kątem, że zaczniemy się czuć gorzej, mimo stosowania jakichś tam rad, czyli okaże się, że po prostu ktoś postawił złą diagnozę albo samemu postawiliśmy złą diagnozę, robiąc sobie np. taki test internetowy, dajmy na to.

Paweł: No tak. No i teraz idąc dalej na podstawie tak jak powiedziałem tej diagnozy, dostosowujemy do tego swoje postępowanie wobec swojego otoczenia, życia. No i teraz przypuszczam, że w typowej rodzinie mogą być osoby o różnych doshach, czyli powiedzmy mąż ma całkowicie inną, powiedzmy Kaphę, żona Pittę, dziecko jeszcze inną. No i teraz jak dostosować powiedzmy tutaj posiłki? Nie wiem kolory tutaj też mają wpływ czy muzyka, życie, dynamika życia? Jak to połączyć, żeby to się ładnie układało, żeby każdy żył zgodnie ze swoją doshą?
Monika: W Indiach to było dużo prościej, dlatego, że młodzi tak naprawdę nie mieli za bardzo wyboru z kim się będą żenić czy za kogo wychodzić za mąż. To zazwyczaj już było ustalane jak byli bardzo mali na podstawie astrologii, więc generalnie często dobierano pod kątem tej samej doshy np. przeważającej. Więc jakby no było tam dużo prościej, pod tym kątem, że dajmy na to bardzo rzadko ustawiano dwie osoby Vata, bo to nie było dobre połączenie, ale generalnie już w Indiach to było prościej pod tym kątem, że nie było takiego zróżnicowania, o może tak to nazwijmy.

Paweł: Ale mówisz, że to nie jest dobre połączenia jak są dwie osoby w tej samej doszy.
Monika: Nie, to jest bardzo złe połączenie. Zaraz wytłumaczę dlaczego. W każdym bądź razie to wcale nie wygląda tak, że rzeczywiście trzeba gotować dla każdego inne pożywienie. Teraz mamy taką tendencję multikulturowości, czyli generalnie też często żenimy się czy wychodzimy za mąż też za ludzi z zupełnie innej kultury itd. I rzeczywiście wtedy wkomponowanie jeszcze w to wszystko zasad dla poszczególnych typów psychosomatycznych może być naprawdę wielkim problemem, ale wystarczy tak naprawdę kierować się kilkoma regułami dla tych konkretnych doshy i wtedy rzeczywiście nie będzie tak źle. I to też wcale nie jest tak, że musimy w 100% podążać za tą doshą, że zostawiamy rodzinę, dom, psa i jesteśmy Vatą, więc jedziemy w siną dal, tylko rzeczywiście da się to pogodzić jakoś w rodzinie. Ważne jest to, żeby każda osoba znając już swój typ psychosomatyczny starała się podążać za wskazówkami, ale nie za wszelką cenę, jeśli chodzi o pokarmy, o pożywienie, bo to jest tak naprawdę najtrudniej do
zorganizowania. Zawsze gotuje się bazę, która powinna być taka sama dla danych członków rodziny, a później tą bazę można przekształcać pod kątem danej doshy, czyli np. dla osoby o konstytucji bardziej przeważającej Kapha można np. dodawać więcej przypraw takich stymulujących trawienie, dla osoby Pitta dodaje się np. pietruszki czy kolendry wychładzającej. Czyli generalnie baza jest ta sama, a potem można korygować dodając różne elementy do tego dania.

Paweł: Czyli gotujemy np. jakąś kaszę, a później każdy sobie doprawia na swój sposób.
Monika: Dokładnie. Albo np. gotujemy osobno warzywa jakieś tam powiedzmy, osobno kaszę i osobno coś tam jeszcze innego. No i np. Vata będzie powiedzmy mogła zjeść tą kaszę z warzywami i dodaje oleju, Pitta tą kaszę zje np. z pietruszką powiedzmy, a Kapha zje to, to i to. Przede wszystkim główną rolę grają tutaj przyprawy, więc tak naprawdę często baza może być ta sama, dokładnie ta sama, ale inne przyprawy pod koniec gotowania się dodaje do poszczególnych dosh.

Paweł: Czyli nie ma jakichś takich produktów całkowicie zakazanych dla poszczególnych dosh, dla danego typu?
Monika: Są, są całkowicie zakazane, no powiedzmy nie całkowicie zakazane, bo się nic nie stanie jak ktoś coś zje, tylko niewskazane, o tak to nazwijmy.

Paweł: No właśnie, bo tutaj też patrząc pod kątem zdrowego odżywiania to te podziały tutaj stają się bardzo istotne, bo ogólny trend taki zdrowego żywienia może być całkowicie inny, że np. strączki mogą być dla jedngeo zdrowe, a dla innego całkowicie niewskazane.
Monika: Tak, dokładnie. I tak jest. Generalnie Ajurweda ma takie hasło, że to co dla jednego jest lekarstwem, dla innego może być trucizną. I rzeczywiście tak jest. Tak naprawdę, no nie wiem, dajmy na to te strączki, bo już od tego wyszedłeś, np. osoba o konstytucji Vata bardzo źle się czuje na strączkach i jest to dla niej po prostu niewskazane, żeby jadła tyle strączków, szczególnie, że te osoby akurat tak mentalnie mają takie bardzo duże ambicje do tego, żeby być np. weganami. Dla nich to jest w ogóle takie niedobre, dla ciała, no po prostu źle się będą czuć na tych strączkach. Także to wcale nie jest tak, że każdy produkt z nazwijmy to zdrowych, jest dobry dla wszystkich dosh.

Paweł: No jasne. No to to rzeczywiście jest istotna sprawa, żeby tą swoją konstytucję poznać, no ale przypuszczam, że w Indiach ten temat jest bardziej, że tak powiem popularny i poważny dla ludzi, którzy tam żyją, no i czy tutaj powiedzmy określenie typu jest na etapie nowonarodzonego dziecka, czy to jest możliwe?
Monika: Oczywiście. Moja Maja ma teraz 4 miesiące, od 1-ego miesiąca wiem jakim jest typem. Tak to jest bardzo, bardzo możliwe. Znaczy tak, bardzo jest duże prawdopodobieństwo, że jeżeli znamy konstytucję mamy, znamy konstytucję taty, jeszcze dziadków przy okazji to raczej niespodzianki nie będzie. Ewentualnie tylko kwestia dajmy na to Pitta – Kapha czy Kapha – Pitta albo czy sama Kapha czy sama Pitta, na tej zasadzie. Natomiast patrząc po zachowaniu dziecka, jak funkcjonuje, jak się zachowuje, jak trawi, jak reaguje na bodźce to jest tak naprawdę kilka dni i można już się zorientować. Może przesadzam kilka dni, ale miesiąc to już na pewno. A tak w Indiach to się podaje do 3 miesięcy już tą konstytucję, że koło 3-ego miesiąca no to już jest pewne.

Paweł: No to ciekawe, że dziecko, które jeszcze nie ma takiego werbalnego.., szczególnie, że mówiłaś wcześniej, że potrzebny jest też taki wywiad psychologiczny, żeby określić typ konstytucyjny.
Monika: Tak, ale mówię o konstytucji fizycznej, bo tak naprawdę cały ten typ psychofizyczny określa się na podstawie no takich trzech czynników, czyli typ fizyczny, funkcjonalny i mentalny. Także to też jest rozróżnienie, ale na etapie małego dziecka jesteśmy w stanie poznać typ fizjologiczny i typ fizyczny.

Paweł: No właśnie to też jest istotna sprawa czy te doshe się z czasem zmieniają w związku z tym, że dziecko dorasta, zmienia się jego podejście, smaki? Czy to jest już po prostu narzucone, że jak raz poznamy ten typ to do końca życia jesteśmy w tym układzie?
Monika: Tzn. tak, generalnie rodzimy się z tym wrodzonym prakriti, które jest niezmienne, czyli dajmy na to siła trawienia, kolor włosów, skóra, paznokcie, to wszystko jest niezmienne, tak jak już się urodziliśmy, tak zostajemy. Natomiast wytrącone z balansu prakriti staje się vikriti, czyli konstytucją w danym momencie, czyli innymi słowy, jeżeli ktoś się urodził dajmy na to z konstytucją Vata, czyli wykazuje wszystkie cechy fizyczne i funkcjonalne i mentalne przynależne do tego typu, a poprzez to jak żyje, poprzez to co je, poprzez to jaką prowadzi aktywność, w jakim środowisku żyje, z jakimi ludźmi się spotyka itd., czyli przez całą swoją aktywność życiową nadbuduje sobie tak to nazwijmy dajmy na to Pittę, czyli będzie bardzo dużo tej Pitty w sobie miał, może dojść do zaburzenia. Czyli z osoby Vata robi się jakby osoba Pitta, ale to nie jest jej naturalny stan, tylko to jest zaburzenie, które trzeba po prostu zniwelować, trzeba wrócić do tego poprzedniego, pierwotnego stanu.

Paweł: Czyli zmieni swój stan, ale nie będzie się w tym stanie dobrze czuł, bo musi to jakoś się objawiać?
Monika: Dokładnie i to od razu będzie widać, jak najbardziej.

Paweł: No właśnie, a czy znając jakieś podstawy Ajurwedy jesteśmy w stanie sami sobie taką diagnostykę chorób przeprowadzić? Czy za każdym razem musimy się konsultować z praktykiem ajurwedyjskim? Czy można takie podstawy wprowadzić w życie?
Monika: Tzn. generalnie Ajurweda mówi, żeby obserwować siebie każdego dnia i to jest bardzo mądre stwierdzenie, bo widząc już pierwsze oznaki jesteśmy w stanie zupełnie zniwelować jakby zaczątek choroby. I teraz każdy z nas jest w stanie rano wstać, spojrzeć w lustro i zobaczyć swój język, swoje oczy jak wyglądają, czy nie są podpuchnięte, zobaczyć jak wygląda mocz, jak wygląda kał, jesteśmy w stanie z podstawową wiedzą taką z kilku książek, jesteśmy w stanie sami sobie tą prewencję spokojnie zabezpieczyć. Czyli codziennie wstaję rano, oglądam swój język, patrzę czy wszystko jest ok, jeżeli mam jakiś nalot staram się zdiagnozować z czego on wynika, czy to nie jest coś co zjadłem ostatnio, obserwuję swój mocz, czy dostatecznie dużo piję, zwracam uwagę na ruchy ciała, zwracam uwagę czy coś mnie boli czy nie boli, no to są takie rzeczy niby pomijalne, niezauważalne w normalnym, codziennym funkcjonowaniu, ale mówiące bardzo dużo.

Paweł: Tak, no to jest właśnie bardzo istotne według mnie, żeby zauważyć to zanim dojdzie do tych takich objawów, że tak powiem drastycznych np. silny ból czy jakieś choroby, które nas unieruchamiają.
Monika: Dokładnie. Ajurweda tak naprawdę ma bodajże 6 stanów choroby, z tego co kojarzę. Szczególnie jakieś takie złogi z przemiany materii, to jest, twki sobie, daje jakieś tam oznaki w postaci dajmy na to małej krosteczki czy bólu jakiegoś i to się powoli rozlewa, rozprzestrzenia po całym organizmie dając coraz większe symptomy, rozlewa się na coraz większe partie ciała, to jest kolejny stan, aż w końcu dochodzi np. do stanów zapalnych dajmy na to całej tkanki łącznej czy innych tam poważniejszych chorób. Ale ten pierwszy stan chorobowy już jest widoczny, tylko po prostu trzeba zwrócić na to uwagę.

Paweł: Czyli zadziałać zanim pojawią się objawy, które nas unieruchomią, a nie od razu powiedzmy sięgać po rady dermatologa jak pojawi się coś na skórze, tylko zastanowić się jakie są tego podstawy.
Monika: Dokładnie.

Paweł: Ok. No właśnie, teraz jest kolejny temat, czyli jakby leczenie, bo on także jest szeroko rozbudowany w Ajurwedzie. Tutaj nie liczymy tylko tych skutków, tylko skupiamy się na wielu aspektach, a także na wielu technikach tak jak powiedzieliśmy, za pomocą samego żywienia, ale także innych, na pewno masaż, jakie są jeszcze sposoby wpływania na nasze ciało, które nas leczą?
Monika: Tzn. tak, generalnie Ajurweda zawsze była i będzie raczej nauką prewencyjną, natomiast rzeczywiście ma bardzo silne terapeutyczne metody, którymi można oddziaływać na organizm. Oczywiście przede wszyskim jest to odżywianie, jest to ziołolecznictwo, jest to terapia kolorami, masaże, w szczególności masaże punktów witalnych, czyli marma. Są to różnego rodzaju kąpiele słoneczne, czyli jakby ogrzewanie ciała, wypocenie się, terapie ciepłem. Jeszcze mamy oczywiście aromaterapię, czyli terapię zapachem. Leczenie również np. kamieniami, leczenie dźwiękiem, mantry też mają swoje duże terapeutyczne znaczenie. Także tych metod jest bardzo dużo, natomiast główną rolę w podstawie każdej choroby gra oczyszczenie organizmu z takich złogów, toksyn, które się nazywają ama i to są nie tylko te fizyczne toksyny, które się odkładają z jedzenia, ale też toksyny mentalne, takie złe, niestrawione emocje, gnieżdzone w sobie, które też są uważane w Ajurwedzie za podstawę choroby. Czyli nie tylko możemy być
chorzy ze względu na to, że się źle odżywiamy, ale też ze względu na to, że np. mamy jakieś tam złe emocje czy właśnie niestrawione uczucia czy jesteśmy jakoś wrogo nastawieni wobec innych ludzi.

Paweł: Ok. No właśnie jeżeli chodzi o oczyszczenie emocji, ale także organizmu to także popularny jest termin czy sposób oczyszczenia – panczakarma. To jest takie znane, jeżeli ktoś zacznie szukać na temat Ajurwedy to panczakarmę szybko znajdzie. No i na czym polega, może w skrócie, to oczyszczenie i czym różni się od popularnych detoksów pokarmowych na warzywach, na kaszach? Znaczy to jest na pewno szerszy temat, ale jakbyś mogła go opisać?
Monika: Tak jest to o tyle szerszy temat, że rzeczywiście jest to temat na pracę magisterską, którą napisałam na ten temat. Tak pisałam pracę magisterską na temat panczakarmy sama w niej uczestnicząc. To było bardzo duże wyzwanie, bo będąc w ośrodku właśnie w Indiach, raz na północy, raz na południu, brałam udział właśnie w panczakarmie, czyli takim zupełnym oczyszczaniu organizmu. Ale czym się różni od takiego żywieniowego – przede wszystkim tutaj nie oczyszczamy samego ciała, również skupiamy się na umyśle, czyli wszelkiego rodzaju techniki takiej deprywacji sensorycznej, że powinniśmy być gdzieś w odosobnieniu, bez dostępu do różnych mediów, czyli jakby oddać się medytacjom, oddać się wyciszeniu, oczyścić ten swój umysł z tych złych emocji, to jest jedna rzecz czym się różni. Druga rzecz to jest masaż tych punktów witalnych, który stymuluje jakby orgaznizm do samooczyszczenia. To nie chodzi tylko o to, że ja fizycznie podam jakieś zioła, które mają za zadanie wiązania toksyn i ich
wyrzucania z organizmu, ale też sam organizm jest stymulowany właśnie tym uciskiem konkretnych punktów do tego żeby to całe zło z siebie wyrzucić. Kolejna rzecz to jest to, że w Indiach no tak naprawdę się z nami nie szczypią. Jak już jakiś Europejczyk jedzie na tą panczakarmę to rzeczywiście dostaje, że tak powiem full wypas, czyli terapeutyczne wymioty, terapeutyczne biegunki, terapeutyczne lewatywy. Natomiast w takich popularnych detoksach no czegoś takiego nie ma, ewentualnie mamy przeczyszczenie jakieś tam poprzez stymulowanie ziołami.

Paweł: No czasami się pojawiają lewatywy.
Monika: No czasami lewatywy, no ale tak jak mówię na pewno nie w takiej ilości, bo czasem w panczakarmie mamy np. kilka dni pod rząd biegunek, kilka dni pod rząd lewatyw. Oczywiście to jest cały proces i wszystko zależy od kondycji organizmu. Jeżeli ktoś idzie na panczakarmę totalnie zatoksyczniony, tak to nazwijmy, czyli ktoś kto pali papierosy, non stop jest na śmieciowym jedzeniu, rozwiedziony, zestresowany menedżer jakiejś tam wielkiej korporacji, no to wtedy wiadomo, że ten proces jest o wiele dłuższy, nawet kilkumiesięczny, wymagający odpowiedniego ułożenia planu, odpowiednich masaży itd. A jeżeli ktoś w miarę dobrze się odżywia, jest w miarę dobrej kondycji psychicznej i jedzie na taką panczakarmę no to czasem wystarczą dwa tygodnie żeby jakby widzieć już efekty terapeutyczne tego działania.

Paweł: No nie zmienia to faktu, że tak jak powiedziałaś musimy się w 100% poświęcić tej panczakarmie, nie możemy sobie tak w międzyczasie tej panczakarmy robić.
Monika: Tzn. robi się tak, bo niektórzy nie mają czasu, natomiast na pewno nie będzie to takie poświęcenie w 100% i też efekty nie będą 100%-owe. Ja sama uczestnicząc w panczakarmie robiłam jeszcze wywiady, miałam zajęcia, prowadziłam dla nich zajęcia, także też wiem, że gdybym się poświęciła temu bardziej to na pewno efekty byłyby dużo większe. Natomiast ze względu na to, że miałam milion innych różnych misji będąc już tam, no bo wiadomo, że czas się chce wykorzystać w jak największym stopniu, to wiadomo, że ten efekt terapeutyczny spada.

Paweł: No ok. Taka panczakarma to temat jak powiedziałaś dosyć skomplikowany. Przypuszczam, że sam nie zaryzykowałbym, żeby przeprowadzać ją sam u siebie. Rozumiem, że trzeba się szczególnie w tym przypadku ze specjalistą ajurwedyjskim jak najbardziej skonsultować. Powiedz mi czy w Polsce jest takich specjalistów sporo? No na pewno Ty jesteś. Jak to wygląda? Czy orientowałaś się?
Monika: Tzn. tak, ponieważ temat staje się coraz bardziej popularny dużo więcej osób się tym zajmuje. Natomiast nie wszyscy z osób znanych mi są terapeutami ajuwerdyjskimi. Część jest po prostu pasjonatami zajmującymi się Ajurwedą bardziej teoretycznie. Natomiast ja zawsze zachęcam do tego, że jeżeli już dokonywać taką panczakarmę czy oczyszczenie, żeby rzeczywiście miało to ręce i nogi, czyli żeby rzeczywiście się skonsultować, poznać dogłębnie tak naprawdę co mi jest, z czym mam problem, zrobić taki wywiad i dopiero takie działania terapeutyczne prezprowadzić. Jest kilka ośrodków, które prowadzą panczakarmę. Są tam masażyści bodajże ze Sri Lanki. Generalnie to jest tak, że większe ośrodki sprowadzają po prostu terapeutów czy masażystów z Indii, bo wiadomo, że to jest opłacalne, tym bardziej, że jak ktoś już się decyduje to chce, żeby te zabiegi były przeprowadzone przez profesjonalnych np. Hindusów. No w każdym razie nie chcę tutaj robić reklamy czy antyreklamy takim ośrodkom, natomiast
polecałabym znaleźć kogoś kto rzeczywiście chce dobra dla nas, dla pacjentów, a nie tylko i wyłącznie na tym zarobić.

Paweł: No właśnie powiedziałaś o klinikach takich ajurwedyjskich. Powiedziałaś, że istnieją ośrodki, ale czy np. kliniki takie poważniejsze, które zajmują się leczeniem przypadłości poważniejszych albo np. kliniki łączące medycynę współczesną z ajurwedyjską? Czy to w ogóle się da połączyć i czy takie ośrodki istnieją na świecie?
Monika: Tzn. tak, generalnie zacznę od Indii. W Indiach Ajurweda uznawana jest za medycynę taką powszechnie obowiązującą. I są tam normalnie takie kliniki jak naszej medycyny zachodniej, gdzie zespoły specjalistów leczą konkretne choroby. I to nie jest tak, że oni wyssane z palca jakieś bajki opowiadają, tylko rzeczywiście tam są osoby z jakimiś konkretnymi, nie wiem, z nowotworami czy z chorobami, które rzeczywiście wymagają konkretnego leczenia i to leczenie jest normalnie przeprowadzane jak w naszych zachodnich szpitalach. Czyli są, funkcjonują takie kliniki. Takie podobne dajmy na to hybrydy, tak to nazywam, funkcjonują również w Stanach Zjednoczonych, ponieważ tam jak wiemy jest wszystko chyba i rzeczywiście tam bardzo dużo ludzi korzysta z takich hybryd, czyli jakichś klinik czy szpitali zajmujących się, jakby łączących w sobie dokonania współczesnej medycyny ze starożytnymi metodami. Także jak najbardziej takie ośrodki funkcjonują, mają się całkiem dobrze i bardzo dużo ludzi z nich
korzysta.

Paweł: Czyli to się nie wyklucza.
Monika: Nie to się nie wyklucza.

Paweł: Można przyjść np. z jakąś konkretną chorobą, np. z bólem wątroby i wtedy w ośrodku zrobią nam badanie krwi, a przy okazji sprawdzą pod kątem objawów z metody panczakarmy?
Monika: Tzn. to jest na takiej zasadzie, z tego co się orientuję, że często jest tak, że diagnoza jest stawiana i z medycyny zachodniej i z medycyny tej naturalnej, czyli jak to widzi Ajurweda dajmy na to patrząc na język czy na paznokcie, dodatkowo są robione odpowiednie badania, jakieś tomografy, rezonanse, jakieś badania gastryczne itd., gastrologiczne. I teraz leczenie, w zależości od tego jaka zostanie postawiona diagnoza, jest albo farmakologiczne, jeżeli no nie ma już innego wyjścia albo jest farmakologiczne plus naturalne. Albo czasem się da, że np. samo naturalne leczenie, gdzieś tam po prostu pod kontrolą odpowiednich lekarzy. Sama znam przypadek gdzie mężczyzna miał chyba nowotwór trzustki, w każdym razie no totalnie, no praktycznie nie do wyleczenia już, skierowano go do kliniki w Kalifornii, ja nie pamiętam jak ta klinika się nazywa, w każdym razie taka łącząca medycynę zachodnią ze wschodnią i on pod kontrolą lekarzy przeszedł najpierw oczyszczanie głębokie organizmu, potem
przeszedł terapię zieloną, czyli terapię różnymi zielonymi roślinami, potem przeszedł terapię kolorami i potem już dokładnie nie pamiętam, w każdym razie chyba miał farmakologicznie włączony jeden lek, ale generalnie udało się go uratować. I to było o tym głośno w naszych kręgach ajurwedyjskich. No ile było w tym mężczyźnie chęci życia to inna kwestia, ale generalnie coś takiego funkcjonuje.

Paweł: No to świetnie można też od razu weryfikować albo kierować lekarzy na konkretne miejsca w organizmie, które należy diagnozować już w sposób tradycyjny, w sposób nowoczesny, że tak powiem, czyli patrząc powiedzmy jak powiedziałaś na język można stwierdzić czy coś się dzieje powiedzmy w jelitach i wtedy można zrobić diagnozę, usg, kolonoskopię w tym rejonie.
Monika: Tzn. tak, generalnie medycyna zachodnia ma problem z różnego rodzaju takimi ogólnymi diagnozami, bo mówi się np., że większość chorób np. objawia się ogólnym zmęczeniem czy jakimś tam stanem zapalnym ogólnym, na tej zasadzie, że to wszystko jest takie rozmyte, że mamy jakąś tam gorączkę, ogólne złe samopoczucie. I tak naprawdę, żeby dojść do tego który organ to powoduje jest bardzo trudno. A w Ajurwedzie często wystarczy jedno spojrzenie rzeczywiście na język czy na oko i już wiadomo o co chodzi.

Paweł: No tak. Często trzeba właśnie zrobić cały pakiet badań, krwi, usg..
Monika: Tak. A tak to właśnie wiadomo który jakby organ, od którego się powinno zacząć.

Paweł: Super. Teraz jeszcze chciałbym Ci na koniec takie pytanie zadać. Dla osoby, która chciałaby zacząć wdrażać takie nauki ajurwedyjskie w swoje życie, a jeszcze nie ma takiej wiedzy, to od czego powinna zacząć? Na pewno od przeczytania jakiejś książki i przypuszczam, że twoja byłaby dobra na początek. Ale jakieś takie rady na początek.
Monika:
Tzn. generalnie pierwsze co, to trzeba poznać swój typ, no bo właśnie pod tym kątem dalej powinno się organizować życie. Dobrze jest skonsultować się z kimś kto się Ajurwedą zajmuje, żeby jakieś tam swoje pytania czy wątpliwości, żeby ktoś to rozwiał, czy żeby po prostu nakierował w jakiś sposób, wytłumaczył pewne kwestie, które są niezrozumiałe, no i przystępujemy wtedy do organizacji życia, czyli redukujemy te rzeczy, które szkodzą, wprowadzamy te które równoważą energię, zastanawiamy się czy uprawiamy odpowiednią aktywność fizyczną, czy mamy odpowiednią pracę itd. Tak naprawdę takie pierwsze spotkanie z Ajurwedą powinno być takie bardzo jakby radosne, czyli na tej zasadzie, że no fajnie, bo wreszcie będę robić coś dla organizmu, dla siebie co przyniesie mi w jakiś sposób korzyści, co spowoduje, że nie będę więcej poważnie chorować itd.

Paweł: W którym miejscu jestem, co powinnam zrobić.
Monika: Tak dokładnie.

Paweł: No ale oprócz tego, że poznamy swój typ to przypuszczam, że są też jakieś ogólne zalecenia można powiedzieć czy życia czy żywieniowe jakby wspólne dla wszystkich tych typów wywodzące się właśnie z nauki ajurwedyjskiej, może łączenia pokarmów?
Monika: Tak. Niezależnie od tego jakim jesteśmy typem to króluje kilka zasad m.in. żeby się nie przejadać, żeby jeść regularne posiłki i w małych porcjach, żeby ten ogień trawienny był ciągle podsycany, a nie przygaszany, bo tak naprawdę większość chorób jest spowodowana naszym po prostu złym odżywianem, także gdzieś te toksyny się odkładają. Nawet można jeść super zdrowo, na samych kiełkach jak ja to nazywam, a i tak można mieć problemy, bo po prostu się je za szybko, nie skupia się na tym jedzeniu. Czyli nie przejadamy się, jemy w spokojnej atmosferze, bez stresu, jeśli chodzi o jedzenie oczywiście, skupiamy się na tym jedzeniu, czyli nie jemy przy komputerze czy przy telewizorze, bo wtedy tak naprawdę nie trawimy dobrze, nasz umysł nie jest nasycony i będziemy dojadać kolejną porcję. Nie jemy zbyt dużo słodkich rzeczy. Nie jemy jednego smaku. Powinniśmy jeść wszystkiego po trochu, każdego smaku. Z takich generalnych zasad no to co jeszcze..Generalnie jeśli chodzi o łączenie pokarmów to ja uważam, że im jesteśmy bardziej, my jako cywilizacja, do przodu, tym bardziej się cofamy, czyli powinno się jeść bardzo prosto, a my robimy jakieś dziwne kombinacje, szalejemy ze smakami, inspirujemy się innymi kuchniami zupełnie nie zwracając uwagi na to, że robimy podstawowy błąd niewłaściwych połączeń żywieniowych, które skutkują bardzo dużymi problemami zdrowotnymi, czyli np. łączymy jajka z orzechami i jak przeglądam internet czasem w poszukiwaniu jakichś tam kuchennych inspiracji, mimo, że sama dużo gotuję, ale często mi się zdarza odwiedzenie jakichś tam blogów kulinarnych i jestem po prostu załamana tym co się dzieje, tym jak ludzie wydziwiają, robią pastę pomidorową z bakłażanem i jajkiem i jeszcze posypują to wiórkami i polewają cytryną, robią po prostu miksy, które są dla organizmu niestrawne.

Paweł: Czyli różnorodność smaków jak najbardziej, ale nie łączenie wielu produktów żywieniowych. Raczej trzeba to ziołami regulować.
Monika: Tak. W ogóle proste dania jednogarnkowe, gdzie produkty podczas gotowania uczą się siebie, tak to nazwijmy, są podstawą tak naprawdę żywieniową. Tak to powinno wyglądać. Już nie mówię o polskich schabowych z ziemniakami i z kapustą zasmażaną, które w ogóle są niestrawne, ale ta kuchnia nie powinna być aż tak bardzo różnorodna w jednym daniu. Ona może być różnorodna, ale np. dajmy na to w śniadaniu łączymy pokarmy, które mogą się ze sobą łączyć, na drugie śniadanie jemy coś innego, ale też z tej rodziny, która może się ze sobą łączyć, ale nie z jakimiś totalnie abstrakcyjnymi połączeniami.

Paweł: Możemy np. najpierw zjeść owoc, a później surówkę, a po jakimś czasie powiedzmy tego schabowego..
Monika: No mniej więcej na tej zasadzie.

Paweł: Ok. Na koniec jeszcze polecam odwiedzić stronę bloga Moniki – Ajurweda dla zdrowia – ajurweda-dla-zdrowia.pl. Myślę, że jak wpiszecie Monika Ptak Ajurweda w wyszukiwarce to znajdziecie wszelkie informacje. Ja ze swojej strony zamieszczę także link do strony Moniki oraz do książki, którą już wydała Ajurweda – Medycyna Indyjska,  a z tego co wiem będzie już wkrótce kolejna książka skupiająca się bardziej na matkach i dzieciach w kontekście medycyny właśnie ajurwedyjskiej, więc z niecierpliwością czekam także na tą książkę. A ja Tobie Moniko jeszcze raz dziękuję za poświęcony czas, szczególnie, że masz, jak powiedziałaś na wstępie małych towarzyszy życia. Polecam się na przyszłość. Do usłyszenia.
Monika: Do usłyszenia.

ajurweda

P.S. Jeżeli chciałbyś nabyć ebook Moniki w niższej cenie to odezwij się do mnie (info@mindbodyspirit.pl) – zobaczymy co da się zrobić 🙂

PAweł

 

0 likes Odżywianie , Umysł , Wywiady
Share: / / /
POLUB NAS NA FACEBOOK

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

POLUB NAS NA FACEBOOK
Co Cię interesuje ?